Anthony Bourdain, czyli kiedy kobieta kocha kucharza

Anthony Bourdain w trakcie jednej z licznych wypraw kulinarnych Fot. Materiały prasowe
Jeśli policzyć wszystkich autorów książek i programów kulinarnych, o przebicie się jest naprawdę ciężko. Gotować każdy przecież może, a co! Żeby zdobyć popularność w tej branży, trzeba mieć w sobie to „coś”. U Jamiego Oliviera to pocieszność, u Gordona Ramsaya nieobliczalność, a u Anthony'ego Bourdaina... No właśnie. Jak mu się udało zostać najbardziej pożądanym kucharzem świata?

Koneser
Jak sam mówi, dwa wydarzenia przypieczętowały jego zawodowe losy. Pierwsze, gdy jako dziecko po raz pierwszy spróbował najsłynniejszego afrodyzjaku na świecie – ostryg. Drugie, gdy jako nastolatek pracował przy zmywaniu naczyń na weselu i przyłapał pannę młodą uprawiającą seks z szefem kuchni. Wtedy upewnił się, co chce w życiu robić. Gdy kamienie milowe młodości człowieka zasadzają się na jedzeniu i seksie, wiadomo, że dorosłość spędzi się oscylując gdzieś między jednym a drugim.



Rodzynek
Jego wygląd na pewno mu w niczym nie przeszkadzał. Jako wysoki, świetnie zbudowany i bardzo przystojny mężczyzna w naturalny sposób budził zainteresowanie u kobiet. Do tego niski, lekko zachrypnięty głos i odrobinę cyniczny uśmiech. To obraz daleki od stereotypu spoconego kucharza z brzuchem pod fartuchem. Różnice nie kończyły się na wyglądzie. Bourdain pochodzi z inteligenckiej rodziny. Jego matka była cenionym redaktorem New York Timesa, a on sam zdobył prestiżowe wykształcenie. Mówił innym językiem niż koledzy po fachu, co musiało mu dawać ogromną przewagę. Dla kobiet nie ma nic bardziej podniecającego niż połączenie sex-appealu i inteligencji.

Poeta
Na szerszą skalę dał się poznać w 2000 r. gdy wydał "Kitchen Confidential: Adventures in the Culinar Underbelly". Okazało się, że facet umie pisać jak diabli. To nie był żaden klon ilustrowanych przepisów dla gospodyń domowych. To była poezja smaku, która zawróciła w głowie każdej posiadczce sosjerki z romantyczną duszą. Słowa po prostu same płynęły, tak jak ślinka na myśl o jego prostych, ale pysznych daniach. Pozycja w mig trafiła na listę bestsellerów New York Timesa, a Bourdain zyskał sławę i kontrakt na kolejne książki. Stąd była już krótka droga do do poszerzenia grona swoich fanek o miłośniczki telewizyjnych programów kulinarnych.
Ziółko
Okazał się sensacją. Za pierwszym programem poszły następne. Trudno powiedzieć, czym kupił kobiety najbardziej. To pewnie kombinacja chłopięcego wdzięku i totalnej autentyczności. Anthony lubi soczyście zakląć, a jak zamawia mojito, to na szklaneczkę wody z limonką wypija 3 szklanki rumu, po czym zatacza się do hotelu. Głośno i bez wahania krytykuje znanych amerykańskich szefów kuchni – np. Paulę Deen zmieszał z błotem za jednoczesne propagowanie niezdrowej kuchni i czerpanie zysków z leków na cukrzycę. Tym wszystkim zasłużył sobie na łatkę złego chłopca świata kulinarnego. Jak wiadomo nie od dziś - kobiety po prostu kochają złych chłopców.

Twardy orzech
Przez większość swojego życia sporo pił i palił, ale w swojej książce przyznał się też do ostrego uzależnienia od narkotyków, z którym zmagał się przez większość lat siedemdziesiątych. To co w siebie pakował brzmi jak kto jest kim chemicznego gwiazdozbioru - heroina, kokaina, marihuana, metaamfetamina, halucynogenne grzybki, LSD... Przy takiej diecie rzadko dożywa się poniedziałku, ale jemu udało się wyjść z ćpania jak gdyby nigdy nic. Kucharz, który sam mógł skończyć jako lunch dla szczurów z nowojorskiego śmietnika, dokonał niemożliwego, po czym poprawił mankiety i podbił świat. To kolejny powód, dla którego tak trudno mu się oprzeć. W życiu na krawędzi jest coś bardzo imponującego, ale jeszcze bardziej podniecające jest udowodnienie, że i demonom można pokazać środkowy palec. Wyszedł z piekła i nawet się nie spocił. Takiemu mężczyźnie chce się dać swój numer.

Chrup!
Jakiś czas temu złamał serce swoim fankom i związał się z dużo młodszą Włoszką Ottawią, dzięki której po raz pierwszy w życiu, w wieku 51 lat, został ojcem. Na otarcie łez zostały nam programy, w których cały czas występuje i mimo 6 dekad na karku prezentuje się superseksownie. U boku żony i małej córeczki odmłodniał i zaczął trenować ju juitsu, w którym doszedł do niebieskiego pasa. Wyobraźnia sama podsuwa obrazy jego możliwości, z którymi metryka zdaje się nie mieć nic wspólnego. Osobiście na pytanie zjeść ciastko czy mieć ciastko, odpowiedziałabym - mieć ciastko, a schrupać Bourdaina.

napisz do autorki: karolina.ciesinska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...