Frasyniuk dla "Newsweeka": Okaże się, że to Jarek Kaczyński przeskoczył mur, a nie Lech Wałęsa

Frasyniuk współczuje Wałęsie.
Frasyniuk współczuje Wałęsie. Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Gazeta
Znany ze swego bardzo wyrazistego stylu wypowiedzi, Władysław Frasyniuk, dawny działacz opozycji "Solidarnościowej" odniósł się do oskarżeń wobec Wałęsy. – Mówią to ludzie, którzy historię Polski piszą według swoich kompleksów. Mali ludzie, z trzeciego rzędu polityki. O Wałęsie mówią „Bolek”, o mnie mówią „pieprzony szofer” i są zdziwieni, że to my mamy swoje miejsce w historii, a oni nie. Nie mogą się pogodzić z tym, że jakiś elektryk ma status bohatera, a oni – w swym przekonaniu mądrzejsi, lepsi i odważniejsi – nie – powiedział w wywiadzie dla "Newsweeka".

Frasyniuk nie wierzy w to, że dawny lider opozycji antykomunistycznej mógł być agentem: – Gdyby Lech Wałęsa był agentem SB, to historia Polski potoczyłaby się zupełnie inaczej. Nie byłoby solidarnościowego podziemia, a my nie bylibyśmy dziś w tym miejscu, w którym jesteśmy. Nie wierzę. W przeciwnym razie musiałbym przyznać rację tym wszystkim, którzy twierdzą, że ludźmi, którzy zmienili historię, są towarzysze z Kremla, a nie Polacy – ocenia. – Okaże się, że to Jarek Kaczyński przeskoczył mur, a nie Lech Wałęsa – dodaje rozgoryczony.


Dawny opozycjonista współczuje Wałęsie pomimo tego, że nie zawsze mu było z nim po drodze. Podkreśla, że były prezydent jest w tym wszystkim co się teraz dzieje samotny i dodaje, że "samotność zawsze była jego przekleństwem". Frasyniuk wysuwa też kontrowersyjną tezę, że prawica szargałaby i innych bohaterów naszej historii, gdyby nie fakt, że już dawno odeszli: – Bycie bohaterem w Polsce jest jakimś przekleństwem. Tadeusz Kościuszko, Maria Skłodowska-Curie, która dzisiaj uchodziłaby w oczach PiS za puszczalską i demoralizatorkę, mogą być bohaterami tylko dlatego, że nie żyją – mówi w wywiadzie.

Więcej w najnowszym "Newsweeku".

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj