Grupa naTemat

Duda szaleje w Monachium i odgraża się Rosjanom. Zadziwił nawet Niemców

Andrzej Duda jakiego nie znamy podbija zagraniczne salony i grozi Rosji.
Andrzej Duda jakiego nie znamy podbija zagraniczne salony i grozi Rosji. Fot. Kuba Atłys / Agencja Gazeta
Można powiedzieć, że Andrzejowi Dudzie udało się zabłysnąć na salonach. Podczas konferencji prasowej dot. bezpieczeństwa międzynarodowego w Monachium zdążył zrugać i postraszyć Rosjan, a także wezwał państwa UE i NATO do nałożenia sankcji na Rosję. Tak ostrych słów mało kto się spodziewał. Zdumiony niemiecki dyplomata zaczął łagodzić ton jego wypowiedzi.

Co tak rozzłościło polskiego prezydenta? Dmitrij Miedwiediew , premier Rosji, obarczył Zachód odpowiedzialnością za nową zimną wojnę pomiędzy jego krajem a Zachodem. Stwierdził, że przyczyną obecnej sytuacji dyplomatycznej jest wojna domowa na Ukrainie, a gospodarcze sankcje godzą w poprawne stosunki między Rosją a Zachodem, które rodzą konflikt.
Dmitrij Miedwiediew
premier Rosji

Od końca pierwszej zimnej wojny upłynęło ćwierć wieku. Z przykrością muszę stwierdzić, że sytuacja jest dziś jeszcze bardziej poważna; od roku 2007 sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna. Duża jednolita Europa nadal nie powstała. Relacje między Unią Europejską a Rosją są zepsute, na Ukrainie toczy się wojna domowa. Uważam, że nie jest sytuacją normalną, że na wielu płaszczyznach dialog uległ zerwaniu.

Poproszony przez dziennikarzy o skomentowanie słów Dmitrija Miedwiediewa, Andrzej Duda stwierdził, że "cała Europa powinna w sposób zdecydowany powiedzieć "nie". Zwłaszcza w aspekcie naruszania prawa międzynarodowego".
Andrzej Duda
prezydent

Mówiąc o powrocie "zimnej wojny", Rosja mówi o swoim działaniu. To znaczy, że wraca do retoryki zimnowojennej i do samej "zimnej wojny". Tym samym oznacza to, że próbuje podważyć ład, który ukształtował się w Europie po tej pierwszej "zimnej wojnie".

Jak więc postępować z niepokornymi Rosjanami? Prezydent twierdzi, że powinno się nałożyć dodatkowe sankcje.
Andrzej Duda

Uważam, że powinno dojść do reakcji i Unii Europejskiej, i NATO. Adekwatnej reakcji. Mam na myśli kwestię sankcji i zdecydowanej polityki, mówiącej "nie" naruszaniu ładu, który powstał w Europie po 1990 r. I "nie" w kwestii bieżącego naruszania prawa międzynarodowego, z którym mamy do czynienia na co dzień.

Ale prezydent pokazał tez swoje bardziej łaskawe oblicze. Proponuje dialog pomiędzy krajami o ile będzie prowadzony z pozycji partnerskiej. – Jeżeli zamkniemy drzwi na dialog, to szanse na uzyskanie dobrego konsensusu i uspokojenie sytuacji prawie znikają. Ale żeby dialog z Rosją był konstruktywny, to musi być realizowany z pozycji partnerskiej – mówił prezydent.


Słowa Dudy wywołały zdumienie niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka Waltera Steinmeiera. – Z pewnością nie znajdujemy się w stanie nowej zimnej wojny. Miedwiediew chciał powiedzieć, że musimy uniknąć sytuacji, która doprowadzi nas do nowej zimnej wojny - tłumaczył – tłumaczył niemiecki dyplomata.

Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium
przyciągnęła prezydentów wielu krajów, ale też przewodniczącego Unii Europejskiej Martina Schulza, który w ostatnich miesiącach nie zostawiał nitki na polskim rządzie. I to właśnie jemu – podczas głównego panelu z udziałem polskiego prezydenta – przypadło miejsce dokładnie obok Andrzeja Dudy.

"Niemcy są największym i najbogatszym sąsiadem Polski. Chcemy mieć dobre relacje, ale muszą to być relacje partnerskie" – mówił prezydent. Schulz odniósł się do tego dygresją o swoim teściu – przypominając, że jego żona jest Polką – z którym często się spiera, jak powinny wyglądać relacje polsko-niemieckie.

źródło: "Super Express"

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RosjaNiemcyAndrzej Duda
Skomentuj