Kilka pomysłów na fajny weekend

Monachium, fot. Christian Rudnik
Jeśli chcecie zobaczyć prawdziwie zjednoczoną Europę, to od 17 września do 2 października wybierzcie się do Monachium, na Oktoberfest. Tradycyjnie, w trwającym ponad dwa tygodnie festynie, tysiące Niemców, Brytyjczyków, Włochów, Polaków, Hiszpanów oraz piwoszy innych nacji, wspólnie jedzą, piją, tańczą, śpiewają. W międzyczasie – jeśli stan ducha i ciała na to pozwala – zaliczają w lunaparku diabelski młyn, „Flip Fly” albo rollercoaster, nad ranem łapią gdzieś drugi oddech i po kilku godzinach, w doskonałych humorach wracają, by szaleć od nowa. Tylko w jednym gigantycznym namiocie Paulanera jest ich ponad 10 tysięcy – to jakby przy ławach piwnych zasiedli wszyscy mieszkańcy polskiego Biskupca albo Bystrzycy Kłodzkiej. Nie uwierzy, kto tego nie zobaczy!

Ale Monachium to nie tylko święto piwa. Dobrze można się bawić przez cały rok na starówce i w najbardziej rozrywkowych dzielnicach Monachium: Glockenbachviertel i Schwabing. Sporym wyzwaniem jest zdobycie wejściówki do „P1”, jednego z najpopularniejszych klubów w Europie, do którego wstęp mają podobno tylko tzw. goście z klasą, a do tego znani i nienagannie ubrani. Gośćmi klubu byli między innymi Rolling Stonesi i Paris Hilton. Podobno kto już tu wejdzie, ten nie liczy czasu ani pieniędzy. Ciekawostką jest to, że „P1”, otwarty w 1949 roku, był początkowo klubem oficerskim stacjonujących w mieście wojsk amerykańskich. Nazwę wziął od ulicy, na której się wówczas znajdował – Prinzregentenstraße 1. Amerykanie oczywiście w żaden sposób nie potrafili jej wymówić, więc stosowali skrót „P-One”. I tak zostało.
Jeżeli jednak „P1” nie przypadnie Wam do gustu, to są jeszcze w Monachium miejsca, gdzie elegancki strój nie jest wymagany. Na przykład na Stadionie Olimpijskim, gdzie już w najbliższych miesiącach wystąpią: Paul McCartney (10 czerwca), Bruce Springsteen (17 czerwca) i Rihanna (7 sierpnia).



A może coś dla fanów BMW? Monachium to przecież stolica tej marki. Tu znajdują się fabryka, supersalon sprzedaży samochodów i muzeum prawie obok siebie. Jest na co popatrzeć! Jeżeli jednak komuś zależy na zwiedzaniu z odrobiną luksusu, to można skorzystać z oferty specjalnej: firma BMW proponuje przejażdżkę klasycznym modelem BMW z kierowcą, choć
w tym przypadku należałoby powiedzieć – z szoferem, bo proponowane auta są rzeczywiście nobliwe. Specjalnie przygotowane i wyposażone kabriolety z lat 30. oraz 50. i 60. ubiegłego wieku wiozą gości m.in. do Olympiapark i do głównej siedziby BMW, następnie do miejscowej fabryki samochodów, a na koniec do centrum pojazdów klasycznych, gdzie wręczane
są okolicznościowe certyfikaty, upominki firmowe oraz bilety do Muzeum BMW.
I można ruszać dalej, np. do Ingolstadt, żeby się przekonać, czy bardziej odlotowe niż Muzeum BMW jest Audi Museum Mobile. Albo do Friedrichshafen, żeby choć na chwilę oderwać się od ziemi. Ta niewielka miejscowość w południowych Niemczech, nad przepięknym Jeziorem Bodeńskim, jest miejscem kultowym dla każdego, kto fascynuje się dziełem Ferdinanda hrabiego von Zeppelin. Jak mrówki do miodu ciągną
tu rok rocznie tysiące turystów, żeby zwiedzić słynne Muzeum Sterowców Zeppelina. Otwarte w 1996 r. ma największe na świecie zbiory, dokumentujące historię sterowców oraz ich wkład w rozwój lotnictwa pasażerskiego.
Dzisiaj można wsiąść we Friedrichshafen do nowoczesnego Zeppelina NT (skrót od New Technology), rozgościć się w luksusowej kabinie i przez ogromne panoramiczne okna, z wysokość 300 metrów, spoglądać na Alpy, miasta i zamki ciągnące się wzdłuż Jeziora Bodeńskiego
i podziwiać bajkowe niemiecko-austriacko-szwajcarskie krajobrazy.

A po zejściu na ziemię trzeba koniecznie odlecieć – dosłownie i w przenośni – w Europa Parku, w miejscowości Rust, w Badenii. To największy park rozrywki w krajach niemieckojęzycznych, od lat cieszący się ogromną popularnością wśród całych rodzin i jeden z niewielu czynnych również zimą.
To ponad 100 najbardziej odjazdowych atrakcji, w tym „Silver Star”, czyli zapierająca dech w piersiach największy w Europie rollercoaster oraz gigantyczna, pędząca z prędkością ponad 100 km/h drewniana kolejka „Wodan-Timburcoaster”, a do tego dzika rzeka, wodne kolejki górskie i kolejka pętlowa. Adrenalina skacze na maksa na symulatorze lotów, przednia jest też zabawa w kinie 4D i tak naprawdę na wszystkich innych stacjach rozrywki w tym parku.

To warto zobaczyć!

Kopalnią pomysłów na weekendy w niemieckich miastach jest strona w języku polskim: www.germany.travel/cities

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...