"Minister Kowalczyk przynosi nam chwałę". Główny matematyk PiS i podpora finansowa rządu. Tylko czasem powie coś za dużo

Minister Henryk Kowalczyk, główny analityk finansowy PiS.
Minister Henryk Kowalczyk, główny analityk finansowy PiS. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W lipcu skończył 60 lat, w Sejmie jest już czwartą kadencję, ale dopiero teraz mocno daje się zauważyć. 500+, emerytury, frankowicze, podatek od handlu...Wszystko jest na jego głowie. Minister Henryk Kowalczyk to twarz finansowych ustaw PiS. Mocno konkretny, zdecydowany, zawsze merytorycznie przygotowany, czym budzi uznanie również wśród opozycji. Dlatego tak wielu uwierzyło, gdy mówił, że na 500+ brakuje 5 miliardów.

Minister Kowalczyk prostował potem te słowa, mówił, że został źle zrozumiany. "Pieniędzy na program 500+ nie brakuje. Po prostu na program 500+ będzie potrzeba o 5 mld zł więcej w 2017 roku niż w obecnym. Ale te pieniądze będą" – napisał na Facebooku. Mimo to, opinia tego, który niemal podważył reformę PiS, może jeszcze się za nim ciągnąć.



Jakby wychodził przed szereg
– Moim zdaniem on jest wiarygodny, powiedział tylko jedno zdanie za dużo. Mam wrażenie zresztą, że zrobił to nie pierwszy raz – mówi były poseł PO Jacek Brzezinka, który z posłem Kowalczykiem 8 lat przesiedział w komisji finansów. Takie wrażenie może się faktycznie pojawiać. Jakby poseł czasem sam wyrywał się przed szereg i być może miał za długi język nie zawsze wygodny dla PiS. "Mistrz zamieszania" – pisał o nim niedawno "Wprost" wręcz stawiając tezę, że Kowalczyk stał się symbolem chaosu informacyjnego rządu.
Za mało zarabiają w ministerstwach
Przykładów można znaleźć sporo. Niedawno szef Komitetu Stałego Rady Ministrów informował, że obniżenie wieku emerytalnego wraz z początkiem nowego roku jest ,"technicznie niemożliwe", choć wiele przecież wskazywało, że wszystko dla obecnego rządu jest możliwe.
Henryk Kowalczyk
TVP

"Do dzisiejszej decyzji rządu trzeba dodać kilka tygodni na prace parlamentarne i podpis prezydenta. Od tego momentu trzeba dodać czas na zmianę systemu informatycznego. W ZUS niestety to trwa, bo procedury przetargowe muszą być wykonane. W tym momencie – mamy już lipiec, do tego dochodzi przerwa wakacyjna w Sejmie – 1 stycznia 2017 roku jest technicznie niemożliwe". Czytaj więcej

To z jego ust padły też słowa o zlikwidowaniu PIT-u oraz składek na ZUS i NFZ, co miałoby wejść w życie od 1 stycznia 2018 r. Przy podatku od handlu sugerował zaś, że może spowodować wzrost cen. Już nawet w grudniu, kilka tygodni po zaprzysiężeniu rządu, minister Kowalczyk, stwierdził bez ogródek, że w ministerstwach zarabia się mało i dlatego nie ma chętnych do pracy. "W tej chwili są już ogromne problemy z pozyskaniem podsekretarzy stanu do ministerstw, bo są tak niskie zarobki, że nikt nie chce przejść" – mówił w TVN24. Chodziło o ok. 7 tys. zł brutto, czyli 5 tys. netto, co zdaniem ministra "zaczyna być chore".
Henryk Kowalczyk

Coś trzeba z tym zrobić np. skorygować może płace dyrektorów departamentów. Wygląda to niezbyt w porządku, jeżeli dyrektor departamentu podległy ministrowi zarabia znacznie więcej. Czytaj więcej

"Ma strasznie matematyczny umysł"
"Bez ogródek" – to określenie najbardziej pasuje do ministra. Mówi, co myśli. Ale nie jest to żadne mamienie ludzi, mówienie bez sensu, czy jakieś owijanie w bawełnę. Z wykształcenia jest matematykiem, przez lata uczył tego przedmiotu w szkole. Z tego powodu niektórzy śmieją, że jest głównym księgowym PiS – od 2014 roku odpowiada za finanse partii.

– Powiedziałbym raczej, że jest analitykiem finansowym PiS. Ma strasznie matematyczny umysł! Wszystko bardzo szybko wylicza, przelicza, gdy mowa o jakiejś inwestycji, zaraz w głowie szuka środków – mówi nam Jarosław Kopeć z Pułtuska, wydawca portalu wpu24.pl. Z ministrem jest na ty i nic złego nie da o nim powiedzieć. – On przynosi nam chwałę. Jesteśmy z niego bardzo dumni. Minister cały czas realizuje program, o którym mówił od zawsze – podkreśla.

Sylwestrowe bale dla abstynentów
W obecnym rządzie jest to niezwykle barwna postać. Kojarzy się tylko z finansami, ale zasiada też w Radzie Programowej Stowarzyszenia Wspólnota Polska i wspiera Polaków na Wschodzie. Kiedyś mocno związany z ZHN.

Pochodzi z okolic Pułtuska. W Golądkowie sam wybudował dom, a historię o tym, że własnoręcznie zrobił cegły, opowiadają tu wszyscy. – Zdziwiłaby się pani, jak mieszka. Dom z lat 70. Taki kwadracik. Nie pije grama alkoholu. Organizował bale sylwestrowe dla abstynentów, na które przychodziło nawet z 300 osób – wspomina Jarosław Kopeć. Kowalczyk ciągle jest tu obecny. Jak słyszę, uczestniczy we wszystkich możliwych imprezach lokalnych, a także w balach maturalnych czy rozpoczęciu roku szkolnego w miejscowych szkołach.
Jest bardzo religijny, kiedyś razem z żoną społecznie udzielał nauk przedmałżeńskich, przeszedł odpowiednie szkolenie. Do dziś jest lektorem w kościele w Winnicy i na stronie parafii, w zakładce "dyżury liturgiczne", można przeczytać, że 21 sierpnia na mszy św. o godzi. 9.15 jego głosem odbędzie się II czytanie.

Jarosław Kopeć: – To na pewno on. Cały czas jest mocno zaangażowany w sprawy Kościoła. Należy z żoną do Ruchu Domowego Kościoła. Polega to na tym, że małżeństwa spotykają się, wspólnie się modlą. Myślę, że takie spotkania odbywają się mniej więcej raz w tygodniu. Cały czas w nich uczestniczy.
Ze strony Henryka Kowalczyka

Od 1997 roku Kowalczykowie zaangażowali się w posługę przy parafii w Winnicy. Po ukończeniu kursu doradców życia rodzinnego zaczęli prowadzić szkolenia narzeczonych przygotowujących się do małżeństwa i nieprzerwanie prowadzili je społecznie do 2009 roku. W 1988 roku wstąpili do Ruchu Domowy Kościół, w którym trwają do dzisiaj, a ostatnie trzy lata pełnili posługę pary rejonowej rejonu Pułtusk. Czytaj więcej

Wybudował gimnazjum i basen
Kariera Kowalczyka jest taka...po bożemu. Wszystko po kolei. Krok po kroku, po szczeblach, w górę. Przez lata był nauczycielem matematyki i cieszył się tak dobrą opinią, że jego uczniowie angażowali się potem w jego kampanie wyborcze. Gdy miał 34 lata, został wójtem Winnicy i, jak sam informuje na swojej stronie internetowej, gmina rozwijała się wtedy błyskawicznie zdobywając laury w ogólnopolskich rankingach.

– Wybudował nowoczesne gimnazjum, dzięki niemu mamy otwarty basen. Gdy go budował, żadna miejscowość w promieniu 50, a może 100 kilometrów, nie miała otwartego basenu – słyszę. Lokalnych zasług jest więcej – mówi się o budowie oczyszczalni ścieków, mleczarni, drogach, telefonach... A potem został wojewodą ciechanowskim. – I od razu zapowiedział, że jako powiat musimy mieć szpital. I mamy go do dziś – mówią w Pułtusku.

Zaufany Szydło
Posłem jest już czwartą kadencję. W ostatniej kampanii wyborczej wystąpił nawet w spocie PiS skierowanym do rolników.
Podobno jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi Beaty Szydło. Gdy był niedawno w Wyszkowie, lokalni przedstawiciele PiS tak goprzedstawiali:
"Poseł, przewodniczący komitetu stałego rady ministrów, najbliższy współpracownik Beaty Szydło, prawa ręka pani premier, motor napędowy tego rządu".
Jacek Brzezinka z PO mówi, że widać, iż mocno w PiS docenili jego doświadczenie. Staje się coraz bardziej widoczny. – Kiedyś był cichy, mało dynamiczny, raczej nie rzucał się w oczy, w przeciwieństwie choćby do Beaty Szydło czy Elżbiety Rafalskiej. Nigdy nikogo nie atakował. Nie widziałem w nim silnej postaci, nie był fighterem. Zawsze dążył jednak do rozwiązania jakiegoś problemu, mocno się na tym skupiał, nie wikłał się w spory polityczne – mówi. Chyba nam laurka wyjdzie....

– Nic nie poradzę. Nie mogę krytykować kogoś tylko z tego powodu, że jest z innej opcji. On zawsze był bardzo dobrze merytorycznie przygotowany, w jego wypowiedział nie było politycznego przekazu. Widział tylko problem – słyszę.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...