Dobrze ułożone. Florystyka to nowe gotowanie – zobacz, jak stworzyć bukiet za milion dolarów

Nie musisz być zawodowym florystą, by ułożyć piękny bukiet. Wystarczy, że kochasz kwiaty. Anna Rutkowska z pracowni Nakokarde.pl pokazuje nam, jak szybko i bez technicznej wiedzy stworzyć zapierającą dech w piersiach kompozycję do domu.

Kocham kwiaty miłością bezgraniczną, choć nie mam na ich temat specjalistycznej wiedzy. Właśnie te cięte, ogrodowe, zwykłe, zza wiejskiego płotu czy z bezpańskiej łąki. Pamiętam jak dziś letni ogród mojej babci, w którym od wiosny szalała feeria kolorów, nęciły zapachy, brzęczały jak szalone pszczoły. Pod siatką rosły łubin, malwy, pnąca róża. Pod oknem maciejka, która wieczorami nie dawała zasnąć – tak piękny miała zapach. Przy ganku jaśmin, bez, groszek pachnący i hortensje. Cudownie napuszone peonie, nastroszona szałwia i radosne granatowo-żółte bratki. Na trawie zaś spontanicznie rozsiewały się stokrotki.
Ani tamtego ogrodu, ani babci już nie ma, ale do dziś ten sielski obraz, który mi wymalowała, pojawia się przed oczami zawsze, gdy przy miejskim straganie albo w zaprzyjaźnionej kwiaciarni kupuję cięte kwiaty do wazonu. Wiosną zaś szaleję prawie tak mocno jak kwitnące wszędzie kwiaty. Kupuję tulipany, żonkile, bzy. Czasem coś skubnę z jakiegoś kwitnącego drzewa i niosę do domu. Tylko tyle i aż tyle.
Dlatego gdy weszłam do Nakokarde, której właścicielką jest Ania Rutkowska, niemal oszalałam z radości. Róże, różyczki, peonie, bzy, pełniki, magnolie. Gałązki brzozy, głogu, klonu… Wspaniałe, choć wszystko na oko takie zwykłe. – Spójrz, wystarczy tylko jedna gałązka bzu czy jedna peonia wstawiona do cukiernicy i już masz piękną dekorację – pokazuje Ania. I zaraz zabiera się za bukiet z bzu i kwitnącej magnolii. 5 minut? Na pewno nie dłużej – i przed oczami mam zachwycającą kompozycję. – Taki bukiet zrobi całą robotę w mieszkaniu – śmieje się. Totalna metamorfoza zarówno wnętrza, jak i nastroju.
Co racja, to racja. Kwiaty w mieszkaniu wprowadzają nie tylko dodatkowy kolor, ale potrafią podkreślić lub zmienić wręcz charakter wnętrza: mogą je ocieplić, ożywić, sprawić, że stanie się weselsze, bardziej romantyczne albo nabierze elegancji. Przede wszystkim jednak to idealny naturalny antydepresant, który wyciągnie nas z niejednego dołka. Dlatego warto je kupować nie tylko od święta. Od jakiegoś czasu zaczęła zresztą panować na nie moda, co widać choćby na zdjęciach na Instagramie. I choć modom nie zawsze warto ulegać, w tym przypadku ta niech nam króluje miłościwie jak najdłużej.
Każdy może być florystą we własnym domu
Myli się ten, kto myśli, że piękny bukiet jest w stanie zrobić tylko florysta. – Ja też jestem samoukiem. Podobnie jak ty, wychowałam się niemal w ogrodzie mojej babci i mamy. Po prostu kocham kwiaty i to w moim przypadku wystarczyło, by pasja zamieniła się w zawód – mówi Ania. I zachęca, by tworzyć własne bukiety nie tylko od święta. – Nie wiem, dlaczego na widok bukietu przyniesionego na przykład przez chłopaka, wciąż zdarza nam się myśleć, że albo coś przeskrobał, albo jest jakaś inna okazja – śmieje się Ania. – Na szczęście obserwuję u znajomych, że w ich domach coraz częściej są cięte kwiaty ot tak, po prostu, same z siebie, kupione po drodze z pracy. To fajny trend i warto, by się utrzymał, a wręcz stał się czymś naturalnym – zachęca.
Z czego zrobić piękny bukiet, czyli jak i gdzie kupować kwiaty
Kwiaty możemy kupić dziś wszędzie. Na ulicznym straganie, w kwiaciarni, na giełdzie (w Warszawie przy Bakalarskiej albo w podwarszawskich Broniszach). Pełno już tulipanów o przeróżnych kolorach i fakturach, mamy żonkile i narcyzy. Ale wiosna to także kwitnące drzewa i krzewy: śliwy, jabłonie, piękne różowe wiśnie. W drodze po pracy można urwać gałązkę z drobnymi listkami brzozy, klonu czy głogu i tylko je wstawić do wazonu. – Nie przegapmy kwitnących magnolii, ale także zwróćmy uwagę na delikatne stokrotki – zachęca Ania.


– Wszystkie wiosenne kwiaty są piękne. To, jakie wybierzemy, zależy też od naszych skojarzeń. I to niesamowite, jak bardzo się tymi skojarzeniami potrafimy zniechęcić do niektórych kwiatów – zauważa florystka. Przykład? – Lilia wciąż kojarzy nam się z pogrzebem, a tymczasem to przepiękny, elegancki kwiat, który w zasadzie sam jeden potrafi być jak bukiet. Do róż też podchodzimy raczej okazjonalnie, choć mamy tyle ich rodzajów, że niektóre nie wyglądają jak róże. Goździki – piękne, ale sporadycznie widzę je w bukietach domowych, bo raczej kojarzy nam się z pierwszomajowym pochodem albo Dniem Kobiet w PRL – wylicza Ania.
Na szczęście większość kwiatów, które pojawiają się wraz z nadejściem wiosny, budzą w nas pozytywne skojarzenia: radość, życie, szczęście. – Jeśli chcemy zaprosić wiosnę do domu, to kupmy sobie pęczek konwalii albo żonkile czy szafirki. Oczywiście bez, tulipany i peonie (przy ich zakupie zwróćmy uwagę, czy z pąka widać już płatki, bo to gwarancja, że kwiat nam rozkwitnie w wodzie). Nie bójmy się łączyć ich ze sobą albo dodawać do nich gałązek drzew.
Zachęca także, by oprócz zakupów w kwiaciarni czy na targu, wybrać się na giełdę – nawet z ciekawości i dla doświadczenia tej mnogości kwiatów, choć trzeba tu samozaparcia i bardzo wczesnej pobudki (giełda czynna jest od trzeciej rano). – Pamiętam, jak sama pierwszy raz tam trafiłam. To był jeden wielki zachwyt, który potęgował się z każdą minutą. To naprawdę bajka. I oczywiście o każdej porze roku jest wysyp innych kwiatów, często niespotykanych na co dzień, np. szachownica cesarska, a latem to już absolutne zatrzęsienie. Namawiam jednak, bo oprócz polskich producentów, można tam spotkać zwykle babcie ze wsi, które swoje kwiaty ścinały we własnym ogrodzie. No i co ważne, ceny są bardzo przyzwoite – zachęca Ania.
Jak pielęgnować kwiaty cięte i jakich ze sobą nie łączyć
Na ogół kupujemy po prostu jeden typ kwiatów, np. tulipanów czy peoni i wkładamy je do wazonu. Super – to w zupełności wystarczy. Czasem jednak chcemy zestawić je z jakimś innym rodzajem. W zasadzie nie ma tu wielu przeciwwskazań oprócz jednego. – Kwiaty, które wydzielają śluz, czyli żonkile, narcyzy, hiacynty, nie są dobrymi towarzyszami dla innych kwiatów. Wszystkie inne możemy śmiało łączyć.

Ale jeśli zależy nam, by kwiaty postały w wazonie nieco dłużej, bez względu jakie ze sobą połączymy, warto zadbać o regularną wymianę wody i podcinanie łodyg. – Wodę można zmieniać codziennie, a łodygi podcinamy tylko odrobinkę. I choć metod na przedłużenie żywotności roślin jest naprawdę bardzo wiele, ja właśnie tę uznaję za najlepszą. Saszetki, które dostajemy w kwiaciarniach – owszem, też działają, jednak świeża woda, to świeża woda. Podpowiem też, mimo że uwielbiam, gdy bukiet wstawiony jest do szklanego flakony i widać z niego łodygi, dłużej postoją kwiaty w ciemnych, kryjących naczyniach – i to zarówno dlatego, że nie dosięga tam słońce, ale także dlatego, że woda nie nabiera tak szybko temperatury, a kwiaty lubią zimną wodę, czasem wręcz lodowatą – radzi Ania.
Ciekawostką może być, że niektóre rośliny lubią być od czasu do czasu… sparzone bardzo gorącą wodą, zwłaszcza te, które mają zdrewniałą łodygę: bez, hortensja, a nawet róża. – Trzeba im skrócić łodyżkę, wsadzić ją na kilka sekund do wrzątku, co pobudzi łodygę, a potem wstawić je z powrotem do zimnej wody – wyjaśnia Ania. Przed wstawieniem kwiatów do wody, warto im także oczyścić łodygę z liści do linii zanurzenia w wodzie – to także sprawi, że postoją dłużej. Z kolei gdy uwielbiamy hortensje, a widzimy, że nam słabnie, zostawmy ja na całą noc zanurzoną w zimnej wodzie, a rano będzie jak nowa – podpowiada Ania.
Kwiaty nietypowe, na które warto zwrócić uwagę
Jeśli mamy mieszkanie urządzone bardzo nowocześnie, designersko czy loftowo, gdzie tulipan nie bardzo pasuje lub go tam po prostu nie widzimy, Ania poleca kupić w kwiaciarni amarylis albo szachownicę cesarską. To piękne kwiaty, a jednocześnie nieoczywiste. Jeden taki kwiat włożony do wazonu zrobi robotę za cały bukiet. Ania poleca także anturium, ale jak podkreśla, to kwiat dla odważnych, bo nie wszystkim przypadnie do gustu jego „plastikowa” faktura, choć to wyjątkowo trwała roślina i może stać w wazonie nawet około 3 tygodni. – Poza tym kojarzy się wciąż z imieninami cioci – śmieje się Ania. Zachęca jednak, bo kwiat możemy kupić nie tylko w czerwonym kolorze, ale w przeróżnych, nawet pastelowych. Podobnie zapomniane gerbery, które pięknie będą wyglądały tylko we własnym towarzystwie.
Do czego wstawić bukiet, czyli naczynie ważniejsze niż kwiat
Kwiaty możemy wstawiać, do czego nam się żywnie podoba. – Zapewniam, że jedna peonia w porcelanowej filiżance albo wstawiona do starej cukiernicy nie będzie potrzebowała niczego więcej.
Możemy poszaleć i nasz bukiet wstawić do wazy na zupę – pięknie będą tu wyglądały na przykład szafirki czy żonkile. – Kwiaty można trzymać nawet w sitku – to zależy tylko od wnętrza. W jednym przypadku będzie to wyglądało bardzo dobrze, w innym trochę śmiesznie. Pięknie za to będą wyglądały pojedyncze kwiatki wstawione do aptecznych buteleczek – gdy kilka takich postawimy na tacce śniadaniowej, stworzymy bardzo efektowną, skandynawską dekorację, która zagra w każdym wnętrzu.

Napisz do autorki: agata.daniluk@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...