8 fajnych książek dla facetów, na które sami raczej nie zwróciliby uwagi

W popularnej kilka lat temu akcji "Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka!" brały udział głównie kobiety. 123rf zdjęcie seryjne / Vladislava Marchenko
Można protestować, że książki, to nie majtki i że dobra literatura jest dobra dla wszystkich, ale są takie pozycje, z którymi szczególnie po drodze jest jednej z płci. Przejrzyjcie nasze propozycje, jeśli szukacie pomysłu na prezent, lektury na urlop albo spróbowalibyście czegoś nowego, a od kilku lat zapętliliście się w czytaniu wyłącznie Stephena Kinga.

„Vernon Subutex” Virginie Despentes

Jeśli masz ochotę poczytać sobie Houellebecque'a, ale czytałeś już wszystkie jego powieści, są spore że do gustu przypadnie ci Virginie Despentes. Ta wyglądająca jak siostra Micka Jaggera 47-latka trafiła pierwszy raz do szpitala psychiatrycznego w wieku piętnastu lat, ukończyła filmoznawstwo, żeby zostać recenzentką filmów pornograficznych i przez jakiś czas pracowała jako prostytutka. Sama barwna biografia nie wystarczyłaby jej jednak, żeby odnieść sukces literacki. Despentes jest po prostu bardzo dobrą pisarką – obdarzoną zmysłem obserwacji, ironiczną i brutalną.

Vernon zostaje wyrzucony na bruk z jedną walizką. Nie wiemy dlaczego, ani co w niej jest, ale towarzyszymy bohaterowi, który przemierza współczesny Paryż odwiedzając byłe kochanki i przypadkowe osoby. Poznajemy narkomanów, osoby duchowne, producentów telewizyjnych czy emigrantów i oglądamy ich oczami współczesny Paryż, który niewiele ma wspólnego z pocztówkowymi ujęciami i romantyczną bajką dla turystów. W międzyczasie to, co taszczy w walizce bohater zaczyna budzić zainteresowanie kilku wpływowych osób. – Gdy większość dzisiejszej literatury popularnej przypomina melodyjki z supermarketu, "Vernon Subutex" jest jak punk rock – szybki, ostry, prawdziwy i wściekły na świat – powiedział o książce Despentes Jakub Żulczyk. Dla nietrawiących literackiego przeciętniactwa.

„Suwała, Baron i inni. Przepisy i opowieści”

Stereotypy stereotypami, ale nie znam faceta, który pogardziłby dobrze wypieczonym stekiem, albo udźcem baranim (nie, to nie to, co kręci się na rożnie w budach z kebabem). Dwaj szefowie kuchni popularnych warszawskich knajp ( Solca44 i Butchery and Wine) i ich zaprzyjaźnieni dostawcy zdradzają sekrety kulinarne, które musi znać każdy facet, żeby dogodzić sobie w kuchni. Poza oryginalnymi, choć prostymi potrawami znajdziecie tu garść rad dotyczących takich popularnych potraw jak rosół wołowy czy tatar, poza tym anegdoty, zdjęcia i przepisy na niebanalne drinki (m.in. rabarbarowe mojito). Dla facetów lubiących gotować i tych, którzy narzekają, że ciężko jest im znaleźć przepis dla siebie.

„Francuski szyk! Dla mężczyzn”
Isabelle Thomas, Frédérique Veysset

Nazwa przywodzi na myśl przeceniony poradnik, który leży tuż obok „Sekretów podrywu dla bystrzaków”. Tyle, że pod tym niewywołującym pozytywnych skojarzeń tytułem kryje się nieprzekombinowane kompendium, które zachwyci laików zastanawiających się nad porzuceniem nieśmiertelnych koszul w kratkę i adidasów, ale też facetów, którzy poszukują swojego stylu od dawna. Na tę bogato ilustrowaną zdjęciami książkę składają się rozmowy z Francuzami o współczesnej elegancji, czy krótkie porady dotyczące elementów garderoby z których doborem panowie miewają problem. „Francuski szyk!” to nie poradnik, co zbiór słów i obrazów inspirujących do zastanowienia się nad własną powierzchownością.

„Lot nad kukułczym gniazdem” Ken Kesey

Na pewno widzieliście film z Jackiem Nicholsonem o analogicznym tytule. Ale niekoniecznie zdawaliście sobie sprawę, że jego scenariusz powstał na podstawie powieści. Urodzony w latach 40. Kesey był przyjacielem Kerouaca i Ginsberga z którymi eksperymentował z LSD i założył komunę hipisowską, do której należeli członkowie kapeli Greatful Dead. „Lot nad kukułczym gniazdem” był nie tylko jego debiutem, ale i najlepszą książką, która dziś pozostaje nieco w cieniu filmu Formana.

Dla tych, którzy nie oglądali: temperamentny Irlandczyk, Randle, trafia do szpitala psychiatrycznego, żeby uniknąć wojska (trwa wojna w Wietnamie). Jego pojawienie się na oddziale kończy rutynę i nudę terroryzowanych przez personel mężczyzn. Pacjenci zmuszani wcześniej do milczenia i bezruchu zaczynają grać w karty, koszykówkę i szczerze rozmawiać. Nowe zwyczaje nie podobają się uzależnionej od władzy oddziałowej. Randle zaczyna toczyć z nią na pierwszy rzut oka beztroski pojedynek. Zapomina jednak, że wbrew temu, co może mu się wydawać, nie jest po prostu na kilkumiesięcznych wakacjach. Jako pacjent nie ma prawa głosu ani możliwości decydowania o sobie.

Ta wartko napisana powieść, ucieszy też tych, którzy znają zakończenie z ekranu. Poza wglądem w psychikę poszczególnych postaci, którego jesteśmy pozbawieni w filmie, „Lot nad kukułczym gniazdem” w wersji książkowej sprawia, że zamiast po prostu czekać na fabularne zakończeniem zastanawiamy się bezwiednie, czym jest w istocie choroba psychiczna albo, czy jednostka żyjąca w społeczeństwie może być naprawdę wolna.

„Atlas wysp odległych” Judith Schalansky

Gratka dla wszystkich geografów i miłośników pięknych wydań (książka dostała nagrodę dla najpiękniejszej niemieckiej książki roku). Już na okładce autorka deklaruje, że na żadnej z wysp nigdy nie była i najpewniej też nigdy nie będzie, co nie znaczy, że słowo „atlas” w tytule to chwyt marketingowy. Schalansky udowadnia, że kartografia może być czystą poezją, tyle że mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Pamiętam jak zdziwiłam się, kiedy po raz pierwszy usłyszałam, że mapy objęte są prawami autorskimi. Po lekturze „Atlasu wysp odległych” nie mam wątpliwości dlaczego. Minihistorie odległych wysp wciągają jak najlepszy kryminał, a my dziwimy się złożonością świata i obyczajów.

„Pszczoły” Piotr Socha

Propozycja dla tatusiów, którzy mimo że dostają drgawek, kiedy zapowiada się kolejne spotkanie ze świnką Peppą, wierzą, że dziecku należy czytać przepisowe 20 minut dziennie. Piotr Socha jest jednym z bardziej znanych polskich ilustratorów prasowych, znanym z poczucia humoru. W książce pisze i rysuje o tym, jak pszczoła stała się oficjalnym wzorem na napoleońskich szatach, wyjaśnia na czym polega praca pszczelarza i skąd wiemy, że pożyteczne owady żyły już w czasach dinozaurów. Słowem uczy i bawi. Nie tylko dzieci!

„Siła nawyku” Charles Duhigg

Jeśli nie jesteście fanami prozy, ani gotowania, za to interesujecie się szeroko pojętym samorozwojem, to idealna książka dla was. Duhigg uważa, że silna wola jest rodzajem mięśnia, który można wyćwiczyć i że, podobnie jak mięśnie, odmawia posłuszeństwa ze zmęczenia (między innymi dlatego ciężej jest się zmotywować do pracy czy pójścia na siłownię wieczorem).

Autor nie jest samozwańczym kaznodzieją-coachem, ale reporterem „New York Timesa”, laureatem Pulitzera i absolwentem Harvardu. Na pierwszym miejscu stawia rzetelność. „Siła nawyku” to publikacja poprzedzona miesiącami researchu, morzem lektur i podparta autorytetami psychologów. Nie tyle podsuwa rozwiązania w kolorowych ramkach, wmawiając, że dziś jest początek reszty twojego życia, co pozwala zrozumieć proces wyrabiania nawyków, żeby móc w niego ingerować. Duhigg wiele zjawisk tłumaczy na przykładach, daleko mu od czystego teoretyzowania i naukowego języka.

„Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki” Marek Raczkowski

Wywiad-rzeka w którym rysownik opowiada o swoim barwnym dzieciństwie u boku 6 lat starszej siostry – tyranki i idolki, uganianiu się za dziewczynami, pracy, ale także tytułowych prostytutkach i narkotykach. Bezpardonowa, autoironiczna i bardzo zabawna. Niewątpliwie to lektura, którą czyta się już zupełnie inaczej, niż trzy lata temu, kiedy mediów nie obiegły jeszcze informacje o problemach zdrowotnych autora spowodowanych nadużywaniem narkotyków.

Opowieść uzupełniają zdjęcia z prywatnego archiwum i rysunki Raczkowskiego. To typ niezobowiązującej, lekkiej lektury, którą czyta się w tramwaju i do śniadania uśmiechając się pod nosem, ale potem wraca się do niej myślami. Jeśli kiedyś zastanawialiście się, kto jest najciekawszą postacią polskiej (pop)kultury, to przeczytajcie, żeby przekonać się dlaczego Marek Raczkowski.

Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...