Idą dobre czasy dla biurokracji. Rząd Beaty Szydło otwiera drogę do podwyżek w administracji rządowej

Rząd Beaty Szydło obłaskawi urzędników administracji rządowej podwyżkami? Właśnie utworzono ku temu możliwości.
Rząd Beaty Szydło obłaskawi urzędników administracji rządowej podwyżkami? Właśnie utworzono ku temu możliwości. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jak poinformowało we wtorkowe popołudnie Centrum Informacyjne Rządu, zmieniono właśnie rozporządzenie w sprawie zasad wynagradzania pracowników niebędących członkami korpusu służby cywilnej, zatrudnionych w urzędach administracji rządowej i pracowników innych jednostek. Dzięki temu maksymalne wynagrodzenia zasadnicze objętych zmianami pracowników ma utrzymywać się teraz na poziomie od 2 tys. zł do 6,4 tys. zł.

Lepsza płaca
Jak poinformował rząd, stawki te w każdej kategorii zaszeregowania wzrosły aż o 25 proc. w porównaniu ze stanem z początku 2013 roku. Choć rząd Beaty Szydło podkreśla, że podwyższenie stawek maksymalnych nie przekłada się automatycznie na podwyżki pensji, to jednak otwiera to Prawu i Sprawiedliwości łatwą drogę do obłaskawienia pracowników administracji rządowej lepszymi zarobkami.

Jednym z najczęściej podnoszonych przeciwko rządzącej Polską przez minione 8 lat koalicji PO-PSL zarzutów był ten dotyczący rzekomo nadmiernego rozdęcia aparatu administracyjnego i wzrastających kosztów utrzymania biurokracji. Kto spodziewał się, że wprowadzana przez PiS "dobra zmiana" będzie wiązała się ze zmianą tego stanu rzeczy, ten może poczuć się jednak mocno zawiedziony.

Więcej pracy
Ostatnie działania rządu i kolejne wielkie projekty planowane przez PiS wskazują raczej na to, że administracja na wszelkich szczeblach powinna się tylko rozrastać. Prawdopodobnie tak będzie choćby dzięki uruchomieniu programu Rodzina 500+, do obsługi którego docelowo trzeba będzie zatrudnić nowych urzędników zarówno w administracji samorządowej, jak i centralnej.

Kolejne miejsca pracy i szanse na urzędnicze awanse pojawiają się w tle budowy Obrony Terytorialnej. Priorytetowy dla MON projekt, dzięki któremu Antoni Macierewicz chce wcielić organizacje paramilitarne w struktury Wojska Polskiego zakłada bowiem utworzenie 17 wojewódzkich dowództw brygad i aż 348 dowództw kompanii w powiatach. Każda z nich to miejsce pracy dla co najmniej kilkudziesięciu osób.

Nadzieje na pewne oszczędności na aparacie administracyjnym daje tylko planowana przez Ministerstwo Finansów reforma, która istniejące obecnie izby i urzędy skarbowe oraz urzędy kontroli skarbowej, a także izby i urzędy celne połączyć ma w jeden twór zwany Krajową Administracją Skarbową. Zgodnie z planami MF w ten sposób fiskus ma się pozbyć aż 15 proc. pracowników.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...