Obraził już wielu, ale tego nikt się nie spodziewał. Kanye West nazwał Taylor Swift... dziwką

Kanye West znowu obraził Taylor Swift – tym razem jednak poszedł o krok za daleko
Kanye West znowu obraził Taylor Swift – tym razem jednak poszedł o krok za daleko Fot. Screen / Youtube
Wydawało się, że ten raper niczym już nie zaskoczy, a jednak. Podczas prezentacji swojej kolekcji ubrań obraził Taylor Swift. W jednym z utworów, które usłyszeli goście, pojawiło się zdanie, że wokalistka jest dziwką. Bo wolno mu wszystko?

Kanye West nie liczy się z nikim. Robi i mówi, co chce. Dotąd jednak jakimś cudem wybaczano mu wybryki – do teraz. Wczorajszemu pokazowi marki Yeezusa towarzyszyły dźwięki z jego nowej płyty. Obecni na widowni najbliżsi i fani nie ukrywali entuzjazmu. Atmosferę zepsuł kawałek "Famous". Jego fragment dotyczył Taylor Swift, propagującej feminizm. West nazywa ją dziwką, zawdzięczającą mu karierę. Z tego powodu chętnie by się z nią ponownie przespał. Nie wiadomo, czy to wyznanie przypadło do gustu jego żonie Kim Kardashian.


Mocny przekaz na pewno źle przyjęły media, które nie zostawiają na raperze suchej nitki. Biorą w obronę Swift, podobnie jak jej przyjaciele. Obecne na pokazie Gigi Hadid i Karlie Kloss, należące do "gangu" wokalistki, skomentowały sprawę na Twitterze. Obie nie mogły uwierzyć, że West tak nisko upadł. Podobnego zdania był brat popowej gwiazdy – nagrał filmik, na którym widać, że wyrzuca buty od Westa do śmietnika.

Sama Taylor Swift odniosła się do sprawy za pośrednictwem swojego rzecznika. Okazało się, że raper pytał 26-latkę o zgodę na upublicznienie "Famous". Wiedziała więc, czego dotyczy, poza najważniejszym: że w mniemaniu Westa jest dziwką. Tak czy inaczej, odmówiła mu i uprzedziła o konsekwencjach wypuszczenia utworu. West nie wziął sobie tego jednak do serca, bo po prostu jest mizoginem. Brał już na celownik byłą dziewczynę, obecną żonę, ale też i Swift. Parę lat temu wyrwał jej z rąk nagrodę, która jego zdaniem należała się Beyoncé. Po latach się pogodzili, teraz o przyjaźni nie będzie już mowy. Ale może o procesie tak?


źródło: The Guardian

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...