Grupa naTemat

Polacy pogodzili się z życiem w państwie PiS, ale tylko do czasu. Koniec PiS-neylandu już się rozpoczął

Polacy pogodzili się z życiem w państwie PiS, ale tylko do czasu. Koniec PiS-neylandu już się rozpoczął
Polacy pogodzili się z życiem w państwie PiS, ale tylko do czasu. Koniec PiS-neylandu już się rozpoczął Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Upał jakby zelżał, prawda? TVN24 nie pokazuje już co weekend tłumów na ulicach, a i na Facebooku ludzie zaczęli żyć własnym, mniej politycznym życiem. Nikt już nie chce wyjeżdżać z państwa PiS, bo w gruncie rzeczy... co się zmieniło dla przeciętnego Polaka? A i jeszcze gdyby wyjechał, przepadłoby mu obiecane pięć stów. Ale Polacy się obudzą – wiemy kiedy.

Blitzkrieg PiS-u można uznać za zakończony. Partia Kaczyńskiego utorowała sobie drogę do spokojnego rządzenia aż do końca kadencji, a może nawet dłużej. Mimo początkowego oburzenia dużej części społeczeństwa, wszystko zaczyna wracać do normy – ekscytacja "dobrą zmianą" minęła i coraz mniej nas dziwi.
– To był świetny pomysł! – mówi o PiS-owskiej strategii wprowadzania błyskawicznych zmian prof. Magdalena Środa. – Podejrzewam, że wódz rewolucji zaplanował po prostu kilka mocnych, spektakularnych posunięć, które były w równym stopniu nastawione na dewastację instytucji demokratycznych i wolności obywatelskich, co na zbulwersowanie i przerażenie opinii publicznej. Teraz już nic nie będzie takie mocne i warte buntu, a wódz będzie spokojnie pracował u podstaw – mówi naTemat.
Prof. Środa przyznaje, że i ona czuje się momentami bezradna. Gdzie nie spojrzy, ma ochotę krzyczeć! – Ależ ile można krzyczeć! Wszystko nam się wali, na wszystkich frontach! Cała demokratyczna wizja społeczeństwa – mówi filozofka. I podejrzewa, że teraz PiS będzie się starał działać już na spokojnie. – Będzie trwała cicha rewolucja, spokojna konsekwentna praca nad wdrożeniem ideologii narodowo-katolickiej i utworzeniem "nowego człowieka", wiecznego wyborcy PiS, poprzez reformę szkolnictwa, mediów i kultury – uważa Środa.


Prędzej czy później nastąpi jednak moment, kiedy państwo PiS napotka poważne problemy, których nie da się rozwiązać dając wszystkim (już wiemy, że tylko niektórym) po 500 zł. O ile jednak nie wybuchnie jakaś duża afera, poważne tąpnięcie wynikające z polityki polskiego rządu nastąpi najwcześniej za kilka miesięcy.

Upadek państwa PiS już się zaczął
Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju uważa, że państwo PiS może mieć poważne problemy już na przełomie 2016 i 2017 roku. Powód? Jest oczywisty – skończą się pieniądze. Pierwsze negatywne oznaki wpływu Prawa i Sprawiedliwości na gospodarkę widać było już w maju ubiegłego roku, kiedy Andrzej Duda został prezydentem. – Wtedy już inwestorzy zaczęli oceniać, że wejście PiS do rządu i wdrażanie programu gospodarczego jest możliwe – mówi Łaszek.
Waluty naszego regionu albo traciły mniej, albo wręcz umacniały się w stosunku do euro. Złotówka natomiast traciła znacznie więcej. – Również polska giełda ma dużo gorsze wyniki, niż inne porównywalne giełdy. Mieliśmy też obniżenie ratingu dla Polski. To są sygnały wyprzedzające – tłumaczy ekonomista FOR. A kiedy może nastąpić silniejszy, głębszy wstrząs w PiSneylandzie? Kluczowym może okazać się budżet na 2017 rok.
Aleksander Łaszek
główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju

O ile w 2016 roku program 500 zł na dziecko będzie obowiązywać od kwietnia, w przyszłym roku będzie o 1/3 droższy. Teraz mamy zysk z LTE, zysk NBP, a w 2017 roku nie będzie tych dodatkowych pieniędzy. Nie wiemy co będzie z kwotą wolną od podatku, z wiekiem emerytalnym, a to wszystko bardzo kosztowne obietnice.

Zdaniem Prof. Magdaleny Środy, ludzi nie ruszy zrujnowany budżet. Jeśli będzie praca, komórki będą działały a w sklepach będzie coś więcej niż ocet, to mało kto przejmie się budżetem. – Prawo i Sprawiedliwość powie o wrogich siłach lub kłamstwie GW i każe się patrzeć na Węgry. Była tam straszna ruina, a teraz kraj idzie do przodu, mimo autorytaryzmu – mówi blogerka naTemat.

Ludzie ruszą się gdy zaczną odczuwać ekonomię PiS w swoich własnych portfelach, lub gdy poczują brak wolności i powietrza, ale wtedy - obawiam się - ruszą nie na ulice tylko za granicę. I Macierewicz zgasi światła...

Na wyobraźnię Polaków mogą zadziałać jednak banki, a konkretnie ich kredyty. – Są banki, które nie wytrzymają wszystkich propozycji PiS – mówi Aleksander Łaszek. – Może być niebezpiecznie. Ale raczej tylko pojedyncze banki będą się wycofywały – mówi ekspert FOR.

Państwo PiS tak naprawdę dopiero zaczyna się rodzić i jeszcze nie wiemy, jak smakuje. Zdaniem politologa Rafała Chwedoruka, PiSneyland nie tylko przetrwa ten rok, ale też dopiero w 2017 roku dowiemy się, jaki on właściwie będzie. Jeśli PiS chce przetrwać (może nawet dwie kadencje) musi realizować kosztowne obietnice społeczno-gospodarcze. Musi jednak umieć pragmatycznie reagować na zmieniającą się rzeczywistość.

– Mówiąc nieco cynicznie, Polska tak bardzo zadłużyła się przez ostatnie 25 lat, że paręnaście miliardów długów rocznie niestety nas nie uratuje – mówi Chwedoruk. Zdaniem politologa, faktyczne niebezpieczeństwo dla państwa PiS może stanowić sejmowa arytmetyka.

Większość koalicyjna PiS-u to tylko sześć mandatów. Kaczyńskiemu nie udało się stworzyć trwałej, znaczącej większości. Gdyby więc kilku posłów zaczęło nagle wątpić w słuszność działań Kaczyńskiego, będzie problem. To zaś może wydarzyć się w każdej chwili, a zdaniem Chwedoruka, punktem zapalnym mogłaby być np. afera o podłożu finansowym lub odejście od znaczących obietnic.

Jarosław Marciniak z Komitetu Obrony Demokracji nie ma wątpliwości, że PiS, który ma większość w Sejmie i Senacie oraz "sprzyjającego" Prezydenta, nie popełni błędu z roku 2007 skracając kadencję parlamentu. – PiS sięgnął już po czwarta władzę, teraz zamierza zagarnąć trzecią – władzę sądowniczą – mówi naTemat. Co zatem będzie robił KOD? Na razie buduje struktury w całym kraju i przygotowuje się... Ale nie do rychłego obalenia państwa PiS, a raczej do sprawnego działania w czasie rządów partii Kaczyńskiego.

– KOD organizując manifestacje w obronie konstytucji, państwa prawa, wolności i równości, prezentując bardzo dobrze przygotowaną, obywatelską inicjatywę ustawodawczą, będzie wywierał stały wpływ na rządzących, ale należy przygotować się na długi trzyipółletni marsz – zapowiada Jarosław Marciniak.


Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaPrawo i SprawiedliwośćPolacy
Skomentuj