Grupa naTemat

Ludzie PiS nabrali wody w usta po publikacji "Rzeczpospolitej". Wcześniej nie mieli problemu z atakowaniem wszystkich

Stare opony, nadmierna prędkość i inne błędy były wg Rzeczpospolitej przyczynami wypadku prezydenckiej limuzyny
Stare opony, nadmierna prędkość i inne błędy były wg Rzeczpospolitej przyczynami wypadku prezydenckiej limuzyny Zrzut ekranu z "Wiadomości" TVP
Jak pisze "Rzeczpospolita", gdyby na pierwszej konferencji prasowej powiedziano od razu o prawdziwych przyczynach wypadku limuzyny prezydenckiej, to posypałyby się głowy. Najnowsze doniesienia mówią, że opona w prezydenckim BMW została wzięta z magazynu części przeznaczonych do utylizacji. Co na to posłowie PiS, którzy tak chętnie atakowali wszystko i wszystkich tuż po wypadku? Postanowiliśmy ich zapytać.

Posłowie PiS, którzy jeszcze tydzień temu mówili o zamachu, o błędach poprzedniej ekipy dziś mają wyraźnie zły dzień. Niemal wszyscy obudzili się późno, nie mieli czasu czytać gazet ani zajmować się plotkami. Tak przynajmniej twierdzą. – Nie wiem, nie czytałem, nie komentuję rzeczy, o których nie mam pojęcia – mówi europoseł Zbigniew Kuźmiuk. – Nie będziemy rozmawiać – odrzuca prośbę o komentarz Krystyna Pawłowicz.

Podobnie Szymon Giżyński, który rano nie miał czasu na zapoznanie się z doniesieniami prasowymi. – Jeszcze nie czytałem – powiedział. – Śpieszę się na głosowanie, ale nie ma tego dziś wiele, porozmawiamy później – mówi Przemysław Czarnecki. Po godzinie dodaje: – Głosowania szybko idą, zadzwonię później.

Więcej czasu miała rzecznik PiS, Beata Mazurek. – Mogę tylko tyle powiedzieć, że nie wszystkie informacje zamieszczane w prasie są prawdziwe – mówi. Pytamy, o które chodzi. – Odnoszę się tylko do tego, co przeczytałam dziś w jednym materiale "Rzeczpospolitej". Poczekajmy, wciąż trwa postępowanie, BOR wyjaśnia sprawę. Podgrzewanie atmosfery niczemu nie służy, trzeba zachować spokój i rozwagę – dodaje.

Tydzień temu mało kto był spokojny. Winą obarczano poprzednią ekipę. – Instrukcje ówczesnych szefów mogły stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa osób pod ochroną BOR – grzmiał wiceszef BOR, płk. Jacek Lipski. – To nie powinno się zdarzyć. To pokazuje, w jakim stanie obecny rząd odziedziczył służby po ośmiu latach rządu PO i PSL. Nie mówmy, że w służbach dzieje się dziś coś złego, bo złe się dzieje od dawna – mówił Jacek Sasin. Dziś poseł nie odbiera telefonów. Podobnie jak 25 innych posłów PiS.

Co ciekawe, na Twitterze też cisza jakby makiem zasiał. O ile tydzień temu posłowie PiS gremialnie atakowali poprzednią ekipę za to, że opon nie zmienili, to po dzisiejszej publikacji jakoś tego nie słychać. Nie ma słów o zamachu, niekompetencji PO i poprzedniego szefa BOR. Brak wypowiedzi sugerujących, że na pewno za wszystkim stoi Tusk. Na tle tej pustki wyróżnia się wpis Jarosława Kuźniara: „Wcisnąć ciemnemu ludowi zamach w Smoleńsku na puszkach po redbull było łatwiej, niż oszukać w sprawie opony. BOR słyszy Pull-up i dociska gaz”. Na całe szczęście tym razem nie było po drodzy brzozy.

Oficjalne stanowisko rządu jest już na szczęście bardziej konkretne. Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński poinformował, że stworzono specjalny zespół, który ma ustalić, czy działania BOR naraziły prezydenta na niebezpieczeństwo. To decyzja w reakcji na doniesienia "Rzeczpospolitej".

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaPrawo i Sprawiedliwość
Skomentuj