Pietrzak wyzywa opozycję od idiotów, Wałęsę od pomyleńców. Oto twarz nowej satyry? Śmiejmy się, bo jest zabawnie...

Jego Kabaret Pod Egidą działa od 1967 roku.
Jego Kabaret Pod Egidą działa od 1967 roku. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Jako satyrykowi wolno mu kpić z innych. Ludzie się śmieją, więc czemu nie? Ale Jan Pietrzak posuwa się w swoich komentarzach coraz dalej. Tylko, że Polacy przestali się już z tego śmiać, a on sam jakby tego nie widzi. Nawet nie ukrywa, że po zmianie władzy liczył na obecność swojego kabaretu w mediach publicznych. A tu cisza. Może nawet na górze widzą, że te żarty wcale nie są już tak zabawne?

Można pomyśleć, że Jan Pietrzak znowu ma swój dobry czas. Coraz częściej pojawia się w prawicowych mediach, komentuje życie, widać, że czuje się jak ryba w wodzie. Na YouTube zamieszcza swoje felietony wideo, z których część ma całkiem sporo odsłon. Jak ten ostatni o biednej Kiszczakowej i nadzianym Bolku, w których Pietrzak daje pokaz swoich satyrycznych umiejętności. Które – jeśli wraz z dobrą zmianą zawita do TVP – mogą stać się naszą codziennością (ale o tym dalej).
Jan Pietrzak

„Eksperci teraz debatują, kto w większym stopniu jest trupem. Kiszczak, czy Wałęsa. Entuzjaści spiskowania, Petru i Krzywonos, twierdzą, że siedzieli za szafą i ktoś podobny do Kaczyńskiego podrzucał tam fałszywki”. Czytaj więcej

Albo felieton o Wałęsie, pomyleńcu. „Pomyśleć, że ten pomylony gość przed kilkoma laty został zgłoszony przez ówczesnego Tuska do Europejskiej Rady Mędrców. Rada po pierwszym posiedzeniu postanowiła nie zbierać się nigdy więcej”.


Powinna być wykluczona z grona Polaków
Pietrzak jest doskonale znany czytelnikom „wSieci”, „Tygodnika Solidarność” i „Gazety Polskiej”, które publikują jego felietony, a także czytelnikom portalu wPolityce.pl, który ostatnio coraz częściej prosi go o komentarz do spraw bieżących.

Wczoraj mówił na przykład o groteskowych, obłąkanych pomysłach PO, o tym, jak partia ta służy ludziom, którzy chcą podsycać nienawiść narodu i doprowadzić do tego, by Polacy wciąż się kłócili. „To są sprzedajni ludzie, oni pracują dla Rosji i Niemiec. Oni nie chcą normalnie rozmawiać o niczym, chcą obrzucać inwektywami, obelgami, chcą opowiadać najgłupsze teorie. To jest ich celem, prowadzona jest świadoma wojna z Polską” – dowodził.

O Ewie Kopacz mówił z kolei, że była premier nie powinna mieć wstępu do przyzwoitych mediów. „Nikczemne kłamstwo o przekopywaniu ziemi na lotnisku w Smoleńsku wyklucza ją z grona Polaków” – powiedział.

Śmiech tylko z opozycji
Pietrzak twierdzi, że „po raz pierwszy w Polsce jest taka władza, którą on popiera”. Reszta to idioci. Sam zresztą założył działające jako fundacja Towarzystwo Patriotyczne, którego celem jest promowanie odpowiednich wartości w życiu publicznym i kulturze. W listopadzie przyznawał statuetki „Żeby Polska była Polską”. Główną nagrodę otrzymał Jarosław Kaczyński jako niezłomny przywódca Polaków. Dlatego zapowiedział, że teraz będzie śmiał się z tylko opozycji.
Jan Pietrzak

Opozycja jest dużo gorsza od władzy. Tak głupiej opozycji jak teraz Polska jeszcze nie miała. To kupa idiotów. W dodatku popieranych przez ludzi w rodzaju Lisa, Olejnik, Gugały. Ja nie chcę być w tym towarzystwie. Nie chcę być w towarzystwie Schetyny i Petru. Nie mogę atakować władzy, ponieważ ci panowie szkodzą Polsce. To oszuści. Oni kłamią. Ich programy są fałszywe. Siłą rzeczy muszę być po stronie ludzi, którzy Polskę naprawiają. A taką właśnie mamy władzę. Czytaj więcej

Choć, przypomnijmy jeden z jego wywiadów w 2010 roku, kiedyś myślał zupełnie inaczej. „Obowiązkiem satyryka jest śmiać się” – powiedział w rozmowie z „Nową Trybuną Opolską”. „Z władzy?” – spytał dziennikarz. „Z każdego. Ale może przede wszystkim z władzy, bo to władza decyduje o tym, co się w Polsce dzieje”.

"Kabaret dawno się skończył"
Dziś sytuacja zmieniła się o 180 stopni. I jest tak śmiesznie, że nawet na prawicowym portalu można znaleźć takie komentarze: „Jaasiu! Opanuj się, kabaret się dawno skończył. Taka twórczość nie przysporzy Ci widzów a to, co w przeszłości osiągnąłeś, tracisz. Jeżeli zmienisz front odzyskasz uznanie i szacunek, wrócą do Ciebie kochający Cię niegdyś fani.”

I tu dochodzimy do sedna. Z pytaniem, czy możliwe jest, by taka forma satyry zagościła teraz w publicznych mediach? Gdy Jacek Kurski zaczął robić porządki w TVP i wziął się za wyrzucanie kabaretów, to właśnie nazwisko Pietrzaka natychmiast zaczęło wysuwać się na pierwszy plan. Że oto teraz w telewizji pojawi się prawdziwa satyra, najpewniej w wykonaniu dwóch guru sceny kabaretowej w Polsce – Marcina Wolskiego i Jana Pietrzaka właśnie. O tych spekulacjach graniczących z pewnością pisaliśmy też w naTemat. Cykl programów z jego udziałem podobno miał ruszyć od marca w TVP Info i konkurować ze "Szkłem kontaktowym". Ale nic takiego się nie stało.
"Coś trzeba zrobić, żeby miał program"
Jan Pietrzak, który w przyszłym roku skończy 80 lat, chyba sam bardzo na to liczył i liczy nadal. Nastroje cały czas podkręcają jego wierni fani. Część z nich przychodzi na występy Kabaretu pod Egidą, które odbywają się raz na jakiś czas w warszawskiej kawiarni Mozaika. Za każdym razem występ kończy wspólne odśpiewanie pieśni „Żeby Polska była Polską”. Tak, jakby czas zatrzymał się dawno, dawno temu.
Przyznajmy, że fani są. Piszą w sieci, że to prawdziwy Polak i bardzo chcą go oglądać. Na przykład w taki sposób: „Jak zwykle szacunek dla Pana Jana. Coś powinniśmy zrobić, aby Pan Pietrzak miał swój program w TVP. Przecież najłatwiej jest narzekać i czekać, aż samo się stanie. Może petycje lub listy – cokolwiek...”. To komentarz spod felietonu wideo. Ale są też takie opinie:

• Może w TV Trwam? Kabaret zbliża się do 50 lat, pan P pewnie do 90 lat. Odpowiednie audytorium do słuchania bajdolenia. Myślał, że jak władza się zmieni to dostanie programik, a tu ni ....... .

• Obecne kabarety są przeważnie denne i nie umyły się do kabaretu Pietrzaka z czasów PRL-u . Teraz nastały czasy dla kabaretu wręcz złote: teksty same spływają wprost od złotoustych polityków rządzącej partii. Ale Pietrzak niestety już od dłuższego czasu zdemenciał na tyle, że mu się opozycje mylą i ględzi tak przeraźliwie idiotycznie, że to nawet do kabaretu się nie nadaje. Czytaj więcej

Wolność nie dotyczy Kabaretu Pod Egidą
Sam Pietrzak chyba nie mógł się już doczekać programu, bo niedawno apelował do widzów, by przychodzili na jego kabaret do Mozaiki. I cały czas robił aluzje do mediów nowej władzy. Od zmian minęło już tyle czasu, a tu ciągle nic. U niego nowości nie widać.
Jan Pietrzak

Powiedzcie znajomym, że gramy w następną środę. Niech kupują bilet i przychodzą do nas. Oczekuję na publiczność. Nie wiem, kiedy nas puszczą do telewizora i radia. Ale jak usłyszycie kilka piosenek z tego programu w telewizji lub radiu to znaczy, że Polska będzie wolna. Czytaj więcej

Ostatnio jednak jakby trochę zeszło z niego powietrze. Mówił, że coraz
częściej dostaje maile z pytaniem, dlaczego nie ma jego kabaretu w telewizji lub radiu publicznym. „Bo podobno jest już wolność w mediach publicznych. No widocznie ta wolność nie dotyczy Kabaretu Pod Egidą. Nie znalazł się ani w polskim radiu, ani w telewizji taki śmiałek, który pozwoliłby nacisnąć guzik z jedną piosenką z Kabaretu pod Egidą lub przywołać jakąś jedną scenę z tego kabaretu, który zbliża się już do 50 lat istnienia” – skwitował w swoim wideo felietonie. I tu podzielił się z wielbicielami złą wiadomością. Ale wciąż z nadzieją.
Jan Pietrzak

Polskie radio i polska telewizja nie życzą sobie Kabaretu Pod Egidą na swoich antenach. Może to się zmieni. Ja im bardzo życzę, tym władzom, żeby dojrzeli nasz kabaret. Jedyny satyryczny kabaret w Polsce. I jedyny grający w Warszawie na stałe. Czytaj więcej

Smutno, a tak przecież satyrykowi nie przystoi.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaLech Wałęsa
Skomentuj