Joanna Jóźwik nie miała złych intencji. Biegaczka wyjaśnia, o co chodziło z tym testosteronem konkurentek

Joanna Jóźwik przeprasza wszystkich, którzy poczuli się przez nią obrażeni i wyjaśnia, o co jej chodziło z tym testosteronem,
Joanna Jóźwik przeprasza wszystkich, którzy poczuli się przez nią obrażeni i wyjaśnia, o co jej chodziło z tym testosteronem, Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Joanna Jóźwik wyjaśnia na Twitterze, że nie było jej intencją kogokolwiek obrażać albo umniejszać dokonań sportowych trzech zawodniczek, które okazały się szybsze od niej w biegu finałowym na 800 metrów na olimpiadzie w Rio. Nie kwestionuje ich talentu, ale przepisy, które dopuściły do startu kobiety o ponadprzeciętnym poziomie testosteronu.

W biegu na 800 metrów była piąta, ale trzy zawodniczki przed nią bardziej – jak podkreślano przy tej okazji – bardziej przypominają mężczyzn niż kobiety. Mają męskie rysy twarzy, męskie ruchy i niemal męską siłę, dlatego nie powinno nikogo dziwić, że pobiegły szybciej niż reszta finalistek biegu na 800 metrów. Joanna Jóźwik chwilę po biegu wyraziła żal, że takie osoby jak Semenya zostały dopuszczone do biegu.
Wokół tej wypowiedzi narosło wiele emocji, dlatego sportsmenka postanowiła na Facebook wyjaśnić, że nie było jej celem obrażać koleżanki. Nie kwestionuje ich talentu, nie chce podważać ich wartości z uwagi na cechy fizyczne czy kolor skóry. Biegaczka podkreśla, że jest osobą bardzo otwartą i tolerancyjną, co mają potwierdzać wszyscy jej znajomi.

Jednocześnie jednak ma żal do federacji, która nie zmienia przepisów, przez które w zawodach dla kobiet mogą brać udział biegaczki z wielokrotnie wyższym poziomem testosteronu.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...