Grupa naTemat

50 tysięcy zamiast miliona. Krystyna Pawłowicz nie tak wyobrażała sobie marsz smoleński

Miał być milion, będzie 50 tys. – tyle osób zadeklarowało udział w prorządowym marszu 10 kwietnia
Miał być milion, będzie 50 tys. – tyle osób zadeklarowało udział w prorządowym marszu 10 kwietnia Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
"Zobaczymy, kogo będzie więcej" – odgrażała się "KOD-owskim zdrajcom" Krystyna Pawłowicz. Była absolutnie pewna, że elektorat PiS zmiażdży ich liczebnością. Dziś warszawski ratusz ostudza jej entuzjazm i informuje, że w "Marszu miliona" weźmie udział 50 tys. osób.

10 kwietnia będzie dniem wypełnionym uroczystościami. Jarosław Kaczyński dopiął swego – na fasadzie Pałacu Prezydenckiego zawiśnie tablica ku czci jego brata, kolejna m.in. przed ratuszem. W innych miejscach pojawią się te poświęcone jego współpasażerom w tragicznym locie. A co z "tymczasowymi instalacjami" zapowiadanymi przez prezesa? Konserwator zabytków nic o nich nie wie.


Instalacje instalacjami, ale głośniej było o "Marszu miliona". Nazwa nieprzypadkowa, bo jak pisaliśmy, miała pokazać, że zwolenników PiS jest więcej niż jego przeciwników. W promowanie tej idei zaangażowały się Kluby "Gazety Polskiej" i Krystyna Pawłowicz. – Zobaczymy, kogo jest więcej – Polaków czy na kodowskich pikietach zdrajców – pisała na Facebooku. Wygląda na to, że przekonała zaledwie garstkę z miliona, bo tylko 50 tys. osób. W obliczu niskiej frekwencji partyjny kolega posłanki odwraca kota ogonem. Jarosław Krajewski w rozmowie z "Wyborczą" zapewnił, że PiS nie organizuje "Marszu miliona", a na pewno nie oficjalnie. Co ciekawe, frakcja wcześniej chciała go odwołać.

źródło: warszawa.wyborcza.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Katastrofa SmoleńskaPrawo i SprawiedliwośćKrystyna Pawłowicz
Skomentuj