Grupa naTemat

Słowiańska diwa – Beata Kozidrak. Może jest obciachem, ale wielbić ją to nie wstyd!

Beata Kozidrak ma rzadko spotykaną skalę głosu.
Beata Kozidrak ma rzadko spotykaną skalę głosu. Fot. Grzegorz Celejewski/ Agencja Gazeta
Nasze dobro narodowe, czterooktawowa skala głosu, wiecznie młoda, charyzmatyczna i stylowa. O Beacie Kozidrak można gadać i gadać. Jest fenomenem – niby obciach i biesiada, ale jej piosenki o miłości mają taką siłę, że kruszą nawet najtwardsze serca.

Beata jak Krzysztof
Beata Kozidrak to damski odpowiednik Krzysztofa Krawczyka. Trochę się z nich śmiejemy, ale darzymy szacunkiem – mówi 24-letni Damian Ząbkowski. – Gdyby zrobili duet, jak Tina Turner ze swoim mężem, mógłbym powiedzieć, że widziałem już wszystko i mogę spokojnie umrzeć – dodaje.
– Zero obciachu, jeśli chodzi o Beatę. To taka nasza słowiańska diwa. Podpici albo bardzo upici panowie śpiewają w swoim gronie Riedla, tańczą do Kayah i Bregovicia i wykrzykują refreny piosenek Beaty Kozidrak i Bajmu – mówi Patryk, dziennikarz ekonomiczny, który docenia znaczenie tej artystki w polskiej kulturze.

Mogłoby się wydawać, że tacy artyści, jak Kozidrak i Krawczyk są idolami z naszych rodziców. Razem dorośleli, starzeli się, z ich występami w telewizji publicznej wiążą się wspomnienia z młodości, z podróży przez zmieniającą się Polskę. Jednak niektórzy raperzy używają w swoich kawałkach utworów wąsatego artysty, a fani hip-hopu postulują, aby wystąpił na czeskim Hip-Hop Kempie.

Beata i Bajm zaczynają trasę koncertową "Bingo Tour", a organizatorzy – Music Company – reklamują ją jako "spektakularne show koncertowe, oparte na wyjątkowym porozumieniu z publicznością, które Beata Kozidrak & Bajm solidnie budowali przez lata". Organizatorzy nazywają ją "niekwestionowaną królową polskiej sceny muzycznej, której koncerty wprawiają o szybszy rytm bicia tysiące serc" i trudno się z tym nie zgodzić.
Rozrywkowy kicz
Damian Ząbkowski, który jest zadeklarowanym fanem artystki wie, że jej twórczość i image to taki rozrywkowy kicz, czyli dobry. – Najbardziej podoba mi się w niej to, że nie słucha hejterów. Ubiera się fatalnie, ma słabe piosenki, ale jest konsekwentna w tym, co robi – mówi 24-letni Damian. – Jej twórczość jest banalna, ale zaangażowana i to jest godne podziwu – dodaje.

Na trasę koncertową Beaty i Bajmu zaplanowano dwadzieścia koncertów, które mają dotrzeć do ponad stutrzydziestotysięcznej publiczności. Oprócz hitów znanych wszystkim artyści mają prezentować nowe utwory, więc to nie jest tak, że odcinają kupony od złotych lat swojej twórczości. Ich popularność nie spada. Wciąż są chętnie oglądani przez kilka milionów widzów z całego kraju podczas transmisji na przykład koncertów sylwestrowych.
– Niespodzianką będzie wspólne wykonanie utworu „Ta sama chwila” z towarzyszeniem chóru dziecięcego wyłonionego w konkursach w każdym z miast trasy. Ta trasa, to połączenie scenicznego "ja" Beaty Kozidrak i pop-rockowego brzmienia Bajmu w otoczeniu produkcji koncertowej z użyciem najnowocześniejszej techniki. Beata & Bajm, jakich nie znacie... To trzeba zobaczyć! – kto inny może pozwolić sobie na takie ekstrawagancje?

Agata, która niedawno była na koncercie Beaty i Bajmu powiedziała, że to nasza prawdziwa diwa. – Jak ryknie ze sceny "Białą armię", to człowiek czuje dumę z tego, że jest Polakiem.
Myśli i słowa
Damian wspomina, że na Beatę zwrócił uwagę już "za dzieciaka". Programy takie jak legendarna lista przebojów "30 ton" emitowana w TVP czy kanały muzyczne, które były dostępne w latach 90-tych, chętnie promowały tę artystkę. –"Myśli i słowa" - ten refren wrył mi się w głowę już w podstawówce – wspomina.

A teksty jej piosenek mają swoją moc, choć czasem są dziwne. Być może są symbolem obciachu – ale zna je każdy. Na Facebooku jest nawet fan page "Beata Kozidrak to poetka". Raczej mało prawdopodobne jest to, że twórcy na serio doceniają jej poezję, jednak poświęcają jej sporo miejsca. Niektóre posty są naprawdę zabawne. Na przykład: – Beata Kozidrak to poetka radzi nie jeść szarlotki z rana. "I raz, i dwa, i trzy, i w górę serca, wielki cis / Czujność śpi, trochę mdli, jak szarlotka z rana" – to a propos utworu z 1982 roku "Co mi Panie dasz".
Można się śmiać, można nie lubić, ale szanować trzeba. Twórczość Beaty Kozidrak i Bajmu jest w historii polskiej kultury bardzo istotna, a wartość artystyczna ich utworów wysoka. Może się nie podobać, ale chyba nikt nie powie, że teksty, muzyka i śpiew pani Beaty są złe. Beata Kozidrak to lwica, żona matka, uosobienie kobiecości – ze swoimi blond włosami, zadbaną twarzą i seksownymi strojami, przy tym domatorka. A czy wiedzieliście, że swoje pierwsze skórzane stroje odkupowała podobno od prostytutek?

Napisz do autorki:barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj