Sporty (prawie) ekstremalne, których możecie spróbować z rodziną lub znajomymi w weekend

Wake'i od kilku lat zyskują coraz większą popularność. www.wakeparklomianki.pl
Stereotypowo kojarzymy sporty ekstremalne z umięśnionymi mężczyznami, szukającymi mocnych wrażeń wbrew zdrowemu rozsądkowi. Lwia część z nas, gdyby usłyszała to hasło z ust młodszego rodzeństwa czy własnych dzieci, bez wahania zamknęłaby je w domu z tygodniowym szlabanem. Tymczasem sporty ekstremalne coraz częściej są adaptowane do możliwości zwykłych ludzi, którzy nie przebiegają co rano 15 kilometrów i w pierwszej kolejności dbają o swoje bezpieczeństwo.

Zobaczcie jakie nietypowe rozrywki można zafundować sobie w Warszawie i okolicach. Niezapomniane popołudnie ze znajomymi nie musi wcale kosztować kroci, a zastrzyk adrenaliny można wypośrodkować, tak, żeby zamiast wpędzić nas w stan przedzawałowy, wyzwolił trochę endorfin. To legalny zastrzyk szczęścia znacznie szybszy niż klasyczne ćwiczenia w siłowni, który do gustu przypadnie zarówno weekendowym sportowcom, jak i rozrywkowym miłośnikom kanapy. Zachowywanie witalności jest w pewnym sensie rodzajem zamkniętego obwodu – żeby mieć ochotę na spędzanie czasu aktywnie musimy być w dobrej formie psychicznej i fizycznej, z kolei nic tak nie pomaga jej utrzymać jak regularny wysiłek fizyczny podczas którego pamiętamy o uzupełnianiu płynów, najlepiej wodą. Co ciekawe, z tej konieczności zdają sobie sprawę przede wszystkim kobiety, zainteresowane zdrowym żywieniem w większym stopniu niż mężczyźni.

1) Park linowy

Jeśli pół dzieciństwa spędziliście na wdrapywaniu się na bogu ducha winne jabłonki, a waszym ulubionym filmem był „Tarzan”, to atrakcja która przyspieszy bicie waszych serc. I to nie tylko za sprawą kilku zjazdów alpejskich (zjeżdżający jest przyczepiony do liny na specjalnych szelkach), ale też dlatego, że park linowy to miejsce do którego możemy udać się z przyjaciółmi. Ten zlokalizowany po dzikiej stronie Wisły (Wybrzeże Helskie 1/5) poza imponującymi widokami na miasto oferuje także trzy trasy o różnym stopniu zaawansowania i długości. Najkrótsza i najniższa (1,5 m) została stworzona z myślą o dzieciach (powyżej 4 roku życia), choć mogą ją przejść także dorośli. Dwie kolejne przeznaczone są dla młodzieży i dorosłych. Pokonanie każdej z nich zajmuje około godziny, przy czym za trasę wysoką zapłacimy 50 zł, za średnią 40 zł, a za najniższą 30. Kolejne przejście trasy, którą już znamy to tylko 10zł, a jeśli pokonaliśmy już jedną i chcemy spróbować swoich sił na innej, za tę drugą dostaniemy się za połowę ceny. To nie tylko bezpieczna zabawa na świeżym powietrzu przy której w ogóle nie myśli się o wysiłku, ale też rodzaj aranżowanej przygody, która przypadnie do gustu miłośnikom atrakcji typu escape room. Park Linowy nad Wisłą poza indywidualnym przejściami organizuje także urodziny, imprezy integracyjne czy wieczory panieńskie dla przerażonych opcją różowa limuzyna + striptiz.


2) Wakepark Łomianki

Na swojej stronie założyciele Wakeparku piszą „Mazury 20 kilometrów od Centrum” i nie jest to tylko puste hasełko reklamowe. Cisza, spokój, natura i czysta woda w niczym nie przypominają podwarszawskich kąpielisk, gdzie dzieciaki wrzeszczą, a woda odstrasza od pierwszego zanurzenia stopy. Szybkie wyjaśnienie dla tych wszystkich z was, którzy setki razy słyszeli znajomych gadających o „łejkach”, ale nie do końca wiedzą o co właściwie z tą modą chodzi. Wake przypomina narty wodne, tyle, że zamiast dwóch desek, dostajemy jedną. To sprawia, że oprócz podniesionego ciśnienia dostajemy też możliwość ewolucji, znacznie łatwiejszą niż miało to miejsce w przypadku nart. Poza tym nie jesteśmy ciągnięci przez motorówkę, a przez specjalny wyciąg. Godzina korzystania z niego w towarzystwie innych osób kosztuje przez cały tydzień 45 zł, za to wynajęcie wyciągu na godzinę (samodzielnie albo z rodziną czy znajomymi) to koszt 170 zł. Do tego trzeba doliczyć 5 zł za piankę i kask. Fani wake'a w Łomiankach podkreślają, że panuje tam świetna atmosfera, a takiej kadry ze świecą szukać. Śmiało rezerwujcie, na pewno nikt nie podniesie znacząco brwi kiedy wyznacie, że jesteście jeszcze całkowicie zieloni. Twórcy miejscówki zaplanowali ją tak, żeby można było tam spędzić cały dzień – będziecie mogli smacznie zjeść, poopalać się, a wieczorem odprężyć nad piwem.

3) Quady

Quady łączą to, co w sporcie ekstremalnym najlepsze z całkowitą kontrolą. Adrenalina skacze, kiedy zakopujecie się w rowie pełnym błota, albo kiedy pędzicie jak oszaleli po polach wylatując wraz z maszyną na kilkadziesiąt centymetrów na co drugim wzniesieniu, ale to bezpieczna zabawa. Możecie szaleć ścigając się ze znajomymi, albo po prostu pooglądać przyrodę na czterech mocnych resorach. Tor off-road znajduje się godzinę drogi od Warszawy w pobliżu miejscowości Kuklówka i Budy Józefowskie (jedziecie na Grodzisk). Godzinna zabawa na quadzie poprzedzona szkoleniem to koszt 200 zł (ale pamiętajcie, że zawsze możecie namówić szefa, żeby zorganizował wam wyjście na quady w ramach integracji). Dla fanów koni mechanicznych i silnych emocji bez przepoconych podkoszulków.

4) Park trampolin

Jeśli mieszkacie w okolicy pełnej domków jednorodzinnych na pewno otarliście się już o to szaleństwo, bowiem trampoliny w przeciągu kilku ostatnich lat zaczęły być stałym punktem przydomowych ogródków, tak jak w latach 90. piaskownice. Szczęśliwie nie musicie zazdrościć już małoletnim tej przyjemności. Od jakiegoś czasu w polskich miastach zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu parki trampolin. Choć dla laika skoki wyglądają na łatwe i lekkie, wcale takie nie są. Po 10 minutach jest się wykończonym (ale też uśmiechniętym od ucha do ucha). To jak ekstremalną formę wysiłku fizycznego z nich uczynimy, zależy tylko i wyłącznie od nas. Możemy podskakiwać delikatnie i z gracją odrzucając grzywkę, albo dać sobie wycisk i spróbować salt. Skoki na trampolinie to idealne ćwiczenia typu cardio (w 15 minut można spalić w ten sposób aż 250 kcal!), gdzie o wysiłku nie do końca się pamięta, bo naszą uwagę odwraca świetna zabawa. Warto pamętać za to, żeby zabrać ze sobą dużo wody, żeby odwodnienie nie przyćmiło gwiazdy popołudnia, czyli zalewającej nas fali endorfin. W Hangarze 646 (Wał Miedzeszyński 646, codziennie od 9 do 22) za godzinę skoków zapłacimy przy rezerwacji online 29 zł, a na miejscu 34 zł. Miejsce cały czas rozbudowuje się, dorzucając do swojej oferty nowe atrakcje. Możecie przyjść tu z dziećmi, które ukończyły 3 lata, ale mimo że trampoliny zostały dokładnie zabezpieczone, lepiej mieć oczy dookoła głowy.

Witalność to pojęcie z pogranicza psyche i fizis, które każdy rozumie odrobinę inaczej. To rodzaj energii życiowej, która sprawia, że mamy siłę podejmować nowe wyzwania, wychodzić z domu i, jak to mówią w spotach reklamowych „cieszyć się życiem”. To także rodzaj perpetuum mobile, w którym nasza praca nad dobrymi relacjami z otoczeniem, własnym ciałem i zrównoważoną dietą owocuje energią do kolejnych pozytywnych zmian. Nie każdy z nas jest posiadaczem żelaznej siły woli, dlatego warto się trochę pooszukiwać i przy okazji zbliżającego się weekendu połączyć przyjemne z pożytecznym. Aktywność fizyczna z zastrzykiem adrenaliny i w towarzystwie znajomych, zbliża nas do ludzi, dodaje energii do dalszego działania i nie zniechęca na początku jak postanowienie „będę pływać codziennie 20 basenów”.

Artykuł powstał we współpracy z producentem Nałęczowianki - naturalnej wody mineralnej.

Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl


POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...