Weekend z wigorem? W tych miejscach spędzisz czas aktywnie i inaczej niż zwykle!

Zamek Ogrodzieniec Fot. Jakub Hałun / Wikimedia Commons
Weekend za pasem. Co niektórzy myślą o tych zbliżających się dwóch wolnych dniach w kategorii leżenia brzuchem do góry na kanapie. Pytają z przekąsem: a jak można inaczej wypocząć w tak krótkim czasie? Za mało, by się porządnie rozkręcić, za dużo, by chociaż troszkę się nie polenić. Ale to kiepska wymówka. Bo czyja dusza nie znosi bezczynności, ta wyciśnie z weekendu maksimum mocy.

Szczęśliwie Polacy jak mało która nacja potrafią maksymalnie spożytkować podarowany przez weekend czas wolny. I to nie w domu w kapciach, gapiąc się w ekran telewizora, tylko poza czterema ścianami, czerpiąc garściami z dobrodziejstw świata. Z werwą i przytupem.

Nie ma znaczenia, czy chodzi o kojący piknik z rodziną w parku, szalony wypad za miasto czy wspólny trening ze znajomymi. Kluczem jest aktywne działanie, oczyszczające zaganiany umysł niczym reset ratujący przeciążony komputer.

Wigorem Polaków zainteresowała się Nałęczowianka, która zleciła przeprowadzenie badania nad tym, co gra w duszy mieszkańców kraju nad Wisłą. Z opublikowanego przez nią tzw. raportu witalności wynika, że wśród potomków Lachów można wyróżnić 4 typy osobowości:
My podpowiadamy, w jaki ciekawy sposób mogą spędzić czas przedstawiciele Anty-Nudziarzy, którzy zwyczajnie nie potrafią chwili usiedzieć na miejscu i rwą się do jakiejkolwiek aktywności, nieustannie poszukując przy tym ekscytujących przygód. Na mapie Polski wskazujemy miejsca, w których ta właśnie grupa witalnych Polaków zaspokoi swój wieczny głód niecodziennych wrażeń.

Wioska Fantasy

W niewielkiej wsi Kuńkowce niedaleko Przemyśla na Podkarpaciu, z inicjatywy grupki zapaleńców, powstała niesamowita i wyjątkowa w skali kraju osada. Można by rzecz, że nie z tego świata, bo jak inaczej określić tzw. Wioskę Fantasy, po której przechadzają się elfy, czarownice, gnomy czy inne baśniowe stworzenia?

Przypominająca gród warowny wioska to obowiązkowy przystanek dla fanów prozy Tolkiena czy Sapkowskiego oraz miłośników wirtualnej rozgrywki w stylu „Heroes of Might and Magic” czy „Dragon Age”. Początkowo miała być ona enklawą dla pasjonatów LARP-ów – gier fabularnych w formie aktorskiej inscenizacji - ale jej unikalny wygląd, wyjątkowy średniowieczny klimat i moc atrakcji podziałał na turystów z całej Polski jak najskuteczniejszy lep na muchy.


Tradycją stało się organizowanie w Wiosce Fantasy w weekendy różnych zawodów, pikników rodzinnych, rekonstrukcji bitew czy warsztatów dawnych sztuk rzemiosła. W okresie letnim osada przeżywa największe oblężenie. Organizatorzy stawiają na aktywność podaną w efektownej formule. Jest to bez wątpienia jedna z oryginalniejszych atrakcji turystycznych, w sam raz dla kogoś, kto lubi ruch, a nie trawi nudy.

Szlak Orlich Gniazd

Jedna z najbardziej malowniczych tras turystycznych w Polsce. Od Krakowa do Częstochowy – taki odcinek muszą pieszo pokonać śmiałkowie, którzy chcąc zafundować sobie prawdziwie witalny weekend zdecydują się wzorem swoich przodków na przebycie biegnącego przez Jurę Krakowską-Częstochowską Szlaku Orlich Gniazd.

165-kilometrowa trasa to nie spacerek. Ten popularny szlak turystyczny przeznaczony jest dla wytrawnych piechurów, którzy zjedli zęby na pieszych wędrówkach. Zatem bez dobrego obuwia się nie obejdzie. Ale to szczegół w porównaniu z potężną dawką wigoru i energii, jaką przyswoją ci, którzy nie będą bali się podjąć tego wyzwania.

A czy podczas takiej przeprawy niezmordowanego wędrowca nie dopadnie w końcu nuda? Nie ma na to szans. Poza osobliwościami przyrody hitem szlaku pozostają Orle Gniazda. To zespół wzniesionych na wapiennych wzgórzach zamków, warowni i strażnic, z których każdy stanowi osobną atrakcję (w tym w Ogrodzieńcu ponoć straszą duchy). Dlatego szlak na Jurze to też świetna propozycja dla tych, którzy jak gąbka chłoną wiedzę o kulturze i zabytkach naszego kraju.

Miasto widmo

Nadgryzione zębem czasu budynki, w których hula wiatr. Mieszkańcy dużych miast przyzwyczaili się już do obecności budowli będących spuścizną minionych czasów, które z rozrzewnieniem wspominają głównie pracownicy pozamykanych, niegdyś prężnie działających fabryk. Ale na piastowskiej ziemi poszukiwacz przygód znajdzie miasta zamieszkane wyłącznie przez... duchy.

Polska może się „poszczycić” własnym Czarnobylem w skali mikro. Najbardziej znanym przykładem opuszczonego miasta jest Kłomino w pobliżu Bornego Sulinowa, w którym niegdyś stacjonował radziecki garnizon wojskowy. Zdewastowane pustostany, opuszczone koszary wojskowe, rozkradzione miejskie instalacje. Nieprzypadkowo miejsce to nosi miano najstraszniejszego miasta widmo.

Wycieczka do „rodzimego Czarnobyla” jawi się niewątpliwie jako wyszukana propozycja na wypełnienie weekendowego czasu. Choć nikt nie skusił się, by uczynić z tego miejsca atrakcji turystycznej pełną gębą, to poniektórzy przewodnicy zwietrzyli interes i za opłatą organizują wycieczki do miasta duchów.

Jeśli komuś zależy jednak na aktywnym relaksie z dreszczykiem emocji może z grupą znajomych na własną rękę zwiedzić wymarłe miasto i rozbić tam obóz. Noc z soboty na niedziele będzie raczej niezapomnianym przeżyciem.

Artykuł powstał we współpracy z producentem Nałęczowianki - naturalnej wody mineralnej.


Trwa ładowanie komentarzy...