Były złodziej i policjant, który go zapuszkował dostali program w TVN Turbo. "Wiemy, jak to wygląda od zaplecza"

Policjant i były złodziej dostali program w TVN Turbo.
Policjant i były złodziej dostali program w TVN Turbo. Fot. TVN Turbo
Takich duetów jak "Fryzjer" i "Elvis" nie ma wiele. Jeszcze kilka lat temu jeden z nich był złodziejem, a drugi policjantem, który wsadził go za kratki. Dziś wspólnie prowadzą program "Złodzieje", w którym ujawniają metody i triki przestępców. "Fryzjer" opowiedział nam o czasach, gdy byli jeszcze po dwóch stronach barykady.

Pamiętasz jeszcze, jak trafiłeś do tego świata?


Marek "Fryzjer": Do tego świata się nie "trafia". Nie budzisz się z tym. Decyduje o tym cały bieg zdarzeń i wypadków. Ja na początku jeździłem na giełdę na Słomczynie, gdzie można było wszystko kupić i sprzedać. Tak samo było na Bazarze Różyckiego, a później na Wolumenie. Ale tak naprawdę już w szkole miałem kolegów, którzy mocno siedzieli w grupie wołomińskiej. Zagadało się, to tu, to tam, co jest potrzebne. Poznałem jedną, drugą osobę...

Podlegaliście pod jakąś znaną grupę? Mokotów, Wołomin?

Z nikim nie miałem nigdy zatargów i z nikim nie trzymałem. Byłem sam dla siebie.

Miałeś wysoką pozycję w tej branży?

Nie uważam, że byłem jakimś guru. Byłem po prostu sobą. Aby być szefem, trzeba mieć mafię. A w Polsce nie ma i nie było mafii. To są kilkuosobowe gangi, które mają jakiś pomysł na życie i w tym kierunku idą.
Kiedy wpadłeś?

Zatrzymano mnie w 2005 roku. Wcześniej też miałem problemy z prawem oczywiście, ale do pewnego momentu się nie wyświetlałem, czyli w ogóle nie byłem obecny jeśli chodzi o policję. Ale ktoś się w pewnym momencie rozkraczył i od tego zaczęli mnie podsłuchiwać. Oczywiście wiem kto. Dopiero wtedy zobaczyli, co ja jestem za "as".

Ile siedziałeś?

Wszystkiego było pięć i pół roku.

W czym się specjalizowałeś, jako przestępca?

We wszystkim.

W nietypowym castingu do programu "Złodzieje" brały udział trzy osoby. Znałeś swoich konkurentów?

Jasne, tak naprawdę wszyscy się znamy.

To dlaczego wybrali właśnie Ciebie?

Nie wiem. Miałem brać udział w jednym odcinku, ale wyszło tak dobrze, że poszła cała seria.

Bo nie trafiono na właściwą osobę?

Szukali kogoś, kto wie jak to wygląda od zaplecza. Ja znam ten świat z "ciemnej" strony, a Marcin "Elvis" z drugiej.
Zanim opowiesz o dawnych czasach, powiedz czym zajmujesz się teraz?

Mam dwie firmy. Niedawno otworzyliśmy z narzeczoną salon ślubny. To projekt, na którym się teraz skupiam, ale jest on jeszcze w powijakach. Wiem, że to się uda, choć mam ludzi, którzy mi w tym pomagają i przeszkadzają. Wrogowie wieszają na mnie psy.

Wrogowie z tamtych czasów?

Nie. Prawdziwych wrogów z tamtego czasu nie mam, a zakończyłem to wszystko z dwóch powodów. Miałem kolegów, dopóki były pieniądze, a jak były kłopoty, to każdy patrzył tylko na siebie. Dużo pomógł mi też Marcin. Poza tym, to, co robiłem, w gruncie rzeczy mi się nie opłacało. Pieniądze były bardzo dobre, ale patrząc na to, ile wydaje się później na adwokatów i odszkodowania, jest to bez sensu. Lepiej zająć się czymś innym, a jak ktoś ma głowę na karku, można robić naprawdę wiele rzeczy.

Wspomniałeś, że masz też drugi biznes.

Owszem i prowadzę go już od dwudziestu lat. Właśnie od niego wziął się mój pseudonim. Mam salon fryzjerski.

Czekaj czekaj... Był też inny "Fryzjer" w świecie przestępczym.

Tak, ale tamten zajmował się sprawami "piłkarskimi". Działał w tym samym czasie, co ja.

Jego też złapali. Nie myślałeś o ucieczce?

Bez sensu. Nie ma możliwości, żeby uciec. Mamy na to sporo przykładów w telewizji.

Choćby Kajetana P.

Na przykład. Lepiej odsiedzieć co swoje.

Wasza grupa się jakoś nazywała?

Po prostu "grupa Fryzjera". Chociaż na mnie nie mówili Fryzjer. Tę ksywkę dał mi akurat Elvis i tak się to przykleiło.

Czyli byłeś szefem.

Było nas dwóch. Tak żeśmy sobie... urzędowali.
Aby być złodziejem, trzeba mieć łeb na karku?

Jeżeli rozmawiamy o skali, na jaką ja działałem, to naprawdę trzeba dużo myśleć, czytać i obserwować. Trzeba też iść z duchem czasu. Jest grupa złodziei "bez głowy", którzy całe życie będą kradli torebki. Natomiast są też "złodzieje biznesmeni" w garniturach, którzy muszą myśleć. Ja zobaczyłem, że nie muszę iść w żadnym z tych kierunków. Nikt nie rodzi się złodziejem, tak jak nikt nie rodzi się aktorem czy dziennikarzem.

A dlaczego Ty zostałeś złodziejem?

Bo to był łatwy zarobek, adrenalina, dziewczyny... Jedni wolą chodzić po górach, ja lubiłem tę branżę. Ale w pewnym momencie to się kończy. Jeśli tego nie zrobisz w porę, to budzisz się w wieku 50 lat z ręką w nocniku. Dziś adrenalinę dają mi sztuki walki.

Rzuciłeś swoje dane życie, ale dobrze znasz ten świat. Wychodząc na ulicę widzisz więcej, niż my?

Oczywiście, że tak. Dzięki swojemu doświadczeniu wszystko widzę. Rozpoznaję od razu, co poszczególni ludzie sobą reprezentują. Normalna osoba tego nie zobaczy.

Ale konkretnie, czego?

Miałem taki przypadek w Poznaniu. Szedłem ulicą ze swoją narzeczoną i czterech chłopaków wchodziło do sklepu. Powiedziałem: zobacz, zaraz będzie się działo. Weszliśmy za nimi i faktycznie, zaczęli kombinować przy kasie, ale dziewczyny ze sklepu zorientowały się, co się dzieje i narobiły krzyku. Widzę to na każdym kroku, choć bardziej się teraz ukrywają.

A widujesz na ulicach Warszawy ludzi z tamtych czasów?

Oczywiście, i to nie tylko w Warszawie. Działałem w całej Polsce, a nawet w Europie.

I jak na siebie dzisiaj patrzycie?

Różnie, bo są wśród nich wrogowie i przyjaciele. Z tymi, których nazywam wrogami, mijam się, patrzymy na siebie i to w zasadzie tyle. Natomiast z przyjaciółmi rozmawiamy, ale nie na temat spraw, które moglibyśmy razem robić. Doskonale wiedzą, że już mnie to nie interesuje. Miałem fajne propozycje, dzięki którym mógłbym zarobić. Ale dzięki mojej rodzinie skończyłem z tym definitywnie.

Co zadecydowało, że powiedziałeś "koniec"?

Przede wszystkim to, o czym już powiedziałem. Koledzy są do zarabiania, ale nie ma ich do kłopotów. Kolejna rzecz, to zjawisko które na pewno możesz spotkać też w swoim gronie. Każdy na każdego gada, ale nie w obecności tej osoby. W moim dawnym towarzystwie panowało też powiedzenie "nie ma cudzaka, walisz swojaka".

Czyli?

Jak nie masz kogo zrobić, trzeba przekręcić kolegę z grupy, który ma pieniądze, bo akurat w tym momencie nie ćpa i jest zarobiony. W latach 90-tych, gdy były inne układy i struktury, inaczej to funkcjonowało. A moi znajomi co innego mówili, a co innego robili. Ja na przykład zawsze się rozliczałem jak należy. Niezależnie, czy wspólnik wiedział czy nie wiedział, do 50 zł musiało być wszystko rozliczone. Czyli jak zrobiłem jakiś deal sam, a było 5 wspólników do tego przedsięwzięcia, to dzwoniłem i mówiłem: proszę przyjechać, są pieniądze dla was naszykowane. W drugą stronę to nie działało.

I to zaważyło.

Najbardziej zaważyła rodzina, która bardzo mi pomogła. To jedyne osoby, które naprawdę mnie w tym wszystkim wspierały. No i Marcin.

Policjant.

Tak. To on tak naprawdę pokazał mi, co moi wspólnicy opowiadają i co robią, choć mi mówili co innego.

Tak się to robi w filmach. Mówi, że jedni sypią, aby ktoś inny zaczął mówić.

Owszem, tak się robi w filmach. Ale w prawdziwym życiu, zanim cokolwiek zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem, aby mi pokazali, jak to wszystko wygląda.

Mówisz o Marcinie, jak o swoim dobrym koledze.

Mówię o nim bardzo pozytywnie, bo on otworzył mi oczy.

Zamykając cię w więzieniu? To on sprawił, że trafiłeś za kratki.

No nie dosłownie, bo nie on był u mnie w domu, ale on prowadził to przedsięwzięcie i rozbijał naszą grupę. Jest osobą, która też mi pomogła. Usiadł ze mną jak facet z facetem i powiedział: słuchaj Fryzjer, jest tak i tak. Ja wtedy pomyślałem, że na pewno nie jest jak mówi. Przyjechał po raz drugi, i znów powiedział, że jest tak i tak. Wziąłem adwokata, który tam do nich biegał i powiedział, że faktycznie tak było. Wtedy powiedziałem, by pokazali mi materiały z odsłuchów, przez które wpadliśmy.

Czyli nie złapali was na gorącym uczynku? Byliście dobrzy.

No... nie chwaląc się - bardzo dobrzy. Nie jestem osobą, która działa pochopnie. Wolę coś piętnaście razy sprawdzić, zanim coś zrobię. Dlatego ludzie do mnie przychodzili, a ta struktura wyglądała tak, a nie inaczej.

Zakumplowaliście się z Marcinem?

Nie, kontakt nam się urwał, aż do programu. To on zadzwonił do mnie z propozycją.

Był czas, że go nienawidziłeś?

Nie. Na filmach 99, 9 proc. przestępców siedzi "za niewinność". Ja odbyłem karę ze świadomością, że jestem winny. On miał swoją pracę, klawisze mają swoją i ja miałem swoją. Tyle że ja musiałem za swoją odpowiedzieć prawnie. Nie było czegoś takiego, że chciałem go zabić. Policja jest od tego, aby łapać takich jak ja. Gdy tego nie robili, tacy jak ty nie chodziliby w ogóle po Warszawie, albo musiałbyś się przebranżowić na takich, jak ja.

Co czułeś, gdy policja weszła do twojego domu? Byłeś w szoku?

Nie, nie byłem w szoku, bo ludzie, z którymi współpracowałem byli już od pewnego czasu zatrzymywani. Wiedziałem, że prędzej czy później trafi i na mnie. Byłem jedną z ostatnich osób. Po mnie były chyba jeszcze tylko ze dwie grupy, z którymi pracowałem.

Jakie prowadziłeś wtedy życie?

Przestępcy mają czas. Cały dzień nic nie robią, a na przykład w nocy jeżdżą i kradną. Albo odwrotnie, pracują do 15:00, a później nic nie robią. Najczęściej są to osoby wysportowane, dobrze zbudowane, wytatuowane. Chociaż zdarzają się tacy szczupli, niepozorni, jak ty na przykład. Ale jeśli ktoś kradnie samochody, to musi być wysportowany, bo jak mu się chłop rzuci na maskę, to co wtedy? Musi go jakoś zepchnąć, czy zapalić plombę.

Często mieliście takie problemy?

Raz jedna kobiecina rzuciła się chłopakom na maskę kradzionego samochodu, ale to był wyjątkowy przypadek.

To wszystko jest już za Tobą. Jakie masz plany na przyszłość?

Przede wszystkim rodzina - to jest dla mnie priorytet. Ale trzeba się rozwijać - teraz mamy program, może pójdę też w tym kierunku. Przy okazji, chciałem podziękować ekipie, z którą pracowałem. Mieli do nas sporo cierpliwości, bo z nas są żadni aktorzy.

*****
Program można zobaczyć w czwartki o godz. 22:15.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
TelewizjaTVNPolicja
Skomentuj