Testujemy trzy zabiegi medycyny estetycznej i oceniamy ich skuteczność

Budzisz się któregoś dnia, wstajesz, patrzysz w lustro i myślisz – Chryste Panie jedyny! I w duchu zadajesz sobie pytanie, czy właśnie nadszedł ten moment, w którym musisz, ale to musisz coś ze sobą zrobić.

Nie, nie to, żebyś wyglądała strasznie tuż po przebudzeniu (no dobra, może trochę). Po prostu zauważasz, że twoja skóra jest jakaś szara, oczy podkrążone, a zmarszczki jakby bardziej widoczne. Zwalasz to na kark zmęczenia i ze zwątpieniem spoglądasz na półkę z kosmetykami, na które ostatnio wydałaś fortunę (a cudów jak nie było, tak nie ma). I jeszcze ta podstępna jak dwulicowa przyjaciółka myśl – to już ten wiek…



No kochaniutka, to przepadłaś! Po prostu już po tobie! Teraz zostały ci jedynie kwas i botoks. Panika! Potrzebujesz szybkiego efektu, teraz, już! W myślach wyliczasz polskie celebrytki, których twarze po zabiegach medycyny estetycznej nie przypominają ich samych, ale kogoś znacznie mniej atrakcyjnego. Pudelek pisze o nich z przekąsem – przyszła na imprezę pięknie ubrana, ale jej twarz przesłoniła sukienkę. Albo – jej usta są całkiem ponętne, prawie jak u karpia… Kurtyna.

Szybki efekt potrafi być zgubny w skutkach. Jak to mówią – co nagle to po diable i – o ironio, dotyczy to również dbania o własny wygląd. Czy kwas i botoks są złe? Ależ skąd! Nie zastąpią jednak dobrej pielęgnacji i kompleksowego programu, który znacznie podkreśli ich efekt. Bo gdy w zmęczoną, szarą skórę wstrzykniesz kwas wypełniający bruzdy nosowe, oczywiście poprawi się nieco owal twarzy, ale nie przybędzie jej blasku (no, może jedynie od rozświetlającego korektora, którym będziesz próbowała zatuszować sine ślady zbrodni).

Prawda jest taka, że systematyczność, konsekwencja i cierpliwość przyniosą zdecydowanie lepsze rezultaty niż jeden zabieg z użyciem botoksu czy kwasu. Zabiegi medycyny estetycznej nie mogą być tylko przelotką albo jednorazowym zrywem, zwłaszcza jeśli piękną, świeżą skórą chcemy cieszyć się na co dzień. I mimo, że trudno w to uwierzyć, istnieje szereg zabiegów, które przynoszą spektakularne efekty, a w dodatku są naprawdę w przystępnych cenach.

Zanim rozpoczęłam testowanie zabiegów, założyłam sobie efekt jaki chcę osiągnąć. Likwidacja opadającego owalu twarzy, wyraźne napięcie skóry, rozjaśnienie jej i ujędrnienie. Jednym słowem, co najmniej parę lat mniej, zaledwie w miesiąc. Pani Joanna Jeziorska, właścicielka Macadamia City Spa ułożyła dla mnie serię zabiegów, które wykonywane naprzemiennie dwa razy w tygodniu, miały przynieść oczekiwany efekt.

Zapytacie kto ma na to czas? No cóż, żeby mieć, trzeba nie tylko chcieć, ale przede wszystkim zmotywować się i poświecić czas, a efekty przyjdą same.

Rozjaśnienie na dobry początek

Serię rozpoczął zabieg na bazie kwasu mlekowego oraz witaminy C, hiszpańskiego laboratorium Mesoestetic, który działa intensywnie rozświetlająco, antyoksydacyjnie i stymulująco. Kwas mlekowy nałożony na początku zabiegu skutecznie złuszczył i nawilżył skórę. Przygotowana w ten sposób, była gotowa na przyjęcie kolejnej dawki witamin i składników. Zaskoczeniem była dla mnie jej reakcja. Pani Jola (najcudowniejsza pod słońcem kosmetolog) nakładała kolejne warstwy witaminy C, maseczkę algową, a moja skóra chłonęła ją jak gąbka wodę. Zaskakujące o tyle, że w normalnych domowych warunkach, skóra nigdy nie przyjęłaby tylu dobrodziejstw na raz.

Moje wrażenia: Sam zabieg jest niezwykle przyjemny i relaksujący. Zwłaszcza, że w jego skład wchodzi cudowny masaż twarzy, którego zadaniem jest nie tylko odprężenie mięśni ale również wprowadzenie w głąb aktywnych składników. Na drugi dzień aż miło było spojrzeć na siebie w lustrze. Rozjaśniona skóra i buzia, która wyglądała, jak po dwutygodniowym urlopie. Po prostu żyć i nie umierać!

Efekt:
- spektakularne rozjaśnienie i rozświetlenie
- poprawione mikrokrążenie
- głęboko nawilżona skóra
- wygładzone drobne zmarszczek i oraz wszelkich nierówności

Dla kogo: dla każdego rodzaju cery, szczególnie odwodnionej, o nierównej fakturze (zmarszczki i niedoskonałości), zarówno młodej jak i dojrzałej.

Ile kosztuje: 350 zł

Ciepło czyni cuda

Protégé to nic innego jak najnowocześniejsze urządzenie do „liftingu” twarzy. Mówią o nim, że jest rewolucyjne, ponieważ działa jak skalpel. Bez bólu poprawia elastyczność i jędrność skóry. Jest idealne do tego, by popracować nad kondycją skóry, jej gęstością zwłaszcza w szczególnie narażonych na „opadanie” obszarach (owal, podbródek, powieki). Jego działanie opiera się na zastosowaniu dwóch zaawansowanych technologii: zsynchronizowanej emisji energii (SEE) oraz wyjątkowego systemu kontroli przepływu energii (EFC). To innowacyjna metoda ogrzewania tkanek przy użyciu prądu o wysokiej częstotliwości oraz ultradźwięków. Rezultaty są widoczne po serii zabiegów (4-6). Tyle skomplikowanej teorii. A jak w praktyce?

Moje wrażenia: nie ukrywam, że bałam się bólu. Pamiętam z pierwszych programów o medycynie estetycznej, że tego typu zabiegi były dla pacjentów bardzo bolesne. A tu niespodzianka! Ciepło jest odczuwalne, ale z pewnością nie na granicy bólu. Każda część twarzy i szyi jest naświetlana przez określoną ilość czasu (zaprogramowaną przez urządzenie). Cały zabieg trwa nie więcej niż godzinę. Na drugi dzień moja twarz była lekko spuchnięta, ale o dziwo, był to bardzo ładny efekt lekkiego liftingu. Wszystkie zmarszczki znacznie płytsze, nawet te bardzo głębokie. Pomyślałam sobie, że jeśli taki ma być końcowy efekt, to chcę bardzo!

Efekt:
- znaczne odmłodzenie skóry twarzy,
- likwidacja zmarszczek,
- ujędrnienie i lifting skóry,
- znaczna poprawa owalu twarzy

Dla kogo: dla skóry dojrzałej, która traci jędrność i elastyczność, oraz dla osób, które w znaczny sposób tracą na wadze.
Ile kosztuje: 500 zł

Dobre bo zimne

Cryolift nazwany popularnie „elektroniczną kostką lodu”. Został opracowany przez Laboratorium Filorga w 2005 roku i od tego momentu stał się standardem w dermatologii estetycznej. Terapia polega na wykorzystaniu zimna jako medium wprowadzania aktywnych substancji w skórę. Pod wpływem zimna, naczynia włosowate w skórze obkurczają się i rozkurczają, tworząc mechanizm pompy ssącej dzięki czemu aktywne cząsteczki serum mogą przenikać przez naskórek. Specjalnie dobrane preparaty z witaminami, kolagenem i kwasem hialuronowym w postaci żelu odżywiają skórę poprawiając jej wygląd i jędrność. Jest to fantastyczny zabieg przed wielkim wyjściem lub jako kuracja pojędrniająca i przeciwzmarszczkowa. Stosowany regularnie daje doskonałe rezultaty. Przewidziany jest również jako alternatywa dla osób, które nie chcą lub nie mogą poddawać się zabiegom bardziej inwazyjnym, typu mezoterapia, bowiem w Cryolifcie wykorzystywany jest ten sam kompleks witaminowy NCTF co w klasycznej mezoterapii Filorgi.

Moje wrażenia: Powiem tak – efekty są spektakularne już po jednym zabiegu. Skóra jest jakby ‘obkurczona’, a w dotyku wydaje się alabastrowa i ‘twarda’ (to zapewne efekt mocnego schłodzenia). Sam zabieg jest relaksujący i przyjemny. Oczywiście tylko wykonanie go w serii pozwoli na utrzymanie jego efektu, ale pojedynczy doskonale sprawdzi się przed wielkim wyjściem. Możesz go wykonać nawet na parę godzin przed.

Efekty:
- nawilżona i napięta skóra
- lifting i ujędrnienie
Dla kogo: dla każdego kto potrzebuje odświeżenia, nawilżenia i napięcia skóry.
Cena: 500 zł

Finał finałów

Po miesiącu zabiegów doczekałam się naprawdę dobrych efektów. Po pierwsze, nie wyglądam na chronicznie zmęczoną, mimo że zdarza mi się nie dosypiać. Po drugie, zmieniła się jakość mojej skóry. Jest znacznie grubsza, jędrniejsza, jakby ‘wyprasowana’. Po trzecie, znacznej poprawie uległ owal twarzy (chomiki są w odwrocie). Nie ma się jednak co oszukiwać, że na tym mogę poprzestać. Zafundowałam skórze wstrząsową terapię odżywczą, ale widząc efekty wiem już, że aby je utrzymać, potrzebny mi jest rozsądny program, a nie pojedyncze zrywy. Poza tym (powiem w konspiracji), że uzyskany efekt będzie znakomitą bazą do dalszych zabiegów z kwasem i botoksem (sic!), których dzięki zabiegom użyję znacznie mniej. Dodam też, że kusiły mnie nici (a co! Jak szaleć, to szaleć), ale Protégé wykonane w serii naprawdę wystarczyło, by ten zabieg odłożyć w czasie co najmniej o parę lat.

Materiał powstał we współpracy z Macadamia City Spa.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...