Grupa naTemat

Okradli? To radź sobie sam! "Po 8 godzinach wiedziałem kim jest złodziej. Dzięki!" – mówi okradziony właściciel stacji

Nie zdążył wyjeździć tego, co zatankował.
Nie zdążył wyjeździć tego, co zatankował. YouTube.com / bolektomek
Tak właśnie przedsiębiorcy mogą się bronić przed bezczelnymi złodziejami. W tym wypadku internet okazał się znacznie szybszy niż policja. Już 8 godzin po publikacji filmu przedstawiającego złodzieja kradnącego paliwo ze stacji paliw, właściciel dostał dokładne namiary: adres domu, nazwisko złodzieja, a także kierowcy samochodu. – Otrzymałem wiele telefonów od osób, które rozpoznały sprawcę. Jeden z komentujących film oznaczył w poście geolokalizację domu złodzieja – relacjonuje przedsiębiorca.

– Kiedy zorientowaliśmy się, że ukradziono paliwo zadzwoniłem na policję i zgłosiłem kradzież. Bez wiary że przyniesie to skutek, sam pan wie, jak wyglądają takie rozmowy. Ani ja ani funkcjonariusze nie łudziliśmy się, że uda się znaleźć sprawcę. Potem jeszcze raz obejrzałem film. Tak mnie zdenerwowała ta bezczelność, że nagranie trafiło na YouTube.com – opowiada pan Arkadiusz, właściciel stacji paliw w Prażmowie.

Kamery z monitoringu zarejestrowały jak o 23.35 Ford Mondeo bez tablic rejestracyjnych podjeżdża pod dystrybutor. Pasażer tankuje za 200 zł, w pośpiechu wskakuje do auta i odjeżdża. – Złodziej odwracał twarz od głównej kamery monitorującej ogólny widok na stację. Nieudacznik nie zauważył, że druga, mniejsza kamera jest zamontowana przy samym dystrybutorze - komentuje przedsiębiorca.
Film przeszedł przez internet jak burza osiągając 265 tys. odsłon. Szybko wskoczył na listę też przebojów serwisu Wykop.pl. Obraz był tak wyraźny, że tylko kwestią czasu było zidentyfikowanie sprawcy. Okazał się nim mieszkaniec miejscowości niedaleko Prażmowa. – Złodziej już tłumaczy się policji. Mam nadzieję, że nie tylko zapłaci 200 złotych za paliwo, lecz także przykładną karę – dodaje pan Arkadiusz. Okazuje się, że stację paliw prowadzi od roku. Wiedział, że kradzieże paliwa to prawdziwa plaga, dlatego zainwestował w monitoring. – I ten na niewiele by się zdał, gdyby nie pomoc internautów. Dziękuję wszystkim zaangażowanym. Otrzymałem wiele głosów poparcia – dodaje przedsiębiorca.

Plaga bezczelnych złodziei
Happy endem zakończyła tylko jedna z licznych spraw. Rocznie ma miejsce ponad 100 000 kradzieży paliwa, polegających na zatankowaniu i odjechaniu bez zapłacenia rachunku. To szacunki Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. Jej dyrektor Leszek Wieciech szacuje, że wartość kradzionego paliwa można określić na ponad 20 mln złotych. Ta kwota, ma się rozumieć, obciąża w części portfele samych kierowców, bo stacje muszą pokryć koszty działalności złodziei. Opisywaliśmy dokładnie kulisy biznesu na stacji paliw.

Problem zupełnie inaczej widzi policja. Z ich statystyk wynika, że liczba kradzieży spada. W 2014 roku odnotowano zaledwie... 5 tys. zdarzeń. To oczywiście duży plus do statystyk rzekomo poprawiającego się bezpieczeństwa. W tym wypadku jest jednak dokładnie odwrotnie. Spadek kradzieży wynika ze zmiany przepisów. Poluzowano przepisy, zwiększając wartość strat, od których zabór mienia liczy się jako kradzież – do 400 złotych to jeszcze nie przestępstwo. To oczywiście rozzuchwaliło złodziei. Przy niskich cenach paliw można zatankować pełen bak – nie stając się złodziejem. Grozi mandat.
Cezary Kaźmierczak, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

Wymiar sprawiedliwości działa całkowicie absurdalnie. Rozumiem, że należało jakoś odciążyć prokuratury i sądy od błahych spraw. Zgadzam się, że bez sensu jest marnowanie pieniędzy podatników na śledztwo w sprawie drobnej kradzieży, zwłaszcza tam, gdzie sprawca jest złapany na gorącym uczynku. Jednak zwykli obywatele i przedsiębiorcy nie mogą pozostać bez należnej ochrony w przypadku dolegliwych przestępstw. To kolejna sprawa, gdzie dzięki monitoringowi i prywatnej inwencji odnajduje się przestępca.

Przypomnijmy, że za podwyższeniem limitu – i to do tysiąca złotych – byli urzędnicy z Ministerstwa Sprawiedliwości za czasów gdy jego szefem był Jarosław Gowin. Tak zaczął się protest-akcja "Nie dla kradzieży od tysiąca". – Po zmianach ani policja, ani prokuratura nie kiwną palcem – Twoja komórka, portfel, tablet, rower i wiele innych rzeczy na pewno się nie odnajdzie. Poprawią się statystyki, policja będzie miała mniej roboty, ale znacznie zwiększy się liczba kradzieży – przekonywali twórcy kampanii w tym i Zbigniew Ziobro. Słusznie przewidując, że Polsce powstanie raj dla złodziei. Mimo to limit podwyższono do 400 złotych, przy aplauzie policji, zwolnionej teraz z papierkowej roboty w dziesiątkach tysięcy spraw.

Administracyjny zabieg rewolucyjnie poprawił statystki – w kradzieżach zanotowano spadek przestępczości o 19 procent ( dane KGP). Oczywiście wykrywalność nadal jest niska – 72 procent złodziei nie ponosi kary. W efekcie to poszkodowani zmagają się problemem. Dają ogłoszenia do CSI Wykopu. To internauci potrafili podać dokładny adres Chińczyka, autora ataku informatycznego, którego celem było wyłudzenie danych kart płatniczych klientów jednego z banków. Ewentualnie, tak jak w przypadku ściganego listem gończym Piotra Kaszubskiego na własną rękę prowadzą poszukiwania.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Policja
Skomentuj