Magdalena Ogórek niczym gwiazda PiS. Wielka reaktywacja byłej kandydatki SLD na prezydenta

Magdalena Ogórek i minister kultury Piotr Gliński podczas prezentacji aplikacji mobilnej ArtSherlock.
Magdalena Ogórek i minister kultury Piotr Gliński podczas prezentacji aplikacji mobilnej ArtSherlock. Fot. Jacek Marczewski / Agencja
Chwali prezydenta i jest zniesmaczona atakami na niego a także na pierwszą damę. Krytykuje KOD i otwarcie mówi, że nie rozumie jego postulatów. Ciepło wypowiada się o premier Beacie Szydło i nie widzi żadnych powodów do krytykowania rządu. Magdalena Ogórek, gwiazda SLD-owskiej kampanii prezydenckiej zachowuje się tak, jakby zmieniła barwy partyjne. W każdym razie robi PiS-owi niezły PR.

"Nowa twarz PIS-u, jak mniemam" – skomentowała Paulina Młynarska. I dalej: "Nie ma granic parcie na szkło tej kobiety. Błagam, niech jej ktoś da zajęcie w jakimś szoł albo jeszcze lepiej paszoł".



W ostatnich dniach Magdalena Ogórek udzieliła wywiadu "Wprost", pojawiła się w TVP Info, była gościem Radia dla Ciebie. Wszędzie niemal głosi peany pod adresem PiS, nic dziwnego, że staje się też bohaterką prawicowych portali. A także Twittera. Jej reakcja na słowa pewnego konstytucjonalisty bardzo działaczom PiS się spodobały. Chwalił ją choćby europoseł Zbigniew Kuźmiuk.
O co chodziło? O trzy sukcesy pierwszego roku prezydentury Andrzeja Dudy. Takie pytanie zadał na Twitterze Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego, który nie raz krytykował PiS za Trybunał Konstytucyjny. Reakcja Magdaleny Ogórek była natychmiastowa. Spodobało się też to, że "zgasiła" profesora jednym zdaniem płynnie wymieniając zasługi prezydenta, z których najważniejsza okazała się taka, że nie czyta z kartki:
Czynny i aktywny prezydent
Wbrew opinii wielu, Magdalena Ogórek w ogóle bardzo ceni prezydenta i uważa, że prezydentura Andrzeja Dudy jest bardzo aktywna. Ta Bronisława Komorowskiego była, w jej przekonaniu, bierna. "Czynny, aktywny prezydent, którego widać, który z pełną dynamiką angażuje się nie tylko w wizyty zagraniczne, ale też zabiera głos w sprawach, które bezpośrednio dotykają Polaków" – chwaliła go na antenie TVP Info. Nie ukrywa, że darzy go dużą sympatią i jest zniesmaczona atakami na niego. – Z uśmiechem patrzę na to, że reprezentuje nas z ogromną klasą – powiedziała z kolei w wywiadzie dla "Wprost".

To w sumie nic nowego, bo już kilka miesięcy temu Magdalena Ogórek mówiła, że prezydent ujął ją swoją osobowością, a wszystko, co osiągnął, musiał wywalczyć ciężką pracą. Sama zresztą na niego głosowała.

Maszerują tylko elity
Ale Komitet Obrony Demokracji to już zupełnie coś nowego. To jest zjawisko, którego Magdalena Ogórek nie rozumie i żeby je przeanalizować trzeba by dwóch odcinków programu typu "Cztery Strony" w TVP Info, w którym właśnie wystąpiła. Ta zasugerowała.
Magdalena Ogórek
w TVP Info

"Mam ogromny kłopot i nie potrafię dodefiniować tego, co ma KOD na sztandarach poza tym, że przed majem 2015 była złota era, a teraz mamy Hiobowe nieszczęście, bo nastał Andrzej Duda i PiS. Nie rozumiem tego. Czytaj więcej

Poza tym, maszeruje głównie wielkomiejska elita, a nie Polska B czy C. "Trzeba przyznać, że Pani Ogórek rzeczowo komentuje zastaną rzeczywistość. Oby więcej takich głosów!" – ucieszyła się jej słowami Fronda.pl.

Do kogo jej dziś bliżej
Zmianę w Magdalenie Ogórek widać bardziej niż gołym okiem. Choć ona sama mówi, że to PiS do pewnego stopnia realizuje jej program wyborczy. Przecież ona też chciała zmienić konstytucję. "To ja w kampanii prezydenckiej mówiłam, że trzeba zmienić konstytucję, określić precyzyjnie kompetencje i odpowiedzialność ośrodków władzy. Teraz mówi o tym prezes Kaczyński" – powiedziała w wywiadzie dla "Wprost".

Oprócz głosów typu "Brawo Ogórek!", nawet na prawicowych portalach nie brak jednak opinii, które podejrzewają ją o lizusostwo, a nawet o bycie koniem trojańskim. Można odnieść wrażenie, że nawet tutaj ludzie nieco się pogubili.
I naprawdę, słuchając jej wypowiedzi, można się pogubić, do kogo jej dziś bliżej – do PiS czy SLD. Bo na przykład działacze SLD we Wrocławiu pokazali ostatnio, że myślą zupełnie inaczej. Na swój polityczny happening przynieśli kukiełkę Pinokia. Jako znak, że Beata Szydło i Andrzej Duda mają skłonność do mówienia nieprawdy. "Bardzo trudno mi zdefiniować, w którą stronę dziś zmierza lewica" – przyznała sama Ogórek.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...