Siedział niesłusznie 18 lat, wyszedł i zamordował? Obejrzysz TEN serial i nie będziesz mógł przestać o nim myśleć

Steve Avery na zdjęciu policyjnym.
Steve Avery na zdjęciu policyjnym. screen z "Making a Murderer"
Tą historią od dwóch miesięcy żyje Ameryka. Steven Avery podzielił opinię publiczną. W 2003 roku po 18 latach wyszedł z więzienia – okazało się, że odsiadywał wyrok za gwałt, którego nie popełnił. W 2005 roku znów został oskarżony – tym razem o morderstwo. Teraz widzowie serialu "Making a Murderer" są niczym sędziowie przysięgli, zastanawiają się: zabił, czy został wrobiony (tak jak przed laty). Po obejrzeniu tej 10-odcinkowej historii poczujesz się, jakbyś wysiadł z rollrollercoastera.

Nieporozumienie?
Jedenaście lat temu młode absolwentki szkoły filmowej - Laura Riccardi i Moira Demos - postanowiły zrealizować film dokumentalny o niesamowitej historii Steve'a Avery'ego, który kilka lat wcześniej był bohaterem mediów. W 1985 roku został niesłusznie oskarżony o próbę gwałtu i usiłowanie zabójstwa szanowanej w mieście Maintatowoc County w stanie Wisconsin Penny Beerntsen. Władze miasta i oficerowie policji nie mieli wątpliwości, że winny jest syn właściciela komisu samochodowego. Sprawa śmierdziała na kilometr, Avery miał silne alibi. Jednak ofiara była przekonana o tym, że to on ją napadł.
Steve spędził 18 lat w więzieniu, w międzyczasie odeszła od niego żona, z którą ma kilkoro dzieci, wielu ludzi się od niego odwróciło. Kiedy po latach sprawą, w której było mnóstwo nieścisłości, zajęła się organizacja Innocence Project, okazało się, że DNA zabezpieczone na materiałach dowodowych należą do innego mężczyzny. Avery opuścił więzienie i stał się gwiazdą, z którą politycy chętnie pozowali do zdjęć. Znalazł dziewczynę, zaczął budować swoje życie na nowo, pracował w rodzinnej firmie. Ubiegał się o odszkodowanie w wysokości ponad 30 milionów dolarów, które mieli zapłacić mu z własnej kieszeni m.in. policjanci, którzy w latach 80. go "wrobili".

Teresa
Kiedy wydawało się, że Avery problemy ma za sobą, zaginęła młoda fotografka Teresa Halbach. Były skazaniec miał być ostatnią osobą, która widziała ją żywą. Teresa była z nim umówiona w komisie, miała obfotografować samochód, który rodzina Averych wystawiła na sprzedaż. Steve automatycznie stał się głównym podejrzanym o zabójstwo 25-latki. Media, które do niego przyjeżdżały, zadawały mu niewygodne pytania, na które on cierpliwie odpowiadał. Mówił, że nie ma nic do ukrycia i współczuje rodzinie zaginionej, która musi przechodzić przez piekło.
Czarny i niewyobrażalny scenariusz się spełnił. Rodzina i przyjaciele zaginionej przeszukiwali okolice terenu należącego do Averych. Znaleźli tam samochód Teresy - przykryty oponami i gałęziami. Policja przez kilka dni badała teren komisu i dom Stevena Avery'ego. Szukali dowodu morderstwa i znaleźli kluczyk do samochodu Halbach, a w palenisku znajdującym się na podwórku jej kości i fragmenty ubioru. Steve twierdził, że ze śmiercią dziewczyny nie ma nic wspólnego.
Brendan
Przypadek? Sytuacja Avery'ego z dnia na dzień stawała się coraz gorsza. Szesnastoletni siostrzeniec Steve'a - Brendan Dassey - zeznał, że pomagał zabić dziewczynę, którą starszy Avery wcześniej związał i zgwałcił. Ciało mieli spalić na podwórku. Dla policji i mieszkańców miasta wszystko stało się jasne. Kiedyś niewinny i oczyszczony z zarzutów człowiek, któremu wszyscy współczuli, okazał się być bezwzględnym zwyrodnialcem. Już lepiej by było, gdyby nigdy nie wyszedł z więzienia - wtedy Teresa żyła by do dzisiaj.

Rodzinę Averych można by pewnie nazwać patologiczną. Zarówno Steven, jak i jego siostrzeniec, mają iloraz inteligencji na granicy upośledzenia umysłowego - około 70. To dlatego Brandan prawdopodobnie dał się wmanipulować w zarzut współudziału w morderstwie. Chłopak w rozmowach z adwokatem i z rodziną twierdził, że jest niewinny i nie wie, czy Steven zabił Teresę. Podczas przesłuchań odpowiadał na pytania, które sugerowały, że wspólnie z wujkiem dokonali strasznych rzeczy. Stąd domniemanie, że zeznania mogły zostać wymuszone.
Po emisji serialu "Making a Murderer" wielu komentatorów jest przekonanych, że Steve Avery i Brandon Dassey są niewinni. Pojawiły się artykuły, w których opisano prawdopodobne wersje wydarzeń z 2005 roku. Być może mordercą jest były chłopak Teresy? Być może Bracia Steve'a? A może zamieszane są w to władze, które od kilku lat traktują mężczyznę jak kozła ofiarnego i którym groził nakaz wypłaty odszkodowania?

The Innocence Project wciąż walczy o ułaskawienie Avery'ego, walczy o to również Barack Obama, który nie ma mocy decyzyjnej w sprawach stanowych. Petycję z Białego Domu podpisało prawie 130 tysięcy obywateli USA, jednak gubernator Wisconsin Scott Walker nie wyraża zgody na uniewinnienie skazanego w 2007 roku mężczyzny.

Stronniczość
Już sam tytuł serialu dokumentalnego sugeruje, że jego główny bohater jest ofiarą. Władze robią z niego mordercę, on to wszystko dzielnie znosi. Twórcom zarzuca się brak obiektywizmu. Rodzina zamordowanej Teresy podkreśla, że serial przedstawia punkt widzenia nieobiektywny, nie uwzględnia wspomnień rodziny ofiary. Ponadto mają pretensje, że ktoś próbuje robić rozrywkę i czerpać korzyści finansowe z rodzinnej tragedii. Twierdzą, że historia przedstawiona przez Riccardi i Demos nie jest nawet podobna do tego, co wydarzyło się naprawdę.
Serial nie ma zakończenia. Nie wiemy, czy Steve Avery i Brandon Dassey są winni morderstwa Teresy Halbach. Mamy nadzieję, że są tylko ofiarami spisku. Jednak nie można wykluczyć możliwości, że zabili. Na razie nie mają szans na wyjście na wolność. Może okazać się, że "Making a Murderer" to historia człowieka, który całe dorosłe życie spędził w więzieniu. Ta dramatyczna historia nie daje o sobie zapomnieć. Jest tak fascynująca, że serial dostępny na Netflixie wciąga bardziej niż "Gra o Tron".

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...