Czas wreszcie zrobić z tym porządek. Polska firma ma pomysł na bezpieczne niebo

"Rywalizacja" o przestrzeń między bezzałogowymi dronami a samolotami z ludźmi na pokładzie kończy się niekiedy niebezpiecznymi incydentami. Polska firma Dron House chce im zapobiegać
"Rywalizacja" o przestrzeń między bezzałogowymi dronami a samolotami z ludźmi na pokładzie kończy się niekiedy niebezpiecznymi incydentami. Polska firma Dron House chce im zapobiegać 123rf.com
Zliczają populacje naszych „mniejszych braci”, są nieocenionymi kartografami, a część z nich „idzie w kamasze” i brudzi sobie rączki tzw. mokrą robotą. W przyszłości mają ekspresowo ganiać z przesyłkami, dowozić pizzę na wynos, a nawet odesłać na emeryturę koparki lub buldożery. Gdzie szukać tych cudów? Spójrzcie w niebo, a już je zobaczcie. Czy to ptaki? Czy to... Superman? Nie, to drony, które fruwają nad naszymi głowami, a za paręnaście lat będą królami przestworzy.

Już dzisiaj te latające wynalazki rozpychają się łokciami w przestrzeni, którą jak dotąd rządziły skrzydlate istoty czy pilotowane bezpośrednio przez homo sapiens samoloty. Niekiedy ta wizerunkowa walka o dominację na niebie przybiera nieoczekiwany obrót i grozi zderzeniem czołowym. Wystarczy chwila nieuwagi... i katastrofa murowana. Ktoś zatem musi szybko zapanować nad tą niesforną „ferajną”, aby niebiosa nie zamieniły się przypadkiem w krwawe pobojowisko.



Przełomowy patent na okiełznanie coraz śmielszych dronów, a de facto ich właścicieli, którzy nie zawsze obchodzą się ze swoimi mechanicznymi pupilami odpowiedzialnie, ma warszawska spółka Dron House. Cel jest jeden – zlikwidować problem incydentów lotniczych powodowanych przez bezzałogowe statki powietrzne (UAV), czyli właśnie wspomniane drony, jakie obecnie można dostać od ręki w pierwszym lepszym sklepie z elektroniką. Jednym słowem – monitoring.

Przedstawiciele Dron House szczycą się, że stworzony przez nich system nadzoru nad UAV jest jedyny w swoim rodzaju. Czym chcą uszczęśliwić tych, których przeraża panująca w przestrzeni „wolna amerykanka” z dronami w roli głównej? W grę wchodzi tzw. Polski System Monitoringu Dronów (PSMD), który dobrze wydeptanymi ścieżkami online ma zapewnić błyskawiczną komunikację w czasie rzeczywistym na linii dron-użytkownik UAV-operator PSMD.
Jeśli patent polskiej firmy wejdzie do masowej produkcji, każdy dron wzbogaci się o urządzenie monitorujące typu GPS lub GSM wraz z własnym źródłem zasilania. W chwili, gdy elektroniczny „ptak” wzbije się w powietrze, pracownicy Centrum Operacyjnego otrzymają dane właściciela bezzałogowca i będą mieli pogląd na zachowanie maszyny w czasie lotu. W przypadku naruszenia strefy zakazów lotów dla UAV sterujący dronem otrzyma stosowne powiadomienie lub ostrzeżenie.
Artur Książek
Współzałożyciel Dron House

Każdego drona należałoby wyposażyć w moduł GPS umożliwiający jego lokalizację. Potrzebny jest też system nadzoru przestrzeni powietrznej, który pozwalałby na obserwacje ruchu tego typu urządzeń, a w razie zagrożenia, na błyskawiczne przejęcie kontroli nad jednostką lub ewentualne jej zestrzelenie. Tylko system lokalizacji maszyn bezzałogowych w czasie rzeczywistym może uchronić nas w przyszłości od zagrożeń związanych z wykorzystaniem dronów.

Czy pomysł producentów zdalnie sterowanych urządzeń z Polski wypali? Niech za dobry prognostyk na przyszłość posłuży fakt, że po produkt made in Poland ustawiła się już pierwsza kolejka chętnych. Systemem opracowanym przez Polaków zainteresował się m.in. amerykański gigant lotniczy Boeing i największy sklep internetowy na świecie Amazon. Twierdzenie, że technologia Dron House pozwoli nadzorować światowy rynek dronów, nie musi zatem pozostać w sferze marzeń.

Idei PSMD sprzyjają też zalecenia Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego EASA. Zajmująca się bezpieczeństwem ruchu lotniczego w Europie organizacja uważa, że dopuszczone do sprzedaży powinny być tylko takie bezzałogowce, które posiadają system ograniczający możliwość lotów w zakazanych obszarach oraz mają wbudowane rozwiązania pozwalające na ich identyfikację.

Wcześniej czy później tego typu system stanie się faktem, bo drony cieszą się coraz większą popularnością. Szacuje się, że ich polski rynek jest już wart 200 mln zł i zdaniem ekspertów będzie rósł w lawinowym tempie. A wraz z nim odpowiedzialność za zachowanie latającego drona. Obecnie za spowodowanie katastrofy w ruchu lotniczym grozić może nawet do 12 lat więzienia. Za samo latanie dronem w strefie kontrolowanej lotniska karą może być 5 lat pozbawienia wolności.
Dron House to założona w Warszawie firma, której działalność opiera się na czterech filarach: produkcji bezzałogowych statków powietrznych, usługach, szkoleniach oraz doradztwie prawnym. Wśród wielbicieli bezzałogowych statków powietrznych firma zasłynęła wyprodukowaniem „Bielika” – drona pionowego startu o dość niekonwencjonalnym wyglądzie.

Artykuł powstał we współpracy z Dron House

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...