Grupa naTemat

Cała prawda o Andrzeju Dudzie? "To bystry facet. Jest świadomy własnej niesamodzielności"

Fot. Newsweek
Odstawiony na dalszy tor, prezydent - marionetka, zamknięty w klatce PiS, z potencjałem na więcej. O tym, jaki jest prezydent mówią osoby z jego otoczenia i zgodnie stwierdzają: Nie zazdrościmy mu sytuacji, w której się znalazł.

Andrzej Duda ma mało do powiedzenia, bo nie należy do pupilków prezesa PiS. – Zostały mu wypady na narty i tweety od wielbicielek – pisze "Newsweek". Nie oznacza to, że nie rozumie, co się wokół niego dzieje. Jak przekonuje urzędnik z pałacu prezydenckiego, "to bystry facet" i "świadomy własnej niesamodzielności". A ta jest szeroko komentowana. Nieprzyjemne opinie sprawiają, że Duda znalazł się między młotem a kowadłem. – Jaki on ma wybór? Albo potulność, albo pójście na nuklearną wojnę z Jarosławem. Ja mu nie zazdroszczę – mówi poproszony o komentarz urzędnik.


– Ludzie Kaczyńskiego rozpowiadają po Warszawie, że prezydent ze stresu utył i wyłysiał – dodaje inny rozmówca.

Podobnego zdania są też inni rozmówcy "Newsweeka". Prezydent z przypadku "pracuje na wizerunek polityka sterowanego z siedziby PiS przy Nowogrodzkiej". Odczuwa niezadowolenie narodu i radzi sobie z tym na swój sposób. – Wycofany. Poza środowiskami pisowskimi nie nawiązuje rozmów, brak mu luzu – tłumaczy jeden z cytowanych. Na tle innych głów wypada słabo. Daleko mu do Aleksandra Kwaśniewskiego czy Lecha Kaczyńskiego. Ale też ma atut: magnetyzm. – Duda potrafi być czarusiem. Powinien częściej udzielać wywiadów, także niepisowskim mediom. Ale zorganizowanie takiej wizyty to kosmos, ceregiele, procedury, BOR, cuda-wianki – mówi pracownik pałacu.
Prezydent żyje niejako w złotej klatce. Z jednej strony mocno chroniony, co przypomina już absurd, z drugiej trzyma się PiS. Kancelaria składa się niemal wyłącznie z członków tej partii. Ostateczne zdanie w tej kwestii należało do Jarosława Kaczyńskiego. Dziś Duda skazany jest na pomoc ze strony Małgorzaty Sadurskiej - skazany, bo "nie ma między nimi chemii". Może liczyć za to na Wojciecha Kolarskiego, szefa biura i kolegę z podstawówki Marcina Kędrynę. Nie można też zapomnieć o Agacie Dudzie, która "umie się odnaleźć", ale kancelaria nie wykorzystuje takiego atutu.

Wszystkie karty rozdaje Kaczyński. – Co jakiś czas traktuje go z buta. Tak było z podpisaniem nowelizacji o Trybunale Konstytucyjnym. Po Bożym Narodzeniu rodzina prezydenta zjechała do pałacyku w Wiśle. Była nawet ukrywana przed opinią publiczną młodsza siostra prezydenta, Dominika. No, ale prezes kazał, więc Andrzej rano wsiadł w helikopter, przeleciał prawie 400 kilometrów, podpisał, co miał podpisać, i dopiero wtedy wrócił na urlop – opowiada zaufany człowiek Dudy.

Dziś nad wizerunkiem prezydenta czuwa Marek Magierowski, choć "nieco przygniata go PR-owa amatorszczyzna PiS". Dzięki niemu widzimy Dudę w innej, luźniejszej odsłonie. Ale afer nie brakuje - być może dlatego, że głowie państwa nie do końca pasuje być nią, gdy szyją jest ktoś inny.

Cały tekst do przeczytania w najnowszym "Newsweeku".

źródło: "Newsweek"

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Jarosław KaczyńskiAndrzej Duda
Skomentuj