Tess Holiday, jedna z najbardziej popularnych modelek plus-size.
Tess Holiday, jedna z najbardziej popularnych modelek plus-size. Fot. Screen TessHoliday / Instagram

Sesje modelek plus size to oszustwo. "Nie ma się co oszukiwać, otyłe ciało nie jest estetyczne!"

Czy promowanie chorobliwie grubych dwudziestoparolatek jest dobre? Zdecydowanie nie. Zwłaszcza w wydaniu, w którym przekonuje się, że tusza jest powodem do dumy. Trzeba jasno powiedzieć, że tak nie jest. I chociaż modne ostatnio kampanie z udziałem modelek plus-size teoretycznie walczą z wykluczeniem grubych osób, w praktyce lansują ideę "zdrowej otyłości". Otyłość nie jest jednak zdrowa i jak się ostatnio okazało, nie jest też sexy.

Szanse w modelingu miała żadne. A jednak. Włosi okrzyknęli, że zrewolucjonizuje świat mody, co z początku wydawało się niemożliwie, znając standardy branży, w której modelka równa się chuda. Jednak "szczupła" to ostatnie co można powiedzieć o Candice Huffin. W wieku 31 lat, waży prawie 100 kilogramów i przeliczając na polską rozmiarówkę nosi rozmiar dostępny w sklepach dla "puszystych". A jednak : "grube jest piękne" – pisały gazety.


Ładna buzia reszta fotoszop
– Nie chcę, aby to zabrzmiało tak, że szczupłe dziewczyny mają straszne życie. Ale ja nie wyobrażam sobie zmagania się z wagą i obliczonej na lata walki z własnym ciałem, stałabym się wrakiem człowieka – mówiła w wywiadzie sama zainteresowana. I rzeczywiście piękne, apetyczne zdjęcia napawały optymizmem. Można być otyłym i pięknym! Wiele kobiet z nadprogramowymi kilogramami odetchnęły z ulgą: mój tłuszcz jest sexy.
Candice szybko trafiła do kalendarza Pirelli. "Brawo!", "Nareszcie coś dla ludzi!" – zachwytom nie było końca. I trzeba przyznać, że modelka plus-size prezentowała się wyjątkowo apetycznie. Niestety, gdy tydzień temu prasa bulwarowa opublikowała zdjęcia modelki z plaży, okazało się, że rzeczywistość prezentuje się zdecydowanie mniej apetycznie i wcale niejędrnie.

Gdzieś zniknęło piękne wcięcie w talii, brzuch nie był już sprężysty, a sama Candice wydawała się o 2 rozmiary większa niż na zdjęciach w modowych magazynach. Jak się okazało, duże, ale piękne ciało modelki, było w dużej mierze zasługą grafika, który na fotografiach nieco podrasował jej sylwetkę.

New blog post wearing @theklabel and @forever21 sunglasses. More pictures from when I stopped in Arizona on my blog! nadiaaboulhosn.com #ootd #fashion

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Nadia Aboulhosn (@nadiaaboulhosn)

Nie ulega wątpliwości, że samoakceptacja i dobre samopoczucie to jeden z najważniejszych czynników warunkujących pewność siebie, ale dlaczego mamy uwierzyć, że grube jest fajne, skoro rozmiar 44 na zdjęciu i w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej? Czy warto sobie wmawiać, że wszystko jest ok, jeśli swoje przekonanie opieramy na "odchudzonych grubaskach"?

– W praktyce wybieranie modelki plus-size wygląda tak, że szuka się kobiety o pięknej twarzy, z niewydatnym podgardlem, czyli niewielkim otłuszczeniem podbródka i ładnym owalem twarzy. Resztę, jak na przykład talię i nogi, robi się w Photoshopie, często odchudzając modelkę do rozmiaru 40. To, co taka dziewczyna pokazuje i reklamuje, to oszustwo – mówi w rozmowie z naTemat Tomasz Jacyków, stylista gwiazd.
Rzeczywistość jest zupełnie inna od tej, którą kreują magazyny. – Modelki w reklamach plus size wyglądają tak, jakby tylko przybyło im w każdym miejscu po parę centymetrów tłuszczyku. Tak nie jest! – twierdzi Jacyków. I dodaje, że problem z nadwagą, a potem otyłością jest taki, że tłuszcz rozkłada się nierównomiernie i to niekoniecznie w miejscach, w których byśmy sobie tego życzyli. Jak podkreśla stylista, nadwaga to nie jest tylko powiększenie rozmiaru, lecz także deformacja sylwetki. – Dlatego bardzo trudno jest unifikować odzież powyżej rozmiaru 40, bo tu się zaczynają schody. Nie wiadomo, gdzie ten tłuszcz spadnie i jak się odłoży. To bardzo indywidualne – dodaje.

Wtóruje mu Agnieszka Czerwińska, szefowa agencji modelek XXL, która sama była otyła i jak mówi "kłamała, że duże jest piękne". – Jeżeli widzę osobę otyłą, to wiem, że z taką sylwetką wiąże się wiele mankamentów i problemów. Jak oglądam zdjęcia wyretuszowanych modelek, które mają powyżej 100 kg, to wiem, że te zdjęcia kłamią. Nie ma się co oszukiwać – ciało osoby otyłej nie jest super estetyczne. To, co widzimy na zdjęciach, na okładkach to jest bajeczka, którą ludzie kupują – mówi w rozmowie z naTemat.

Świat tonie w tłuszczu
Statystyki dotyczące otyłości nie pozostawiają złudzeń: osób otyłych jest coraz więcej, tak samo jak związanych z tym chorób. Dotyczy ponad połowy dorosłych Polaków, WHO mówi nawet o epidemii otyłości. Świat mody, chcąc dotrzeć do przeciętnych odbiorców, a więc osób o niedoskonałej figurze, przy jednoczesnym promowaniu odmiennej skrajności jaką są wychudzone anorektyczne modelki, wpadł na drugi kraniec skali.
Agnieszka Czerwińska
właścicielka agencji modelek XX

Kiedy takie ładne zdjęcia zobaczy osoba otyła i pomyśli, „Ale ona super wygląda, nie ma się czego wstydzić, ja też nie muszę odchudzać, jest świetnie, wszyscy mnie podziwiają , grube jest sexy” to nie przynosi to dobrego efektu. To jest wzajemne koło adoracji. Widzę to po forach internetowych gdzie się grupują grube osoby i każdy poklepuje się po plecach: „nie musisz nic robić, bo przecież intelekt na 1 miejscu, a zdrowie to chudy tez może być chory.

A co czeka nas na tym drugim końcu skali? W najlepszym wypadku ciężka zadyszką w połowie schodów i podwójny podbródek. Potem wchodzimy w obszar poważniejszych problemów. Jak twierdzą w wypowiedzi dla naszej redakcji specjaliści z Centrum Leczenia Otyłości, takie osoby są obarczone negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi.
– Począwszy od większej męczliwości, osłabienia, bóli stawów, mniejszą tolerancję wysiłku, po zwiększone ryzyko wystąpienia wielu chorób takich jak: cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, chorób układu krążenia, zaburzeń gospodarki lipidowej, dny moczanowej, chorób układu krążenia (np. bezdech senny), niektórych nowotworów, zwyrodnienia stawów – czytamy w przesłanej wypowiedzi.
Zespół Centrum Leczenia Otyłości

Trend na modelki plus-size jest formą sprzeciwu wobec wieloletniego promowania wyłącznie bardzo szczupłej sylwetki jako wzorca. Nierzadko będącej efektem ciężkiej pracy grafików. Prowokuje to kształtowanie niezdrowych modeli, co jest szczególni niebezpieczne dla młodych osób. Próba wprowadzenia zmian w tym obszarze to pozytywny znak. Natomiast nie można popadać w skrajności. W kwestiach zdrowotnych nie należy kierować się trendami. Zawsze powinniśmy promować zdrowy styl życia i zdrową sylwetkę.

Niestety, okładki z modelkami plus-size pokazują to, co osoby otyłe chcą zobaczyć, czyli akceptację ich ciała i kreowanie wizji, że piękno nie ma jednego rozmiaru. Ale to wszystko "fotoszopka". – Gdyby pokazali taką modelkę bez poprawek, tak jak naprawdę wygląda, to odzew byłby negatywny, bo wady są widoczne gołym okiem. Wszystkie kampanie promujące duże rozmiary, muszą to jakoś ubrać w jakiś papierek, żeby wyszedł z tego cukierek – twierdzi Czerwińska.
Tomasz Jacyków
stylista

To prawo rynku. Liczą, że świat tonie w tłuszczu i nie ma na to lekarstwa. Ludzie bardzo źle się odżywiają i są leniwi, to podstawowy powód, potem historie chorobowe itd. Rynek rozmiaru 34 i 36 jeszcze tak naprawdę dotyczy nie bardzo dużej ilości ludzi, natomiast 44-46 42 to rynek ma zapotrzebowanie na ubrania. Modelki plus-size nie chodzą w high fashion. Reklamują koncepcję, droższa lub tańszą.

Nadczłowiek w modzie
–Dlaczego nie ma nic po środku? Albo grubasy albo suche patyki! Gdzie są normalne kobiety? – pyta Adam na jednym z for internetowych. Niestety, moda ma to do siebie, że kreuje rzeczywistość, która normalnie jest trudna do osiągnięcia. Chude modelki, które obrabia się na okładkę, są niczym Frankenstein. Czasami zostaje z nich tylko głowa. W dodatku i tak wygładzona.
Tomasz Jacyków
stylista

Rynek hi-fashion wielkich projektantów to rynek sprzedający marzenia, pewien rodzaj niedostępności i ze względu na normalnych ludzi i ze względu na prezentowane ubrania i rozmiar.

Dlaczego w modzie przebijają się skrajności, zamiast normalnych kobiet? Może dlatego, że byłyby zbyt "niedoskonałe". Na szczęście poza głównym, snobistycznym rynkiem mody, mamy też kampanie pokazujące naturalność i piękno kobiecego ciała bez ulepszaczy. To wpuściło do zakłamanego przez Photoshopa obrazu idealnych barbie i "grubasek" zew nadziei, że jednak jest też miejsce dla normalnych ludzi. Z ich wadami i zaletami, bez retuszu.
Kilka lat temu taką kampanię zrobiła m.in. firma Dove, do której zaaranżowała modelki o różnych kształtach, pozbawionych cienkich jak osy talii, lub nienaturalnie zafałszowanej sylwetce plus size. Kampania „For real beauty” pokazała zwyczajne i autentyczne kobiety, których największym atutem jest naturalność i uśmiech. Ostatnio zdjęcia w podobnej koncepcji opublikował "Sports Illustrated", który promuje linię kostiumów dla wszystkich. Dowód? Piękne zdjęcia naturalnej 56-letniej Nicole Griffin. Niestety trend pomimo dużego aplauzu odbiorów nie przebił się na prestiżowe wybiegi.

– Nie popieram akcji promujących takie działania. "Zobacz jak dobrze się czuję, jak można fajnie wyglądać" w sytuacji, kiedy zdjęcia są tak wyretuszowane, że te kobiety są odrealnione. Jeżeli walczymy z wykluczeniem ludzi otyłych, pokazujmy prawdę nie mydlmy oczu – podsumowuje Czerwińska.

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KobietyModelkiOtyłość
Skomentuj