Grupa naTemat

Kościół nie broni Wałęsy, milczy o rządach PiS. Przestał się wtrącać, prawie zniknął z polityki. Zaskoczeni?

Niewiele komentarzy słychać ostatnio ze strony Kościoła.
Niewiele komentarzy słychać ostatnio ze strony Kościoła. Fot. Anna Kraśko / Agencja Gazeta
Można powiedzieć – dobra zmiana. Po latach narzekań, że Kościół miesza się do wszystkiego, a księża z ambony nawołują na kogo głosować i krzyczą, że in vitro jest złe, teraz zapanowała cisza. Głośne milczenie, które wielu ludziom coraz bardziej wydaje się dziwne. Katolicki PiS u władzy, a Kościół nic. Nawet słowem nie wypowiedział się w kwestii Lecha Wałęsy, choć na jego imieniny w gdańskiej willi przy ul. Polanki całymi latami ciągnęły tłumy duchownych. Radość wielka, powie niejeden. Wreszcie Kościół przestał się wtrącać. Czy tak już będzie?

Kiedyś w mediach ciągle pojawiały się tytuły typu: „Dlaczego duchowni mieszają się do polityki?”. Albo: „Kościele nie wtrącaj się” czy „Kościół ma się nie wtrącać w sprawy państwa”.


A ostatnio coraz częściej podobne tytuły dotyczą politycznego milczenia. Tego, że Kościół katolicki nagle zamilkł w ważnych dla Polski sprawach. W ostatnich dniach dotyczy to głównie Lecha Wałęsy. Zewsząd rozbrzmiewa pytanie"dlaczego?". Skąd ta cisza? Skąd ten brak zaangażowania? Przecież Kościół tak mocno go wspierał.
Podobnie zresztą z rządami PiS. Tu również hierarchów za bardzo nie słychać. Cokolwiek się dzieje, głosu Kościoła nie ma, a do mediów przebijają jedynie doniesienia o tym, jakoby polski Kościół oddalał się od partii rządzącej.

– I dobrze, że nie słychać. Recenzowanie działań partii to niedobra maniera – komentuje krótko dominikanin o. Maciej Zięba. Naprawdę śmieje się, gdy o tym rozmawiamy. – Ciągle słyszę o tym, że Kościół powinien się dystansować. Ciągle słyszę zarzuty, że się wypowiada na wszystkie tematy, że ingeruje w życie publiczne. A teraz nagle, że milczy? Że nie zabiera głosu? Bo powinien wypowiedzieć się i o Trybunale Konstytucyjnym, i o stadninie koni w Michałowie, i o Lechu Wałęsie, a pewnie jeszcze i o planie Morawieckiego? To bez sensu! – mówi.

I tak źle, i tak niedobrze. – Jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził. A najciekawsze jest to, że często ci sami ludzie najpierw mówią, że Kościół się wpycha i narzuca swoje zdanie, a teraz pytają dlaczego milczy i co to może oznaczać. Bez sensu! – dodaje dominikanin.

Niczego głośno się nie domagają
Ludzie pytają, bo w końcu przyzwyczaili się do wtrącania, więc teraz są tylko zdziwieni. Wśród nich są bez wątpienia tacy, którym to, że Kościół nie zabiera głosu, naprawdę zaczyna się podobać. Bo duchowni w ostatnim czasie jakby zamilkli w kwestii gender, in vitro, aborcji...Choć przecież mogliby głośniej domagać się zmian w prawie. PiS ma przecież niemal takie samo zdanie. A jednak Kościół jakby tego nie wykorzystuje. Nie żeby zaraz tego chcieć, ale kiedy wcześniej miał lepszą pozycję jeśli chodzi o wsparcie polityczne?
Dlatego są też tacy, którzy zwyczajnie tego milczenia nie rozumieją. Choćby Danuta Wałęsa, która podczas manifestacji poparcia dla jej męża w Gdańsku mówiła, że nie mogą liczyć na Kościół. – To przykre – powiedziała. I w tych słowach naprawdę czuć było żal.
Komentarz internautki

Pan Prezydent Wałęsa był potrzebny Kościołowi, gdy zapędzał do kościołów ogromne ilości płatników na tacę i nie tylko, i gdy na plebanie przyjeżdżały całe karawany TIR- ów wypchane darami z zagranicy i kapłani mogli je między sobą rozdzielić. Czytaj więcej

W kilku parafiach, do których dzwonię, księża mówią, że teraz mają rekolekcje wielkopostne, do polityki nie mają głowy. – Ja nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio oglądałem jakieś wiadomości w telewizji – mówi proboszcz jednej z parafii w Lublinie. A co z Wałęsą? – Jak się dojdzie do prawdy, to się wszystko uspokoi. Póki tego się nie zrobi, ciągle będą niesnaski – mówi.

No dobrze, ale co z tymi, którzy tak tłumnie odwiedzali Wałęsę w Gdańsku? Przywozili prezenty na imieniny? Wspierali latami? Zostawili go teraz? – To były indywidualne znajomości. To nie był głos Kościoła – słyszę. W sondzie, którą zamieściliśmy na stronie naTemat, zadaliśmy pytanie, czy Kościół powinien zająć stanowisko w sprawie Wałęsy. Ponad 70 proc. głosów było jednak na tak.
Nadal musi się wtrącać
Coś się zmieniło? Coś się zmienia na naszych oczach? – Jeśli coś należy do nauczania Kościoła, to Kościół będzie się w tej sprawie wypowiadał. Aborcja, in vitro, sprawy moralne. Ale wtedy na ogół nazywane jest to wtrącaniem się Kościoła w politykę. Kościół nadal będzie poruszał te kwestie, ale do polityki się nie miesza. To tylko indywidualne głosy – mówi jeden z księży.

O. Zięba nie wyobraża sobie, by Konferencja Episkopatu zabierała głos w takich sprawach jak ta, którą Polska teraz żyje. – Sprawę Lecha Wałęsy komentują ci, którzy go znali. Jak bp Pieronek czy abp Gocłowski. Mają do tego pełne prawo. Ale trudno, żeby Konferencja Episkopatu miała obradować w tej sprawie i ogłaszała swoje stanowisko – mówi. Jego zdaniem Kościół musi się odzywać w podstawowych sprawach społecznych.– W fundamentalnych sprawach dotyczących wartości, ten głos powinien być wyrazisty, mądry, przenikliwy, pozbawiony agresji. Ale w sprawach politycznych zachęcam do powściągliwości. I polityków wobec Kościoła. I odwrotnie. To nie jest mój prywatny pogląd, lecz stanowisko katolickiej nauki społecznej – mówi.

I tego się trzymajmy. Ta powściągliwość, bez względu na przyczyny, właśnie teraz jest wyczuwalna. A przecież o to wielu Polakom chodziło.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj