Grupa naTemat

Wielki sukces Macierewicza i Kaczyńskiego. Coraz więcej Polaków wierzy, że w Smoleńsku doszło do zamachu

Prawica od dawna próbuje przekonać Polaków do uwierzenia w zamach w Smoleńsku. Stało się to już nawet elementem popkultury...
Prawica od dawna próbuje przekonać Polaków do uwierzenia w zamach w Smoleńsku. Stało się to już nawet elementem popkultury... Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Prawo i Sprawiedliwość może odnotować kolejny sukces na drodze zmian w mentalności Polaków. Według najnowszego sondażu Ariadna publikowanego przez Onet.pl, w ciągu minionego roku znacząco wzrósł odsetek Polaków, którzy uwierzyli, że do katastrofy smoleńskiej doszło wskutek zamachu.

"Dobra zmiana" opinii
Liczba Polaków, którzy są przekonani, że 10 kwietnia 2010 roku w Rosji przeprowadzono zamach na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałych pasażerów rządowego Tu-154M w ciągu roku wzrosła o 6 punktów proc. W tezę lansowaną od lat przez Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza wierzy już 22 proc. Polaków.
To prawdopodobnie najważniejszy z czynników, przez które o 8 punktów proc. zmniejszyło się grono obywateli, którzy nie mieli wyrobionego poglądu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wart uwagi jest jednak też fakt, iż z sondażu Ariadna wynika, że przez miniony rok o 4 punkty proc. wzrosła grupa osób, które wierzą w ustalenia komisji badających przyczyny tragicznych wydarzeń sprzed 6 lat. Aż 28 proc. Polaków jest przekonanych, że katastrofa to skutek błędów pilotów i błędów kontrolerów ze Smoleńska. Kolejne 12 proc. (o 1 pp. więcej niż przed rokiem) wskazuje tylko na błąd polskich lotników.

O 4 punkty proc. zmniejszył się natomiast odsetek obwiniających za śmierć prezydenta Kaczyńskiego i 95 innych ofiar jedynie rosyjskich kontrolerów. Na taką przyczynę wskazuje już tylko 7 proc. Polaków. 6 proc. badanych wyraziło natomiast przekonanie, iż powody katastrofy smoleńskiej były zupełnie inne niż te, o których mówi się najczęściej.

Teza powtórzona tysiąc razy staje się prawdą...
W zamach w Smoleńsku może wkrótce uwierzyć jeszcze więcej Polaków. Przypomnijmy, iż przed miesiącem minister obrony narodowej Antoni Macierewicz powołał nową komisję mającą potwierdzić, że Lech Kaczyński nie zginął w wypadku. Już po zaledwie jednym dniu jej funkcjonowania Ministerstwo Obrony Narodowej twierdziło na Twitterze, iż "na podstawie materiału dowodowego, wyników badań ekspertów, twierdzimy, że doszło do wybuchu".

W walce o przekonanie jak największej liczby Polaków do teorii zamachowej wydatnie powinien też pomóc film "Smoleńsk" w reżyserii Antoniego Krauze. Po wieloletnich problemach produkcyjnych wkrótce ma pojawić się on w kinach. W okresie 6. rocznicy katastrofy smoleńskiej bilety na film, w którym do zamachu przekonuje plejada znanych i lubianych aktorów powinny sprzedawać się najlepiej.

Problemem twórców "Smoleńska" może być jednak recenzja samego Jarosława Kaczyńskiego. Jak informowaliśmy w naTemat, pojawiły się doniesienia, iż prezes PiS widział już dzieło Antoniego Krauze, ale... wyszedł w połowie seansu i wzburzony skomentował, że "to nie tak było". Z ustaleń dziennikarza Szymona Jadczaka miało wynikać, iż było to powodem, dla którego dystrybutor wstrzymał promocję filmu, który miał przekonać Polaków do narracji PiS w sprawie katastrofy.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: Onet.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Katastrofa SmoleńskaAntoni MacierewiczJarosław Kaczyński
Skomentuj