Oni jako jedyni na świecie modlą się o drogą benzynę. Najsmutniejsze Davos w historii Rosji

Rosyjscy paneliści w Davos mają mało powodów do radości
Rosyjscy paneliści w Davos mają mało powodów do radości WORLD ECONOMIC FORUM/swiss-image.ch/Remy Steinegger
Budzisz się pewnego poranka i odkrywasz, że twoje oszczędności skurczyły się o ponad połowę. Złodzieje? Nic z tych rzeczy. Winę ponosi dewaluacja, która dziesiątkuje obecnie zdolność nabywczą rosyjskich konsumentów. Na poprawę się nie zanosi. Ceny ropy, głównego źródła dochodu budżetu, biją antyrekordy, zachodnie sankcje wciąż obowiązują, a władza bez większego skutku próbuje reanimować zalążki przedsiębiorczości wśród rosyjskich obywateli. Czy Rosja zdoła wyjść z kryzysu obronną ręką?

O tym, czy rosyjska gospodarka dopłynie tym razem do brzegu i czy słabnąca Moskwa zmieni narrację, dyskutowali w Davos wicepremier Jurij Trutniew, były minister finansów Aleksiej Kudrin, przewodniczący Monachijskiej Konferencji Polityki Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger, Jelizawieta Osetinskaja, dyrektor zarządzająca RBC Media Holding oraz szef państwowego Wnieszekonombanku Władimir Dmitrijew. Panel prowadził Ian Bremmer, prezydent Eurasia Group.

Źle, gorzej, najgorzej – oto co na obecną chwilę mogą powiedzieć analitycy rynkowi o makroekonomicznych wskaźnikach naszego wschodniego sąsiada. Temu, że rosyjską gospodarkę czeka lichy rok, nie odważył się zaprzeczyć nawet wicepremier Jurij Trutniew, który jako jedyny z rosyjskiego kierownictwa przyjął zaproszenie od organizatorów Światowego Forum Ekonomicznego (przyp. red. zarówno prezydent Władimir Putin, jak i premier Dmitrij Miedwiediew nie odpowiedzieli na zaproszenie WEF).
Szklanka do połowy pełna
Po chwili Trutniew jednak dodał, że nie taki kryzys straszny, jak go malują. – Wprowadzone przez Zachód sankcje odniosły skutek przeciwny do zamierzonego. Poparcie dla prezydenta i działań władz gwałtownie wzrosło, a rosyjskie społeczeństwo jest zjednoczone jak nigdy dotąd – wyjaśniał wicepremier.

– Nawet w warunkach złej zewnętrznej koniunktury Rosja potrafi się rozwijać, a dowodem jest Daleki Wschód, gdzie wzrost produkcji wyniósł 3 proc. – przekonywał. Jak stwierdził Trutniew, programy rozwoju Dalekiego Wschodu zostały zainicjowane dopiero 2 lata temu, a już dziś region może pochwalić się miliardowymi inwestycjami. – Poziom zapowiedzianych inwestycji po zaledwie pół roku działania wynosi obecnie 600 mld rubli (red. 29,4 mld zł) – przytoczył dane wicepremier. Jak zaznaczył, Rosja potrzebuje zagranicznych inwestycji bez względu na ich narodowość. – Jest takie porzekadło: nieważne, jakiego koloru jest kot. Ważne, by łapał myszy – spuentował Trutniew.

To nie koniec tego złego, co by na dobre by nie wyszło. – Dewaluacja uderza w społeczeństwo, ale jest czymś dobrym dla inwestorów zewnętrznych, bo znacznie obniża koszty inwestycji w Rosji – dodał Trutniew.

Jak stwierdził, kryzys stanowi dla Rosji ogromną szansę, by wreszcie wdrożyć niezbędne reformy strukturalne. Podobne zdanie miał szef Wnieszekonombanku. – Zagraniczne inwestycje (FDI) zmalały o… 92 proc. To jest jeden z najgorszych wyników na świecie. Zarazem jest to sygnał, że najwyższy czas, by przejść od słów do czynów – skomentował rosyjski finansista.
Jak Kreml uratuje swoją gospodarkę? – Mam tu na myśli przede wszystkim stworzenie sprzyjających warunków dla działania biznesu – wyjaśniał wicepremier. Dodał też, że w ciągu ostatnich 4 lat Rosja wspięła się w słynnym rankingu Doing Business ze 120 na 51 miejsce.

Rzeźnik gada z krową
Rosyjski biznes ma jednak zgoła odmienne zdanie na ten temat. – Rozmowa władzy z biznesem przypomina dialog rzeźnika z krową – punktuje Jelizawieta Osetinskaja. – Władze obiecują mniej kontroli i biurokracji, a tymczasem liczba rewizorów nieustannie rośnie – dodała. Zaznaczyła, że rosyjski biznes ma nerwy ze stali. – Przyzwyczailiśmy się do ciągłych turbulencji. Obecne pokolenie biznesmenów doświadczyło już 3 albo 4 poważnych kryzysów – mówiła Osetinskaja. Wymowne statystyki przytoczył Aleksej Kudrin. W 2014 r. wszczęto 400 tys. postępowań karnych przeciwko przedstawicielom biznesu. W aż 83 proc. przypadkach nie udowodniony winy, lecz doprowadziło to do wstrzymania działalności biznesowej.

Kudrin nie traci jednak nadziei, że Rosja zdoła wyjść na prostą. – Tania ropa to kubeł zimnej wody. Rządzący muszą zrozumieć że nastąpiła nowa realność, w której królują niskie ceny ropy. Nawet jak w ciągu dwóch lat wrócą one do pułapu 50 dolarów za baryłkę, to wciąż będzie zbyt niski wskaźnik – tłumaczył były minister finansów. – Gospodarka prędzej czy później dostosuje się do nowych warunków i może już w następnym roku zobaczymy nieznaczny wzrost gospodarczy. Pytanie, czy uda nam się wyjść z pułapki niskich prędkości – mówił Kudrin.

Rosjo, na co ci to było?

Zdaniem niemieckiego dyplomaty Wolfganga Ischingera rosyjskie kierownictwo ma na sumieniu nie tylko błędy gospodarcze, lecz także potknięcia dyplomatyczne. – Trudno nazwać sukcesem Rosji to, jak potoczyła się sytuacja na Ukrainie. Dziś 85 proc. Ukraińców ma antyrosyjskie nastroje – mówił Wolfgang.

Czy osłabienie gospodarcze przyczyni się do tego, że Rosja zmieni narrację na bardziej pokojową? – My w Niemczech nie podzielamy opinii, że Rosja jest dobra, gdy jest słaba. My potrzebujemy Rosji stabilnej, która mogłaby być partnerem godnym zaufania. Na panel o Rosji przybyło wielu niemieckich biznesmenów. Sankcje nałożone na Rosję nie budzą ich entuzjazmu. W naszym interesie jest powrót do normalności – przekonywał Wolfgang. Zaznaczył też, że działania na rzecz izolacji Rosji są błędne, i negatywnie ocenił wykluczenie Rosji z grona krajów G8.

A co z Chinami? Czy Pekin będzie alternatywą dla Europy? – Rozwijamy naszą współpracę, ale nie mamy złudzeń, że ma ona swoje ograniczenia. Chińczycy są bardzo pragmatycznym narodem, dlatego trudno nam liczyć na bezinteresowną przyjaźń – odpowiedział Dmitrijew.

Zdaniem Aleksieja Kudrina Rosja i Zachód są skazani na siebie, a obecny kryzys to nie żadna zimna wojna. – Nie ma żadnej analogii z czasami ZSRR. Rosjanie mają te same cele, co i Zachód: gospodarka rynkowa, wartości demokratyczne i integracja rosyjskiej gospodarki ze światowymi rynkami. Nie ma wojny systemów o ideologicznym zacięciu. Dlatego uważam, że Rosja powinna wrócić do G8 – wyjaśniał rosyjski minister. – Jestem pewien, że Rosja i Zachód prędzej czy później się dogadają. Pytanie, czy będziemy odciągać ten moment – mówił Kudrin. Wyraził też nadzieję, że pierwsze kroki w kierunku pojednania z Zachodem zostaną zrobione podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

Z kolei wicepremier Trutniew zaznaczył, że do pojednania dojdzie wówczas, gdy usunięte zostaną podwójne standardy, a kraje G7 zaczną oceniać Rosję zgodnie z normami, które stosują wobec siebie. – Świat musi stać się sprawiedliwszy, a wtedy się porozumiemy – skonkludował Trutniew.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...