"Ludzie coraz bardziej życzliwi, pełni troski i ciepła". Relacja działacza odłamu KOD-u z protestu głodowego

Andrzej Miszk relacjonuje na Facebooku przebieg swojego protestu głodowego.
Andrzej Miszk relacjonuje na Facebooku przebieg swojego protestu głodowego. Fot. Screen z Facebooka / Andrzej Miszk
Andrzej Miszk, twórca odłamu "Komitet Obrony Demokracji przed PiS-em", zapowiedział w czwartek protest głodowy, który ma trwać do czasu opublikowania przez premier Beatę Szydło ostatniego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Na swoim Facebooku relacjonuje każdy dzień zmagań.

Oświadczenie w sprawie protestu Andrzej Miszk umieścił m.in. na swoim blogu w serwisie naTemat. "W obliczu tych poważnych zagrożeń i po wyczerpaniu innych parlamentarnych i pozaparlamentarnych środków protestu, jako obywatel RP rozpoczynam dziś, tj. 17 marca 2016 roku protest głodowy pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w intencji publikacji ostatniego wyroku Trybunału Konstytucyjnego przez Panią Premier Beatę Szydło. W proteście uczestniczyć będzie ze mną od niedzieli Dagmara Chraplewska-Kołcz z Torunia" –napisał działacz.


Z relacji Miszka wynika, że pierwszy dzień protestu minął w miarę spokojnie. "Dużo rozmów, spotkań, wywiadów. Brak odczuwania głodu. Dużo picia wody. Jestem trochę osłabiony, rozproszony, wyziębiony" – napisał na Facebooku. Miszk zapowiedział, że każdego dnia będzie przyjmować Komunię Świętą. Działacz zdradził, że ma już księdza, który zgodził mu się ją udzielać, jednak nie chce na razie ujawniać jego nazwiska, ponieważ "kilku księży - z powodu obaw przed nieprzyjemnościami - odmówiło tej posługi lub nie podjęło tematu".

"Ludzie bardzo są dla mnie życzliwi, każdy pyta jak się czuję, czy czegoś nie potrzebują – relacjonuje dalej pierwszy dzień protestu. Jak czytamy, pewien niemiecki dziennikarz postanowił odwiedzać Miszka codziennie, by obserwować zmiany spowodowane ekstremalną głodówką. "Jakaż niemiecka precyzja" – zażartował Miszk.

Drugi dzień głodówki. Noc przespana, ale trudna, kilka wstań i ubierań, i marszów kilkaset metrów do toalety. W namiocie...

Opublikowany przez Andrzej Miszk na 18 marca 2016
Drugiego dnia działacz zaczął już odczuwać głód, miał też – jak przekonuje – noc przespaną, ale trudną. "Większość dnia spędzam w ogrzewanym namiocie, żeby się nie wyziębić. D opołudnia zacna kobieta robi mi całościowy masaż i instruuje jakie mam robić sam ćwiczenia, żeby ciało dobrze funkcjonowało. Duży kłopot z myciem. Brak intymności i prywatności" – relacjonuje Miszk.

Działacza wciąż odwiedza wielu gości. Wśród odwiedzających znalazł się również ksiądz Wojciech Lemański. "Rozmawiam chętnie i mam pogodny nastrój. Unikam polemik. Jestem ugodowy i pojednawczy" – napisał Miszk.

Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
FacebookKomitet Obrony Demokracji
Skomentuj