Polowanie na grzyby. Polscy grzybiarze zachowują się tak, że za granicą ich nie zrozumieją

Ci grzybiarze wiedzą z czym chodzimy do lasu. Jeśli chcemy się podtruć lepiej zbierać grzyby do tzw. reklamówki.  Nie będziemy też rozsiewać zarodników grzybów.  W następnym sezonie nie wyrośnie taka obfitość.
Ci grzybiarze wiedzą z czym chodzimy do lasu. Jeśli chcemy się podtruć lepiej zbierać grzyby do tzw. reklamówki. Nie będziemy też rozsiewać zarodników grzybów. W następnym sezonie nie wyrośnie taka obfitość. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
W polskich lasach pojawiły się masowo grupki osób z nożami. Tną, ile "wlezie", a to, co się nie nadaje do zabrania, miło jest rozdeptać. Do tego koniecznie muszą dojechać autem do samego środka lasu. A będąc w Niemczech czy Holandii nadziwić się nie mogą głupocie miejscowych, że nie polują na prawdziwki. Tymczasem w niektórych krajach obowiązuje prawo ograniczające polowanie na grzyby. Może ich wzorem ukrócić zapędy grzybiarzy? W Polsce też można przywieźć mandat. Kilka rad, jak złupić las i zdobyć mandat na grzybach.

Wjedź swą limuzyną do lasu
– Warszawka też do nas przyjeżdża – przyznaje Paweł Domagalski, komendant Straży Leśnej z Nadleśnictwa Skierniewice.

Patroluje lasy nad Rawką i od lat walczy z mentalnością grzybiarzy. – Od trzydziestu, dokładnie. Informuje wszelkich wokół, że obowiązuje całkowity zakaz wjazdu do lasu. Tymczasem grzybiarze parkują w lesie. Zdarza się, że rozjeżdżają młodniki i zostawiają auta na drogach blokując wywózkę drewna – opowiada.

Najczęściej jednak w Skierniewicach spotkanie z strażnikami leśnymi kończy się na upomnieniu. Mandaty też nie są zbyt srogie, bo... zdarzały się przypadki podpalenia lasu w odwecie.
Zabierz krzak borówek na pamiątkę
Grzybiarze trochę bawią się z nami i traktują nas niepoważnie. Sądzą, że nie zorientujemy się w ich pomysłach – opowiada Edward Wlazło z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Modnym sposobem są naloty grzybiarzy wokół Zakopanego. Podjeżdżają do park, wysiadają, a potem umawiają się na konkretnaągodzinę po odbiór. – A przyłapani tłumaczą, że te grunty były kiedyś ich. Komuna im odebrała – opowiada Wlazło.

W ostatnim czasie do baców łupiących park dołączyli Ślązacy, przyjezdni z Warszawy, ekipy z Lublina. Mandat dostała para z Ukrainy. Wyrwali krzak borówek na pamiątkę. Dotyczy to również przyjezdnych z Litwy, Łotyszy i Estonii. Lubią robić wianki z gałązek borówek.

Muchomor jest niejadalny. Rozdeptać!
Podobnie jak wianek z borówek zerwanych w parku narodowym, ładnie wygląda rozciapany butem na leśnej ściółce muchomor. Przy okazji można sprawdzić, czy muchomor to nie kania. Koniecznie rozgarnąć też ściółkę, bo może jakiś prawdziwek się tam skrył.
– Nie rozumiem tego wandalizmu. Podobnie jak wycinanie wszystkich grzybów nawet starych, zaczerwionych (red. – robaczywych). Niech zostaną. Nie musimy wycinać też jakiegoś okazu, aby dokładnie mu się przyjrzeć. Jeśli nie znamy się na grzybach to także takiego po prostu nie zbierajmy – dodaje Wiesław Kamiński z Krakowa.

Jest grzyboznawcą, czyli zdał egzamin państwowy z znajomości grzybów. Prowadzi też stronę nagrzyby.pl. Jak bardzo Polacy lubią grzybobranie świadczy liczba polubień jego profilu na FB. Zainteresowanie nie idzie w parze z znajomością przepisów: – Nie można zbierać niektórych grzybów, chociażby smardzów. No i zabronione jest wchodzenie do młodników, które mają poniżej czterech metrów – mówi.

Koniecznie grzyby w reklamówce
Zbierając grzyby do reklamówki mandatu nie dostaniesz. Zachodzi jednak ciekawa reakcja i nawet borowiki mogą okazać się trujące. Reklamówka ma jeszcze jedną zaletę. Zapobiega też rozsiewaniu zarodników grzybów. W następnym roku nic nie wyrośnie!
– Przewiewne koszyki, które służą do zbierania pozwalają rozsiewać zarodnik. Podobnie jest z czyszczeniem grzybów w lesie. Czyszcząc je pozbywając się resztek ściółki czy grzybni. To sprzyja grzybom – dodaje Kamiński.

Polak zawsze ma "unlimited"
W krajach Unii Europejskiej przepisy dotyczące grzybobrania są bardziej rygorystyczne. Nie dotyczą jednak Polaków, co widać w weekendy po pełnych koszykach. W Niemczech np. obowiązuje kilogramowy limit zbiorów.

– Nie wyobrażam sobie, aby Polacy byliby w stanie przestrzegać limitów. Jak idą do lasu to chcą już przywieźć pełne bagażniki grzybów – komentuje grzyboznawca z Krakowa.

W Wielkiej Brytanii grzyby zbierać można tylko na własny użytek. Natomiast w Polsce, w kraju gdzie część ludzi zwłaszcza na terenach popegerowskich przetrwało dzięki zbieractwu, takich ograniczeń nie sposób sobie wyobrazić. Można liczyć tylko na nowe trendy, które też nie omijają grzybiarzy.
– Coraz więcej osób chodzi na grzyby z aparatem fotograficznym. Z zachwytem potrafią odkrywać kolejne gatunki. A świat grzybów jest z pewnością niesamowity – zapewnia grzybiarz-pasjonat Wiesław Kamiński.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...