Grupa naTemat

Nieprzypadkowy morderca? Koleżanka: Czy wyobrażał sobie, że kiedyś odrąbie mi głowę?

Kajetan Poznański z zimną krwią zabił kobietę.
Kajetan Poznański z zimną krwią zabił kobietę. Fot. Policja
Spokojny 27-latek, który za podejrzenie dokonania zbrodni jest dziś ścigany w 190 krajach. Ale podejrzenie przeradza się już w pewność. To, czego dotąd nie wiedziano o Poznańskim wychodzi dziś na światło dzienne.

"Newsweek" zagłębia się w historię Kajetana Poznańskiego i zastanawia, kim był, zanim z zimną krwią odciął głowę lektorce włoskiego. Patrząc na jego zdjęcia, ostatnią rzeczą, jaką można pomyśleć jest to, że był do tego zdolny. Podobnego zdania były jego koleżanki ze studiów dziennikarskich. Długo sądziły, że podejrzewanie takiej osoby o makabryczną zbrodnię jest pomyłką. Opisują go jako szarmanckiego, kulturalnego. Przepadały za jego elegancją i dobrym wychowaniem. Na wielu dziewczynach wrażenie robiła także południowa uroda chłopaka.
Koleżanka Poznańskiego ze studiów

Kajetan Poznański podejrzany o zabójstwo? Ten Kajetan, którego znałam? I z którym siedziałam na zajęciach w jednej ławce? (…) Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi na myśl, to czy gdy tak siedzieliśmy obok siebie, wyobrażał sobie, że kiedyś odrąbie mi głowę?

A jednak wszystko wskazuje na to, że jest mordercą. Nauczycielkę włoskiego zabija w biały dzień - związuje, ogłusza i odcina głowę. Potem prawdopodobnie wrzuca ją do plecaka, reszta ciała Katarzyny J. ląduje w torbie podróżnej. Z nimi taksówką jedzie do domu. Zaniepokojonemu bagażem kierowcy tłumaczy, że wewnątrz jest tusza dzika, stąd krew. W wynajmowanym podpala zwłoki i znika.


Zdaniem kryminalistyka prof. Brunona Hołysta, 27-latek zachował się nielogicznie. – Chyba że chciał rzucić podejrzenie na kolegów. Ale trudno uwierzyć, by myślał tak naiwnie: zostawię, wyjadę, będzie na nich – mówi ekspert. Inne zdanie ma prokurator Józef Gurgul, który m.in. prowadził sprawę słynnego Wampira z Zagłębia. – Ewenement. Absolutny ewenement – komentuje. Wtóruje mu dr Pobocha. – Na ogół sprawcy kawałkują zwłoki, żeby utrudnić identyfikację, ukryć ciało. A w tym przypadku nie chodziło o ukrycie. Tylko żeby przestępstwo było jak najszybciej odkryte – uważa. Potwierdza to strażak, znający sprawę. Jego zdaniem podpalenie zwłok to "pic".

To wszystko jednak nie tłumaczy dlaczego Poznański zabił. Cytowane wcześniej koleżanki opowiadają o nagłej zmianie w jego zachowaniu. Z towarzyskiego, otwartego stał się odludkiem. Przypadkiem spotkany pod kampusem UW opowiadał, że należy czerpać energię z kosmosu. Rok temu wygłosił prelekcję o znaczeniu samodyscypliny, która daje wolność. – Tylko człowiek, który kontroluje swoje odruchy, może naprawdę decydować, czy zabić kogoś, czy nie – niepowodowany impulsami, jak lękiem przed boską karą czy wyrzutami sumienia, tylko za sprawą zimnego namysłu – mówił. Wiadomo, że fascynowała go postać Hannibala Lectera, uwielbiał też krwawy teatr antyczny. I jak widać, przeniósł go do rzeczywistości.

Cały tekst można przeczytać w najnowszym "Newsweeku".

źródło: Newsweek

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
mordercaSpołeczeństwo
Skomentuj