Grupa naTemat

Prezes pokazuje, jak wielkim jest hipokrytą. W kampanii karał posłów PiS, teraz daje im posadki

Jarosław Kaczyński tylko przed wyborami udaje pryncypialnego.
Jarosław Kaczyński tylko przed wyborami udaje pryncypialnego. Fot. AG
Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości często podkreślają, jak bardzo pryncypialny jest Jarosław Kaczyński. Przekonują, że ważniejsze niż interes polityczny jest dla niego przestrzeganie zasad. W kampanii wyborczej zawieszał posłów, usuwał i publicznie beształ. Po wyborach rozdaje im ciepłe posadki i ważne stanowiska.

Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało w kampanii wyborczej "Dobrą Zmianę". Część wyborców liczyła, że ugrupowanie skończy z cichym upychaniem swoich ludzi po państwowych spółkach i po urzędach. Nie skończyło. Wręcz przeciwnie, robi to jeszcze bardziej ostentacyjnie.


A przecież w kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński tyle mówił, że najważniejsze jest przestrzeganie zasad, że dla niego to ważniejsze niż interes polityczny. I starał się tego dowodzić. Wyrzucił z partii trzech podróżników z Madrytu a także posła Łukasza Zbonikowskiego, którego żona oskarżyła o napaść. Z klubu PiS odszedł też senator Grzegorz Bierecki, twórca przeżywających kłopoty SKOK-ów. Teraz wszyscy wracają.

1. Mariusz Antoni Kamiński - 454 dni

– Na wniosek rzecznika dyscyplinarnego Karola Karskiego komitet polityczny PiS jednogłośnie wyrzucił z partii trzech parlamentarzystów. Ta sprawa jest dla nas zamknięta – orzekł 10 listopada 2014 roku ówczesny rzecznik PiS Marcin Mastalerek (który jeszcze pojawi się w tym tekście).

Mariusz Antoni Kamiński został właśnie prezesem Polskiego Holdingu Obronnego. Na wygnaniu spędził dokładnie 454 dni – madrycka trójka została usunięta z partii 10 listopada 2014 roku. Ale przez ten czas nie został bez środków do życia – do listopada 2015 roku był przecież posłem.
Wkrótce po wyborach został też wykładowcą na Akademii Obrony Narodowej (zwolnienie jej poprzedniego komendanta było jedną z pierwszych decyzji Antoniego Macierewicza). Jednak zarobki adiunkta to marne grosze w porównaniu z pensją prezesa zarządzającego ogromnym majątkiem. Ale Kamiński ma silnego promotora.

2. Adam Hofman – ok. rok

Były rzecznik PiS, także podróżnik z Madrytu, pogodził się już z odejściem z polityki. Założył firmę PR-ową i próbował znaleźć klientów. No i znalazł.

Dzisiaj jest jednym z głównych kadrowych obozu władzy. Wszystko dzięki bliskim kontaktom z ministrem Skarbu Państwa Dawidem Jackiewiczem (też był wtedy w Madrycie, ale za swoje) ma duży wpływ na obsadzanie państwowych firm. Pisaliśmy o tym tutaj.

3. Marcin Mastalerek - 163 dni

Złośliwi mogliby powiedzieć, że dyrektorem w Orlenie został właśnie człowiek, który był zbyt słaby, by załapać się na miejsce na liście wyborczej PiS. Nawet ostatnie. Ale w istocie Marcin Mastalerek nie zrobił nic, co mogłoby ściągnąć na niego oburzenie opinii publicznej. Po prostu podpadł Prezesowi. Dlatego jego usunięcie z list nie miało wymiaru wizerunkowego, ale było czystą zemstą.

Ale chyba jego zwolennikom w końcu udało się przebłagać Prezesa i znaleziono mu ciepłą posadę w Orlenie, którym kieruje były poseł PiS Wojciech Jasiński. I to pomimo że, gdy kilkanaście miesięcy temu podobne stanowisko dostał Igor Ostachowicz, politycy PiS rozpętali burzę. Teraz bronią fuchy dla Mastelerka w sposób obrażający inteligencję wyborców.

4. Łukasz Zbonikowski - 55 dni

Poseł z Włocławka Łukasz Zbonikowski to bohater niejednego zamieszania. Opinii publicznej dał się poznać dzięki rajdowi na Cyprze. Przed ostatnimi wyborami w mediach pojawiły się informacje, że pobił żonę, a kochankę zmusił do aborcji. Odszedł z partii we wrześniu.

Zmusiły go do tego władze PiS. – Poseł musi wyjaśnić tę sytuację i nie powinien tego robić jako kandydat PiS w wyborach – mówiła Elżbieta Witek. Ale było już za późno na usunięcie go z list i poseł prowadził kampanię, która ostatecznie dała mu miejsce w Sejmie.

I to pomimo ostrych słów Prezesa, który wygonił Zbonikowskiego z konwencji PiS w Toruniu. – Ja tu widzę na sali osobę, która nie powinna się tu znaleźć, nie jest tutaj zaproszona – mówił Jarosław Kaczyński. Ale już po wyborach nie był taki pryncypialny. Zbonikowskiego z otwartymi rękoma przyjęto na pierwszym posiedzeniu klubu PiS. Był też na spotkaniu opłatkowym u Andrzeja Dudy, chwalił się nawet zdjęciem z prezydentem.

5. Grzegorz Bierecki - 220 dni

Twórca systemu SKOK Grzegorz Bierecki zaczął ciążyć Prawu i Sprawiedliwości w kampanii prezydenckiej. SKOKi popadały w tarapaty, w Sejmie działała podkomisja badająca finanse organizacji, rozważano nawet powołanie komisji śledczej. Dlatego w marcu Biereckiego wypchnięto z klubu PiS.

Ale oczywiste było, że to tylko pokazówka. Utrzymywano ją jednak nadal, kiedy Bierecki wystartował do Senatu nie jako kandydat PiS, ale ze swojego własnego komitetu. Jednak na półtora tygodnia przed wyborami Jarosław Kaczyński pojechał do Białej Podlaskiej by osobiście wynagrodzić mu cierpienia. Później zrobił go szefem senackiej Komisji finansów.

Jarosław Kaczyński udowadnia, że zasady są nie do łamania tylko wtedy, kiedy wymaga tego sytuacja wyborcza. Już po głosowaniu skompromitowani politycy mogą liczyć na łaskę Prezesa. A co za tym idzie na ciepłe posadki na co najmniej cztery lata. I możliwe, że tylko na cztery, bo im więcej będzie takich przypadków, tym mniejsze szanse na powtórzenie sukcesu wyborczego.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Prawo i SprawiedliwośćJarosław Kaczyński
Skomentuj