Jak chcą mieszkać Polacy i dlaczego nie powinniśmy ulegać trendom? "Projekt to coś więcej niż ładnie ułożone poduszki"

W czym może nam pomóc architekt wnętrz i jak tak naprawdę chcemy mieszkać? Emilia Konaszewska podkreśla siłę klasyki.
W czym może nam pomóc architekt wnętrz i jak tak naprawdę chcemy mieszkać? Emilia Konaszewska podkreśla siłę klasyki. Fot. Emilia Konaszewska
Widzisz puste cztery ściany i ogarnia cię panika? Przeglądasz dziesiątki magazynów z wystrojem i czujesz jeszcze większe zagubienie? Jest to prawdopodobnie najlepszy moment na znalezienie architekta wnętrz. O tym jak chcą mieszkać Polacy i dlaczego lepiej nie podążać za trendami porozmawiałam z Emilią Konaszewską, architektką. – Projekt to coś więcej niż ładnie ułożone poduszki. To również kable w ścianach, czy obejścia hydrauliczne. To wszystko wpływa na wnętrze, a architekt musi to wiedzieć – stwierdza.

Jak chcą mieszkać Polacy?

Emilia Konaszewska: Zależy z której strony na to spojrzymy. Każdy klient jest inny, a projekt robiony jest zarówno pod charakter osoby, pod jej styl życia, ale też możliwości finansowe. Gdybym jednak miała mówić o ogólnych zasadach, są to przede wszystkim praktyczność i wygoda. Szczególnie jeśli jest to już któreś z kolei mieszkanie. Zauważyłam, że osoby urządzające mieszkanie po raz pierwszy, a przeważnie, są to osoby młodsze, chętniej decydują się na odważne rozwiązania, które być może w użytkowaniu są mniej praktyczne, ale dużo bardziej efektowne wizualnie. Na pewno chcemy też mieszkać nowocześnie, a nie sięgać do mód sprzed lat.
Czyli grunt to młodość?



Osoby starsze mają więcej przyzwyczajeń związanych z domem i pomimo, że urządzają nowe wnętrze, to te przyzwyczajenia chcą ponownie do nich wnieść. Po prostu wiedzą co się sprawdza i dzięki temu mają większe wymagania, co do projektu. Młodzi zaś wydają się być troszkę bardziej otwarci na różne pomysły. Trochę tak, jakby nie obciążał ich bagaż poprzednich doświadczeń.

A jak wygląda kwestia finansowa - chcemy inwestować we wnętrza, czy raczej staramy się na nich oszczędzić?

Finanse w dużej mierze kształtują to, jak wnętrze będzie wyglądać. Nie znaczy to jednak, że przy niskim budżecie przestrzeń ma być źle zaprojektowana. Pomimo ograniczonych finansów, możemy urządzić mieszkanie w sposób oryginalny i przede wszystkim świadomy. Mając ograniczony budżet, trzeba podejmować rozsądne decyzje w kwestii kosztów poszczególnych elementów wyposażenia wnętrz, czyli na co jesteśmy w stanie przeznaczyć więcej środków, a na czym możemy zaoszczędzić, tak aby efekt końcowy był jak najlepszy.

Inną kwestią jest to, że kiedy osoba decyduje się już na współpracę z architektem wnętrz, to chce mieć dobry projekt i właściwie zainwestowane fundusze. Z moich obserwacji wynika, że ludzie są w stanie więcej wydać na stałe elementy mieszkania, takie jak drzwi, podłogi, kuchnię, łazienkę – tutaj Polacy zdają się nie żałować wydatków i stawiają przede wszystkim na jakość. Na pewno mniej skłonni jesteśmy wydawać na dekoracje. Z drugiej jednak strony, jestem architektką wnętrz, a nie dekoratorką. Na zachodzie są to już właściwie dwa osobne zawody.
U nas jeszcze takiego rozdzielenia nie ma?

Jest, ale jest mniej rozpowszechnione, chociaż nie mówię tutaj oczywiście o największych biurach architektonicznych. Ja się jednak nie spotykam z tym, żeby do dekoracji była zatrudniana jeszcze inna osoba.

Z drugiej strony, duże elementy, takie jak ściany, czy zabudowy, też mogą być dekoracją. Tworząc projekt staram się udzielać inwestorom wskazówek, co mogą kupić i gdzie postawić, żeby wnętrze nie było surowe i puste. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych dekoratorzy są bardzo popularni. Często mieszkania są tam urządzane w klasyczny, uniwersalny wręcz sposób, a przestrzeń kształtuje się poprzez właśnie dekorację.

Dzięki temu są w stanie na bieżąco podążać za modą. Łatwiej jest zmienić dodatki, niż przearanżować całe wnętrze. Może my nie mamy po prostu aż takiego ciśnienia na trendy?

Owszem, dostrzegam podążanie za trendami, lecz niestety w wielu przypadkach kończy się to mieszkaniem o nijakim wyrazie. Inwestorzy często sugerują się tym, co podpowiadają im sieciówki. Nieraz zwracają się do mnie przedstawiając materiał, który im się podoba. Ja jednak wiem, że jest on masowo wykorzystywany w innych projektach. Staram się ich wtedy przekonać, że kiedy coś staje się tak bardzo popularne, w pewnym momencie może być po prostu tandetne.
Jakie są w takim razie aktualne trendy? Na widok jakich rozwiązań myślisz sobie: „O nie, znowu to samo”?

Wiele osób lubi ciężkie okładziny kamienne. Są bardzo popularne, ale nie do każdej przestrzeni się nadają. W dalszym ciągu króluje biały połysk, ale dobrze jest go z czymś skontrastować, na przykład z antycznymi meblami. Staram się przekonać ludzi, że można mieszać style różne elementy, inspirować się innymi stylami i tworzyć eklektyczne i dekoracyjne wnętrza. Czasami brakuje mi tego w polskich mieszkaniach.

A czy zdarzają się ludzie, którzy przychodzą do architekta wnętrz i mówią: „Nie wiem co chcę, ma pani tutaj puste mieszkanie, proszę mi je urządzić”?

Tak, oczywiście. Jeden z moich inwestorów nie mieszkał akurat w Polsce i oddał mi całkowicie wolną rękę w urządzaniu swojego mieszkania. Otrzymałam tylko delikatne wskazówki, bez sprecyzowanych preferencji.

Zdecydowanie częściej zdarzają się jednak osoby, których pierwsze słowa brzmią: „Wiemy co czego chcemy, tylko nie potrafimy odzwierciedlić tego w naszym domu”. Zauważyłam jednak, że w toku naszej współpracy ich wizja się zmienia. Wydaje mi się więc, że ich pierwotnie upodobania nie są do końca świadome i ugruntowane, często opierają się właśnie na trendach.

Dosyć ryzykownie.

Oczywiście, że tak. Właśnie dlatego próbuję klientów odwieźć od niektórych pomysłów i wskazać ponadczasowe rozwiązania. Jeśli mamy neutralną i klasyczną bazę w postaci odpowiednio przygotowanych ścian, podłóg, drzwi, możemy naprawdę wiele zdziałać małymi elementami, których wymiana niewiele kosztuje.
A da się zrobić wnętrze, które będzie nam się podobało przed kolejne 20 lat?

Pracuję nad tym (śmiech). Im bardziej jesteśmy świadomi tego co się nam podoba, tym dłużej będziemy z tego zadowoleni. Jest to też jeden z ważnych elementów projektowania – ponadczasowość. Dobre gatunkowo materiały również przetrwają próbę czasu.

Czasami trzeba odejść od panujących trendów, chociaż oczywiście pojawiają się one w moich projektach. Warto jest jednak łączyć różne elementy tak, aby przestrzeń nie była nudna i przestarzała za dwa, trzy lata, ponieważ trendy zmieniają się systematycznie.

Czy twoim zdaniem osoba kompletnie niezwiązana z architekturą jest w stanie zaprojektować wnętrze, które zachwyci eksperta?

Wydaje mi się, że osoba mająca szeroko pojęte wyczucie stylu, czyli zestawienia kolorów, kompozycji przestrzeni i łączenia rożnych materiałów jest w stanie udekorować mieszkanie. Będzie ono sprawiać wrażenie zgranego z punktu widzenia estetyki. Myślę jednak, że problem może tkwić w szczegółach technicznych. Bez fachowej wiedzy trudno jest zaprojektować wnętrze ergonomiczne oraz w pełni funkcjonalne. Od tego między innymi jest architekt – od optymalnego uporządkowania przestrzeni, stworzenia odpowiedniej kompozycji i zachowania harmonii oraz proporcji.
A propos zmysłu artystycznego. Mam wrażenie, że obecnie ta warstwa estetyczna staje się coraz ważniejsza. Kiedyś „ładny obrazek” był chyba mniej doceniant, niż dziś. Czy ty też obserwujesz taką ewolucję?

Zdecydowanie tak uważam. Żyjemy w czasach, kiedy estetyka jest bardzo istotna we wszystkich sferach życia. Jest to w końcu jeden z podstawowych punktów projektowania - wnętrze musi być ładne, a nawet piękne. Do tego dążymy.

Wydaje mi się jednak, że na zachodzie świadomość estetyki pojawiła się wcześniej. Wnętrza, które nie były projektowane przez architektów, mają jakiś wyraz. Widać w nich osobę, która tam mieszka. U nas niestety pojawia się wiele elementów podobnych, powtarzalnych albo nijakich. Z tym trzeba walczyć. Chciałabym żeby wyobraźnia, ale i świadomość ludzi była w tej kwestii większa.

Czy jest jakiś szczególny projekt, który najbardziej zapadł ci w pamięć?

Projekty, które najbardziej zapadają w pamięć to te, podczas realizacji których miałam dobrą relację z inwestorem. Z takimi osobami miałam najdłuższy i najbardziej intensywny kontakt. To są też często projekty z których jestem najbardziej zadowolona, bo tak jak mówiłam - dobre porozumienie przekłada się na dobry projekt. Miło jest później patrzeć, gdy wszystko zostaje wiernie odwzorowane, nie odbiega się od pierwotnej koncepcji i trzymamy się wytycznych, które były ustalone jeszcze na etapie projektowym.
Ile czasu trwa w takim razie współpraca architekt-klient, tak od początku do końca?

Jest to nieraz kilkumiesięczna, a nawet ponad roczna wspólna przygoda. Projekt rozpoczynamy od konsultacji, następnie pojawiają się wizualizacje, jest etap przygotowywania rysunków technicznych, w dalszej kolejności wizyty na budowie i nadzór autorski. Zostaję z klientem do momentu wykończenia wnętrza. Później nieraz te kontakty się w jakimś sensie utrzymują.

W ciągu tak intensywnych kliku miesięcy można człowieka poznać. Tym bardziej, że rozmawiacie o gustach, preferencjach, potrzebach.

Tak, zdecydowanie. Jest to trudne i zarówno bardzo ważne, żeby wyczuć tę osobę. Nie wystarczy tylko wskazać palcem, co się nam podoba, a co nie. Trzeba poznać charakter klienta, jego styl i sposób życia. Jeśli jednak uda się to wszystko osiągnąć już na początku współpracy, reszta toczy się gładko.

A jakimi jesteśmy klientami w twojej opinii? Chcemy się dogadać i słuchać opinii innych?

Wiele zależy od charakteru osoby. Przeważnie jednak spotykam się z otwartością na moje pomysły. Sam klient chce być wysłuchany przede wszystkim w pierwszym etapie naszej współpracy, później to my zaczynamy mówić.

Masz może wspomnienie jakiejś wyjątkowo trudnej współpracy?

Zostałam kiedyś poproszona o zaprojektowanie elewacji domu. Przechodziliśmy przez różne koncepcje i w końcu udało nam się wypracować projekt, z którego zarówno ja, jak i klienci byliśmy zadowoleni. Kiedy jednak już po oddaniu projektu przejeżdżałam obok tego budynku, okazało się, że zrobili wszystko odwrotnie. Nie rozumiem po co w takim wypadku była nasza współpraca, ale tacy klienci też się zdarzają.
A czy z twojej perspektywy często korzystamy z usług architektów? Może jednak częściej sami staramy się zaprojektować swoje cztery kąty?

Wydaje mi się, że ludzie są coraz bardziej świadomi swoich potrzeb i wiedzą że architekt wnętrz może pomóc im je zrealizować na gruncie ich przestrzeni mieszkalnej.

Ludzie korzystają z takich usług częściej nie tylko ze względu na to, że są one coraz powszechniej dostępne. Jest to też oszczędność czasu klienta. Po drugie, z doświadczenia wiem, że korzystamy z usług architekta po to, aby uzyskać praktyczne rozwiązania, zastosować najnowsze technologie albo po prostu mieć możliwość „dobrze” mieszkać.

Jest to też sposób na uniknięcie wielu błędów na budowie. Ktoś kto zajmuje się zupełnie czymś innym na co dzień może mieć trudność w stwierdzeniu, czy coś jest robione dobrze, czy źle. Od tego jest architekt, żeby to nadzorował i sprawdzał. Co więcej, współpracujemy też z branżystami.
Usłyszałam kiedyś bardzo dobrą metaforę. Architekta wnętrz można porównać do lekarza rodzinnego. Powinniśmy znać się na wszystkim, ale wiedzieć gdzie szukać specjalistów, żeby wykonać coś perfekcyjnie. I tak faktycznie jest. Musimy wiedzieć gdzie szukać fachowej informacji. Jest to bardzo ważne, bo nieraz projekty są teraz tak zaawansowane technicznie, że grono osób musi ze sobą współpracować, aby wszystko prawidłowo działało.

Mam wrażenie, że architekt wnętrz często jest mylnie kojarzony z tym efektem końcowym. Widzę jak są ułożone poduszki na mojej nowej sofie i to jest robota architekta. Z naszej rozmowy wynika jednak coś zupełnie innego. Spotykasz się z taką wizją swojej pracy?

To ciekawe, z tej perspektywy akurat nie patrzyłam. Projektowanie opiera się na tym, żeby wszystko było zgrane, spójne, żeby dobrze funkcjonowało. Projekt to coś więcej niż ładnie ułożone poduszki, to kompleksowa usługa. To również kable w ścianach, czy obejścia hydrauliczne - bez tego nie ma projektu. To wszystko wpływa na wnętrze, a architekt musi to wiedzieć.

Z drugiej strony, to jak mają być ułożone poduszki, czy inne elementy dekoracyjne, też jest bardzo ważne. Takie właśnie szczegóły również tworzą projekt. Takie szczegóły też mogą projekt zepsuć. Architekt nie jest od tego żeby te poduszki ułożyć, ale… również od tego.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...