Grupa naTemat

Opluł ją, gdy wyszła na spacer z dzieckiem. Mama Jasia, bohaterka słynnego spotu PO, walczy z falą hejtu

Patrycja Sondij nie przewidziała, co ja może spotkać po tym nagraniu.
Patrycja Sondij nie przewidziała, co ja może spotkać po tym nagraniu. Fot. Screen/youtu.be/Bmzl3-itaYE
Patrycja Sondij, słynna już mama Jasia, radna PO z warszawskiej dzielnicy Praga-Północ, od kilku dni nie ma życia. Dostaje maile, w których wyzywana jest od najgorszych. Ludzie piszą, że jest zła, podła, że kłamie. Cała prawicowa sieć z niej kpi, wyśmiewa w komentarzach, tworzy memy. Radna PO usunęła już swoje konto na Twitterze, wykasowała mnóstwo obraźliwych wpisów na Facebooku. – Nie spodziewałam się tego. Nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Wczoraj płakałam, nie spałam całą noc. Atakują całą moją rodzinę. Każdego, kto nosi nazwisko Sondij – mówi naTemat.

Najgorszy był wczorajszy spacer z dzieckiem. Wyszła ze sklepu, prowadziła przed sobą wózek. Obok pojawiła się para – kobieta i mężczyzna. Nagle on opluł ją i krzyknął, że jest kur... i dziwką. – To było straszne. Szybko wróciłam do domu. Zamiast spokojnie zajmować się synem, cały czas jestem zdenerwowana – mówi.


Nie przewidziałam takiego hejtu
Patrycja Sondij ma 38 lat. Długo starali się z mężem o dziecko. Dziś jest dumną mamą 4-miesięcznego Jasia. – Nie jestem żadnym politykiem i nie chcę nim być. Jestem samorządowcem. W spocie PO wystąpiłam jako matka. Nigdy nie ukrywałam, że jestem radną. Każdy może to sprawdzić w internecie, to nie jest żadna tajemnica. Nie rozumiem, dlaczego zrobili ze mnie oszustkę – mówi. Gdy koleżanka spytała, czy jako matka jednego dziecka zgodziłaby się na nagranie, nie wahała się, bo w spocie mówi dokładnie to, co myśli. – Nie wzięłam za to ani grosza. Nie zastanawiałam się, czy może być hejt. Nie przyszło mi to do głowy. Zupełnie tego nie przewidziałam – mówi.
A hejt sięgnął już zenitu. „To ty grałaś tę biedną matkę? Co za tupet! Już cała Polska ma cię na ustach, manipulantko z bandy PO” Albo: „Ku..y podające się za matki Polki protestowały przeciw rodzącej się wolności. Polityczna dziwka znów zaszalała”, „Sondij wyszła na totalną zdzirę”. Itd., itp. "I takie zero moralne "występuje" w spocie obrażającym kobiety Polskie" – to z komentarzy internautów w niezaleznej.pl. "Próbuje wyłudzić pieniądze. To obrzydliwe. Mało jej z diet radnej?" – komentarz z wpolityce.pl.
Głosowała na PiS czy nie
Spot ruszył kilka dni temu. Kobieta wystąpiła w nim jako mama Jasia. Fakt, że PO wykorzystało w swoim spocie radną własnego ugrupowania, można uznać za dyskusyjny. Można spierać się tu o polityczną etykę, ale zostawmy ją na boku. Niech marketingowcy czy kierownictwo PO, sami się z tym uporają. Niech oceniają politolodzy. Ale nic nie usprawiedliwia fali nienawiści, która spotkała kobietę po wypowiedzi następujących słów:

„To jest wielkie oszustwo. Mieliśmy zaplanowane w budżecie już. 50 razy słyszałam, że to będzie na każde dziecko. Jasio jest pokrzywdzony, bo on nie dostanie tylko dlatego, że jest pierwszym dzieckiem. Słyszałam, że jest kilka milionów poszkodowanych rodzin, tak samo jak nasza. Wielkie oszustwo wyborcze”.

Tylko tyle i nic więcej. A oto komentarz do tego spotu, który wyszedł spod pióra Rafała Ziemkiewicza: "Przez myśl mi nie przejdzie, żeby radna Platformy Obywatelskiej, czyli "mama Jasia", mogła kłamać. A ona mówi, że głosowała na PiS, bo obiecał jej 500 złotych". Wieść, że miała udawać wyborcę PiS rozeszła się szerokim echem po sieci.
– Ona nigdy nie głosowała na PiS i nigdy nie mówiła, że tak zrobiła! Nigdzie w spocie nie padają takie słowa! To manipulacja prawicy. Czy to oznacza, że PiS będzie teraz sprawdzał, kto na niego głosował i tylko tym dzieciom powinno przysługiwać 500 zł? Jak radna z PO to nie? – mówi jej znajomy.

Radna to nie jest zwykła Polka
Taki zarzut pojawia się w komentarzach. Że kobieta przedstawiła się jako "zwykła Polka", a przecież zwykłą Polką nie jest, bo jest radną. Ale, na Boga, radna PO nie może być jednocześnie matką? Bo co? Przez to ma inne problemy? Jej macierzyństwo jest inne? – W sieci przeczytałam różne rzeczy o sobie. Na przykład, że jestem posłanką, że zarabiam 23 tysięcy złotych, że mój mąż pracuje w samorządzie i jest prezesem firmy architektonicznej. To wszystko kłamstwa. Architektem jest mój wuj, ma swoją firmę, więc jest jej szefem. Podobnie architektem jest jego syn. Obaj też są opluwani. Mój kuzyn obawia się, że też może mieć problemy – mówi Patrycja Sondij.

Jej mąż nie pracuje w samorządzie. Mieszkają w kawalerce, mają kredyt na 30 lat. – Jako radna dostaję ok. 1900 zł. Moja pensja zależy od dodatków, ale nigdy nie miałam wyższej niż 2500 zł – mówi.
"Przecież ona ma dwoje dzieci!"
W sieci zaczęły się rozchodzić jej oświadczenia majątkowe. I wytykanie, że nawet gdyby była samotną matką to miałaby ponad 3 tysiące zł dochodu na osobę. A tak w ogóle to ma dwoje dzieci i z tego powodu też jest oszustką. Ktoś wyciągnął zdjęcie z jej Facebooka podpisane Stanisław Sondij. Zdjęcie pochodzi z chrztu 4-letniego dziś Stasia. Chrześniaka radnej. Jej bratanka.
– Przyczepili się też do wypasionej kołyski na nagraniu. Tak, jest bardzo ładna. Korzysta z niej już trzecie dziecko. Mama kupiła ją dla Stasia, potem korzystał z niej jego brat. Teraz ma ją Jaś. Wszędzie są kłamstwa na mój temat – mówi.

Patrycja Sondij boi się, co będzie dalej. – Przyjaciele mnie uspokajają, ale to wszystko za bardzo uderza w moją rodzinę – mówi. Jednego jest pewna. Drugi raz na udział w spocie nigdy by się nie zgodziła: – Ale czasu już nie cofnę.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
SpołeczeństwoPlatforma Obywatelska
Skomentuj