Grupa naTemat

Obama woli Kijowskiego od Dudy? Nasze stosunki z USA nie są złe, ale PiS powinno zacząć się martwić

O dłuższym spotkaniu z Barackiem Obamą Andrzej Duda może na razie zapomnieć. Na zdjęciu podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu 2015 roku.
O dłuższym spotkaniu z Barackiem Obamą Andrzej Duda może na razie zapomnieć. Na zdjęciu podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu 2015 roku. Fot. facebook.com/andrzejduda
Barack Obama nie poświęci Andrzejowi Dudzie więcej czasu, niż potrzebnego na uścisk ręki i zrobienie zdjęcia. Przed Szczytem NATO, którego Duda będzie gospodarzem, a Obama najważniejszym gościem taka rozmowa byłaby na wagę złota. Tymczasem urzędnicy Obamy spotkają się z liderem KOD Mateuszem Kijowskim. To powinno dać PiS do myślenia.

Nie dojdzie do dłuższego spotkania Obama-Duda – przyznaje już sama Kancelaria Prezydenta. Miało do niego dojść podczas piątkowego IV Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego w Waszyngtonie. Już kilkanaście dni temu pojawiły się nieoficjalne informacje na ten temat. Teraz Kancelaria Prezydenta opublikowała plan wizyty Andrzeja Dudy w USA – nie ma w nim spotkania z Barackiem Obamą.

Coś więcej
Już po pierwszych informacjach minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski tłumaczył, że do spotkania dojdzie, za to pod znakiem zapytania stoi dłuższa rozmowa. A to o nią chodzi. Bo do spotkania dojdzie niejako z automatu.

Obama jako gospodarz waszyngtońskiej konferencji spotka się z każdym szefem delegacji. Podobnie było podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w zeszłym roku. Bracia Karnowscy ze zdjęcia Dudy z Obamą zrobili dowód na to, że “Polska wstaje z kolan”. Szybko okazało się, że z kolan wstają także Kosowo, Tanzania i Seszele.

Przed szczytem
Dlatego teraz “Wiadomości” i inne organy partii będą mogły przekonywać, że wszystko jest w porządku, że nasze relacje z USA są na takim samym, dobrym, poziomie. Ale nie są. Bo Andrzej Duda nie jest równy prezydentom Tanzanii, Kosowa czy Estonii nie tylko ze względu na wielkość i znaczenie Polski w Europie, ale także na Szczyt NATO, którego będzie gospodarzem już w lipcu.

Stany Zjednoczone są największą siłą Sojuszu, to Barack Obama ma najwięcej do powiedzenia i to jego kraj będzie brał największy udział w realizacji postanowień lipcowego spotkania. A Polska ma na tym szczycie wiele do ugrania. Nie tylko dla siebie, ale dla regionu, któremu chce być liderem. Nie da się tego zrobić bez doskonałych stosunków z USA.

Niepowodzenie
Drugą linią obrony może być przekonywanie, że wcale nie zabiegaliśmy o dłuższe spotkanie Duda-Obama. Ale to nieprawda, bo mówił o tym Andrzej Duda na TweetUpie, pisał o tym też szef Biura Prasowego Prezydenta Marek Magierowski i mówił minister Waszczykowski.

– Pracujemy [nad dłuższym spotkaniem - przyp. naTemat] z oczywistych względów. Prezydent Obama przyjedzie do Polski w lipcu, będzie chciał na pewno zapytać prezydenta Dudę o stan przygotowań tego szczytu, więc na pewno kilkumiutowa rozmowa się odbędzie – przekonywał w
Żółta kartka
Poza tym ta linia obrony byłaby samobójcza, bo oznaczałaby, że naszą dyplomacją kierują ludzie o niewielkiej wyobraźni. Bo abdykacja ze starań o spotkanie byłaby jeszcze gorsza niż ich podjęcie i przegranie sprawy.

Oczywiście brak spotkania Obama-Duda nie oznacza, że nasze kontakty są w ruinie. Albo, że Polska nic nie dostanie na Szczycie NATO. Dostanie, bo tego wymaga sytuacja w regionie. Ale oczywiście część wojsk, które trafią do Europy Środkowej może być rozmieszczona w krajach bałtyckich lub w Niemczech, zamiast w Polsce.

KOD w USA
Dlatego szef prezydenta, czyli Prezes, powinien zacząć zwracać większą uwagę na mniej i bardziej wyraźne sygnały zza Oceanu. Bo brak spotkania Obama-Duda wygląda jeszcze gorzej na tle informacji, że do Waszyngtonu wybiera się Mateusz Kijowski. Po raz pierwszy lider KOD ujawnił te plany w wywiadzie dla naTemat na początku marca. Tak mówił o swoich rozmówcach:

To będą przedstawiciele NGO'sów, z drugiej strony przedstawiciele administracji, parlamentarzyści, przedstawiciele mediów, świata akademickiego, Polonia. To będzie wiele podmiotów, program jest dopracowywany. Czytaj więcej

Szczegóły mają znaczenie
Teraz więcej informacji podaje agencja Associated Press, która opublikowała obszerną sylwetkę lidera KOD. Kijowski ma spotkać się z kongresmenami oraz urzędnikami Departamentu Stanu. W organizacji spotkań pomaga mu Freedom House, która zajmuje się monitorowaniem i ochroną praw człowieka na świecie.

Oczywiście Kijowski nie może liczyć na spotkania z wysokimi szczeblem urzędnikami. Po pierwsze oficjalnie nie pełni w Polsce żadnej funkcji publicznej. Po drugie dyplomacja to dziedzina, gdzie każdy szczegół ma znaczenie. Ranga urzędników, którzy spotkają się z liderem KOD to jednocześnie sygnał, jak mocny znak ostrzegawczy władze USA chcą dać polskiemu rządowi. Im będzie ona wyższa, tym bardziej Prezes powinien się martwić.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Barack ObamaAndrzej DudaTwitterKomitet Obrony Demokracji
Skomentuj