Przeglądamy kina i baseny plenerowe dla których warto wyjść z domu nawet po pracowitym, upalnym dniu

Kino Letnie na terenie Centrum Nauki Kopernik Fot. Maciej Stanik
Lato spędzane w mieście nie powinno kojarzyć się ze strużką potu spływającą po plecach podczas golgoty jaką bywa przejście od klimatyzowanego wnętrza samochodu do drzwi mieszkania z siatami pełnymi zakupów. Na szczęście polskie miasta z roku na rok dysponują coraz ciekawszą ofertą kulturalną i rekreacyjną, która pozwala poczuć się trochę jak na urlopie nawet po całym tygodniu spędzonym w biurze. Na leżaku kina plenerowego, z bosymi stopami na trawie, łatwo zapomnieć, że za rogiem jest wasz urząd skarbowy, a dwie przecznice dalej macie jutro wizytę u dentysty.

Ciężko jest się wyrwać do kina. Nie tylko dlatego, że jesteśmy zapracowani. Po 30-stce fotele w salach studyjnych robią się niewygodne, a w multipleksach zaczyna przeszkadzać za mocna klimatyzacja i swąd spalonego popcornu. Antidotum są wakacyjne kina plenerowe, gdzie filmy ogląda się przeważnie na łonie natury, wygodnie rozpierając się w leżaku. Przeważnie można przynieść własne jedzenie i picie, a zamienienie kilku słów ze znajomymi nie uchodzi za faux pas.
Za darmo i w parkach


W tym roku po raz kolejny w całej Polsce będzie można oglądać filmy w dziesięciu miejscach w ramach kin plenerowych Perła. Wstęp na wszystkie seanse jest oczywiście darmowy, ale lepiej przyjść z 15-30 minutowym wyprzedzeniem (albo z własnym kocem), bo na najpopularniejszych seansach czasem kończą się leżaki. W Warszawie pokazy filmowe Perły będą się odbywały na Patio przy ulicy Kredytowej 9 (seanse w niedziele, poniedziałki i wtorki), a także w barze Przystań w Parku Skaryszewskim i w Lake Park Wilanów. Poza tym filmy z tego cyklu możecie zobaczyć w Opolu, Wrocławiu, w Kielcach, Łodzi, Zwierzyńcu, Katowicach no i oczywiście w Kinie Perła w Lublinie.

Filmy zostały podzielone na pięć kategorii tematycznych. Wśród nich znajdziemy między innymi historie oparte na faktach. W ramach tego cyklu będzie można zobaczyć nie tylko kasowe dokumenty takie jak „Amy” (o życiu Amy Winehouse) czy „Sugar Mana”, ale też filmy fabularne jak „Wilk z Wall Street”. Miłośników motoryzacji ucieszy kategoria Auto-Moto-Train, gdzie szczególną rolę odgrywają maszyny. Zobaczymy w niej między innymi kultowy już „Drive” z Ryanem Goslingiem, czy „Wyścig”, opowieść o konkurujących ze sobą kierowcach rajdowych, opartą na faktach. Inne cykle w ramach letniego Kina Perła, to optymistyczno-komediowe „Zabawa niejedno ma imię”, a także filmy docenione przez widzów największego festiwalu filmowego w Polsce, czyli wrocławskich Nowych Horyzontów. Ostatni cykl Perły to „Światy równoległe”, czyli filmy zmuszające do myślenia, jak pokazywany w cyklu, popularny „Efekt motyla” z Ashtonem Kutcherem.
Jeśli nie z Perłą, to być może znajdziecie coś dla siebie w ramach Filmowej Stolica Lata, która już po raz 11 zagości w Warszawie. Wakacyjne spotkania warszawiaków pod ekranem zostały zainaugurowane w ubiegły wtorek na Polu Mokotowskim od oscarowej „Zjawy”. Potrwają aż do 7 września, pokazując codziennie od dwóch do nawet pięciu filmów (z wyjątkiem niedziel i poniedziałków). Warszawa naprawdę zamieni się w stolicę filmów, bowiem siatką sezonowych kin zostaną oplecione wszystkie dzielnice, z pominięciem Wesołej. Program został bardzo czytelnie rozpisany na stronie wydarzenia i podzielony na kilkanaście cykli.

We wtorki przy Centrum Nauki Kopernik będą wyświetlane historyczne filmy kostiumowe z ostatnich kilku lat, takie jak „Księżna” czy „Kochanice Króla”. Również we wtorki, tyle, że w Amfiteatrze Bemowo czeka na nas cykl filmów Oscarowych. W programie „Birdman” czy „Grand Budapest Hotel”, ale też „Casablanca”. Środy będą z kolei w Rembertowie (podobnie jak soboty na RKS Okęcie) dniem komedii, a jeśli naturę macie ponurą lub poczucie humoru specyficzne możecie wybrać się do Parku Wielkopolskiego na filmy z cyklu „zagadki kryminalne” (także środy).

Piątki w Narodowym Instytucie Audiowizualnym upłyną pod znakiem polskich hitów ostatnich lat takich jak „Wszystko co kocham”, „Czerwony Pająk” czy „Boisko bezdomnych”. Twórcy Filmowej Stolicy Lata pomyśleli też o wiernych fanach i poświęcili trzy spośród cykli konkretnym osobom. Piątek spędzimy z Sandrą Bullock w Parku Czechowickim, natomiast żeby spotkać Woody'ego Allena trzeba zarezerwować sobie czwartkowe wieczory i udać się na ursynowską Kopę Cwila. Jeśli wolicie mimo wszystko randki z di Caprio wybierzcie się w któryś czwartek do Parku Bródnowskiego. Wszystkie seanse w ramach cyklu Filmowa Stolica Lata odbywają się o 21.30 lub 21.45.
Ochłoda czy opalanie?

Tak jak kina plenerowe pozwalają na relaks po pracy, tak baseny zapewniają ochłodę w te dni, kiedy nawet hektolitry lemoniady z lodem i wiatrak rozkręcony do pełnej mocy nie przynoszą ulgi. Nie trzeba nikogo przekonywać o ile milej jest siedzieć w gorący letni dzień na świeżym powietrzu niż w hali acquaparku. Pomijając już fakt, że można się ładnie opalić całkiem gratis. W Warszawie istnieje 6 publicznych basenów pod gołym niebem. Najpopularniejszy, największy, ale i najbardziej zatłoczony basen znajduje się w Parku Moczydło na Woli.

Trudno się dziwić, że obsługa nie zawsze nadąża ze sprzątaniem obiektu. To słynne miejsce także ze względu na charakterystyczny basen o kształcie przypominającym brylant o powierzchni bagatela 2000m2. Niestety, w trakcie przygotowań do nowego sezonu odkryto uszkodzenie niecki zbiornika, więc otwarcie basenu przeniosło się na początek lipca. Najnowszym, a co za tym idzie także najmniej zniszczonym otwartym basenem miejskim jest akwen w Parku Szczęśliwickim. Basen będzie otwarty codziennie od 10 do 19 aż do 31 sierpnia. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 19 zł niezależnie od ilości spędzonego tam czasu, ale już bilet rodzinny dla 4 osób to koszt 45 zł (cena obniża się wraz z ilością dzieci, więc spokojnie możecie zabierać dzieci sąsiadów). Wynajem leżaka to 10 zł. Basen Szczęśliwice to spokojne miejsce, gdzie królują rodziny z dziećmi.

Basen Kora to jeden z dwóch basenów zlokalizowanych przy Wale Miedzeszyńskim. Swoimi pociętymi, geometrycznymi kształtami przypomina nieco hotelowy basen z oferty last minute, dla najmłodszych oferuje dwie krótkie zjeżdżalnie wodne. Dzieci do 2 lat wchodzą za darmo, a dorośli za bilety po godzinie 16 zapłacą tylko 8 zł. Baseny Kora to też zagłębie rozrywki, gdzie można wybrać się na koncert czy czwartkowy cykl wino i kino, gdzie w zeszłym roku przy lampce burgundowego trunku można było obejrzeć nad basenem projekcje filmów (spotkania jeszcze nie ruszyły).
Nieopodal Basenu Kora, w stronę Saskiej Kępy, znajdziemy kolejną basenową perełkę Wału Miedzeszyńskiego. Dwa baseny olimpijskie, zjeżdżalnia, boisko do siatkówki, zaplecze gastronomiczne i rozległe tereny poradzą sobie nawet z najdzikszym oblężeniem spragnionych wody warszawiaków. Jeśli mimo to nie spodoba się wam na basenie Wał Miedzeszyński zawsze możecie iść na północ aż dojdziecie do wyżej wspomnianego Basenu Kory.

Zacisznym i klimatycznym miejscem na mapie stołecznych basenów jest bez wątpienia akwen w Parku Kultury w Powsinie. W tym ukrytym w małym zagajniku zbiorniku, dorośli kąpią się za 15 zł, dzieci za 8, a leżak wypożyczymy już za 5 zł. W Powsinie jest zawsze czysto i schludnie, mimo że ośrodek do najmłodszych już nie należy. Starsi użytkownicy mówią, że przypomina klimatem nieczynny od ponad 20 lat basen Skry na Polach Mokotowskich, ze względu na leniwą, podmiejską atmosferę. To też najkrócej czynny warszawski basen, gdzie wykąpiemy się co prawda codziennie, ale tylko między 10, a 18.
Kiedyś baseny na świeżym powietrzu wyrastały latem na centra towarzyskie stolicy. Na tych należących do Legii, w pobliżu jej dzisiejszego stadionu, można było spotkać takie ówczesne sławy takie jak Kalina Jędrusik, Jan Englert, a nawet Leopold Tyrmand. Młodzież pozbawiona internetu traktowała publiczne akweny także jako miejsce zawierania nowych znajomości z rówieśnikami. Dziś to przede wszystkim międzypokoleniowe miejsce rekreacji, więc zaczepek nie ma się co obawiać.

Urlop ma ograniczoną ilość dni, ale zamiast zgrzytać zębami do zdjęć znajomych leżących na białych plażach i narzekać na upał, można sprawić, żeby gorące miesiące nie przypominały pozostałych. Mamy ich w Polsce tak mało, że powinniśmy celebrować każdy dzień, zamiast narzekać na słabą klimatyzację w biurze. Tym bardziej, że miasto oferuje nam całkiem dużo za naprawdę niewiele. Wystarczy zapisać w kalendarzu daty i godziny seansów czy otwarcia najbliższego basenu, przezwyciężyć szatańskie podszepty inercji i iść w miasto.

Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...