Alergiczny nieżyt nosa wpływa na PKB, czyli alergia a polska gospodarka

Na zdjęciu testy alergiczne.
Na zdjęciu testy alergiczne. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
W Polsce choroby alergiczne występują u ok. 40-45 proc. osób. Najczęstszą z nich jest alergiczny nieżyt nosa. Porównując z innymi państwami naszej strefy klimatycznej i poziomu rozwoju cywilizacyjnego, wydaje się, że odsetek ten nie powinien już istotnie rosnąć. Obserwuje się natomiast ostatnio wzrost ilości alergii pokarmowych oraz reakcji na leki – tłumaczy alergolog prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie.

Alergia teoretycznie może rozwinąć się w każdym wieku, jednak najczęściej objawy po raz pierwszy pojawiają się już w dzieciństwie lub do 20. roku życia. Choroby alergiczne są coraz powszechniejszym problemem społecznym. Wynika to z faktu, że mogą dotyczyć blisko 50 proc. populacji ogólnej.


Nieżyt nosa a wyniki finansowe
Zdaniem prof. Fala, choroby alergiczne mają wpływ na gospodarkę. – Powszechne zjawiska – prezenteizm (czyli obecność w pracy pomimo niepełnej wydolności spowodowanej chorobą) i absenteizm (czyli częsta nieobecność w pracy spowodowana chorobą) są zjawiskami, które istotnie wpływają na wyniki przedsiębiorstw i całej gospodarki. Uważa się, że najistotniejszymi „generatorami” prezenteizmu są: choroby psychiczne i choroby alergiczne, a wśród nich alergiczny nieżyt nosa.
Prof. Andrzej Fal
Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie

Alergiczny nieżyt nosa istotnie wpływa na PKB. Oczywiście bardzo dokładne wyliczenia nie są możliwe. Ale np. wg badań australijskich w 2010 prezenteizm spowodował spadek PKB o 2,7 proc., z tego prezenteizm związany z alergią odpowiadał za niemal 0,5 proc. spadku PKB Australii!

Niższa jakość życia
Jednak pieniądze to nie wszystko, każda choroba przewlekła, w tym każda choroba alergiczna, nieleczona istotnie negatywnie wpływa na jakość życia chorych. Zdaniem prof. Fala, ich wpływ na jakość życia (QoL – quality of life) jest tym większy, im silniejsze są objawy, im więcej tych chorób jest i im dłużej trwają. Paradoksalnie („cięższa” choroba w rozumieniu medycznym) astma oskrzelowa przy dobrej kontroli objawów na co dzień w mniejszym stopniu obniża jakość życia pacjenta niż (teoretycznie „lżejsza”) objawowy alergiczny nieżyt nosa.

Alergia to jednak nie tylko problem ludzi dorosłych, lecz także dzieci. Zdaniem specjalisty, istotnie wpływa na zdolność koncentracji dziecka, a w konsekwencji także na jego zdolności percepcyjne i rozwój intelektualny. Z kolei niepotrzebne unikanie sportu przez dzieci np. chore na astmę wpływa niekorzystnie na ich rozwój fizyczny. Natomiast leki blokujące objawy alergii z jednej strony mogą odwrócić te niekorzystne zjawiska, z drugiej strony niektóre z nich same mogą wywoływać np. obniżenie zdolności kognitywnych.

Leki blokujące receptor histaminowy H1 (czyli tak zwane „przeciwhistaminiki”) pierwszej generacji w istotnym stopniu dostawały się do centralnego układu nerwowego powodując senność, zaburzenia koncentracji itd., nie były obojętne dla zdrowia. Leki drugiej generacji z definicji powinny być pozbawione takich działań, jednak istnieją doniesienia o pewnych różnicach pomiędzy poszczególnymi substancjami. Na przykład substancje czynne leków nowej generacji takie jak dezloratadyna, loratadyna, azelastyna są bezpieczne nawet dla kierowców, gdyż nie powodują spadku koncentracji i senności.

Leki trzeba brać
Ważne jest też, żeby dzieci przyjmowały leki, bo tylko wtedy mówimy o skutecznym leczeniu. Dlatego warto zwrócić uwagę na formę leku. Zdaniem prof. Fala, jedną z tajemnic sukcesu terapii jest osiągnięcie wysokiego compliance, czyli poziomu stosowania się pacjenta do zaleceń lekarza. Istotnym elementem może być dobór leku, a właściwie jego formy (na przykład samorozpuszczalna tabletka), czy dobór preparatu o wygodnym stosowaniu (jeden raz dziennie) itd.

Kwestia dobrania odpowiednich leków antyalergicznych dla dzieci jest bardzo ważna, biorąc pod uwagę, że coraz więcej dzieci cierpi na alergię.

– Jest kilka teorii, które starają się to tłumaczyć, niezależnie od powodów sądzę jednak, że ten wzrost nie jest nieskończony i są kraje (np. Wielka Brytania), w których obserwuje się plateau zapadalności na alergię – czyli odsetek alergików ani nie rośnie, ani nie maleje. Oczywiście istnieje także szereg zaleceń dla kobiet w ciąży oraz dla rodziców niemowlaków, które mają szansę zmniejszyć ryzyko rozwoju alergii u dziecka – podsumowuje prof. Fal.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...