Co się stało z Dudapomocą? "Więcej pożytku ludzie mają ze sklepu monopolowego"

Co się stało z Dudapomocą?
Co się stało z Dudapomocą? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
To był jeden z najgłośniejszych pomysłów Andrzeja Dudy podczas kampanii wyborczej. Zaskarbił mu rzesze sympatyków. Kto wie, czy nie przechylił szali zwycięstwa na jego stronę. O Dudapomocy mówili wszyscy. Co dziś z tego zostało? Okazuje się, że niewiele. W jednym z miejsc, gdzie mieściło się biuro, znajduje się dziś sklep monopolowy. Okoliczni mieszkańcy mówią, że jest bardziej przydatny, niż było biuro prezydenta.

Obiecanki cacanki
Obecny prezydent jeszcze podczas kampanii wyborczej twierdził, że Dudapomoc nie jest projektem przewidzianym na chwilę. Przekonywał, że chodzi o długofalowe rozwiązanie, mające realnie zmienić życie wielu znajdujących się w potrzasku rodaków.


Zwykłym ludziom pomysł się spodobał. Na oficjalnym facebookowym profilu Andrzeja Dudy internauci masowo "lubili" takie komentarze pod inicjatywą jak ten: "Bardzo dobry pomysł. Popieram i gratuluję. To jest nareszcie Prezydent, który służy ludziom. Mój Prezydent".

Dudapomoc ruszyła pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów. Była też atrakcyjnym pomysłem w trakcie późniejszej kampanii parlamentarnej. Odsłaniała bowiem kuriozalne przypadki poszkodowanych ludzi i stawiała PiS po stronie obywateli, przeciw niesprawiedliwej władzy. Bardzo szybko się jednak okazało, że rzeczywistość kampanijna i ta "zwykła" już po wyborach to dwa odrębne światy.

Pomysłowi w imieniu Dudy szefował poseł PiS Janusz Wojciechowski. Jeszcze latem można było znaleźć na jego Twitterze mnóstwo wpisów w rodzaju tego:
Polityk twierdził też, że do biura zgłasza się masę osób, zwłaszcza ci, którym zabrano dzieci, renty lub domy. Recepty na konkretne ludzkie tragedie – to było świetne paliwo na kampanię wyborczą.

Coś tu jest nie tak
Szybko jednak media zaczęły donosić, że z Dudapomocą jest coś nie tak. Jak już pisał Jakub Rusak: "Tylko w pierwszym dniu działania zgłosiło się do niego ponad 150 osób. Później zainteresowanych było już nieco mniej". "Gazeta Wyborcza" twierdziła, że sukcesywnie w biurze Dudapomocy zaczęło się pojawiać coraz mniej ludzi, w końcu widywało się tam więcej dziennikarzy niż petentów.

Nadzorujący całość Wojciechowski coraz częściej musiał dementować informacje o zakończeniu działalności Dudapomocy (przekształconej w pewnym momencie w Biuro Interwencyjnej Pomocy Prawnej). Zaczęły się też osobliwe problemy z siedzibą.
Dudapomoc nie ma żadnej poświęconej mu strony internetowej. Jedyną aktualną wzmianką jest lakoniczna informacja na stronie Kancelarii Prezydenta, gdzie znajduje się w spisie około 20 innych biur. Podany jest numer infolinii i kontakt do sekretariatu. Żadnego adresu, żadnych szczegółów. Jeśli ktoś nie jest w temacie zorientowany, nie będzie wiedział o co chodzi.

Przez cały dzień próbowaliśmy się dodzwonić do sekretariatu, bezskutecznie. Nikt nie odbierał. Wysłaliśmy też rano oficjalne zapytanie do Kancelarii Prezydenta z prośbą o przedstawienie nam konkretnych faktów dotyczących pracy tej instytucji. Chcieliśmy się dowiedzieć, ilu ludzi obsłużyła, jakie jest obecnie zainteresowanie... Rzecznik Dudy, Marek Magierowski, w rozmowie z nami poinformował, że przygotowana jest odpowiedź. Do tej pory jej nie dostaliśmy.

W sieci można znaleźć kilka adresów, pod którymi niby znajduje się biuro. Faktycznie, przez ostatnie kilka miesięcy kilkukrotnie zmieniało siedzibę, dlatego udaliśmy się pod wszystkie z nich, by zobaczyć, jak sytuacja wygląda teraz.

Zabawa w całowanie klamki
Na ulicy Pięknej 24 zamiast biura dzisiaj jest... sklep monopolowy. Sprzedawca stwierdził, że działa on w tym miejscu od co najmniej kilku miesięcy. Niewiele wiedział o biurze. Udało nam się za to nieco więcej dowiedzieć od okolicznych mieszkańców.
– Codziennie tędy prowadzę dziecko do szkoły. Biuro było, ale szybko wyparowało. Zresztą miałem wrażenie, że kręciło się tu więcej zwolenników PiS-u niż ludzi będących w potrzebie. Ta Dudapomoc to był chwyt marketingowy. Już nawet ten sklep monopolowy zrobił więcej dobrego – powiedział mi jeden z rozmówców.
Następnie pojechaliśmy na Foksal 6 do tzw. Pałacu Przeździeckich. Nieoznaczony budynek, przypuszczalnie rządowy. Zapytaliśmy przez domofon o Dudapomoc. Powiedziano nam, że biuro tu już nie działa. Gdy zapytaliśmy o szczegóły, padła dość zaskakująca odpowiedź: – Nie udzielamy takich informacji reporterom.
Kolejnym adresem była Nowogrodzka 84/86, gdzie mieści się siedziba PiS. Ten adres wskazuje oficjalny facebookowy profil Andrzeja Dudy.

Pierwsi interesanci #DudaPomoc na ul. Nowogrodzkiej 84/86 w Warszawie (y)

Posted by Andrzej Duda on 2 czerwca 2015
Gdy przedstawiłem sprawę i powiedziałem, z jakiej jestem redakcji, pracownica biura PiS stwierdziła, że nie jest mi w stanie nic na temat Dudapomocy powiedzieć, bo nie wchodziła w skład zespołu. Nic więc o nim nie wie. Nieważne, że pracowała tuż obok. Wskazała jedynie, że dawniej placówka mieściła się piętro wyżej, a obecnie petenci są przyjmowani w Kancelarii Prezydenta na Wiejskiej 10. Jak biuro na Nowogrodzkiej wygląda, możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Świeci pustkami.
Jedziemy więc na Wiejską 10. We wskazanym budynku funkcjonariusz BOR odpowiadający za przepustki informuje mnie, że zostałem wprowadzony w błąd. – Tutaj wcale nie są przyjmowani petenci, tutaj mieści się tylko sekretariat biura – wyjaśnia. To pokazuje, jak ważna dla rządzących jest Dudapomoc, skoro nawet pracownicy PiS nie wiedzą, gdzie załatwiane są sprawy ludzi.

Funkcjonariusz twierdził przy tym, że od września, czyli od momentu kiedy sekretariat został przeniesiony na Wiejską, zainteresowanie pokrzywdzonych obywateli pomocą, jaką im się udziela, jest duże. Spraw jest podobno aż tyle, że trzeba czekać nawet kilka miesięcy na rozpatrzenie swojej.
Zapytałem, czy mógłbym zatem przez chwilę porozmawiać z którymś z pracowników biura. – Niestety nikt do pana nie będzie mógł wyjść, bo wszyscy są zajęci pracą – usłyszałem w odpowiedzi. Pracownicy sekretariatu są najwyraźniej tak bardzo zajęci, że nie odbierali również przez cały dzień telefonów. Wykonaliśmy ich o różnych godzinach co najmniej kilka.
Przed wejściem znajdowała się również tablica informacyjna, na które wisiała kartka z informacją o pracy biura (2 zdjęcia powyżej). Trudno było mi oprzeć się wrażeniu, że być może to nie nawał obowiązków uniemożliwił mi kontakt z pracownikami biura. Być może po prostu nikogo w tym biurze nie było.

Ostatnim przystankiem był Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu, gdzie, jak mnie poinformował wspomniany funkcjonariusz BOR, obecnie przyjmowani są petenci. Niestety progu Pałacu nie da się tak po prostu przekroczyć, nie byliśmy więc tu w stanie zajrzeć.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że Dudapomoc/Biuro Interwencyjnej Pomocy Prawnej jest traktowane obecnie mocno po macoszemu. Jest to przykre dla tych, którzy uwierzyli w dobrą wolę Andrzeja Dudy. Ale czy naprawdę powinni się dziwić? Wszak jedną i drugą kampanię wyborczą mamy już dawno za sobą...

--------------
Już po publikacji tekstu otrzymaliśmy odpowiedź, z której wynika, że dziennie sześciu prawników przyjmuje około 25 osób w Pałacu Prezydenckim. Od 15 września zostało tam obsłużonych 1600 osób, dalsze 1900 oczekuje w kolejce. Ponadto 13 000 spraw jest rozpatrywanych. Z Biurem Interwencyjnej Pomocy Prawnej współpracowało kilkunastu wolontariuszy (adwokaci i radcy prawni) oraz aplikantów adwokackich. W ramach porozumienia o współpracy podpisanego z Fundacją Uniwersyteckich Poradni Prawnych w pracach Biura uczestniczą także studenci prawa, którzy zdobyli doświadczenie w uczelnianych Klinikach Prawa. Informacje dot. kontaktu znajdują się tutaj.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PrawoAndrzej Duda
Skomentuj