Cześć i chwała poległym, żywym się nie należy. PiS wybiórczo traktuje bohaterów walczących o wolną Polskę

PiS woli czcić poległych bohaterów niż pomóc żyjącym. Na zdjęciu od lewej: Leszek Żukowski, Zbigniew Galperyn i Eugeniusz Tyrajski.
PiS woli czcić poległych bohaterów niż pomóc żyjącym. Na zdjęciu od lewej: Leszek Żukowski, Zbigniew Galperyn i Eugeniusz Tyrajski. Fot. Przemek Wierzchowski
Politycy PiS uwielbiają podkreślać, jak bardzo szanują tych, którzy walczyli z bronią w ręku o wolną i niepodległą Polskę. Żołnierzom Wyklętym organizują pochówki z wielką pompą i zadęciem. Tymczasem Powstańcy często przymierają głodem, a ich koledzy muszą się zrzucać na pogrzeby towarzyszy broni, bo PiS ... Powstańców nie lubi.

Łatwo sobie wycierać gębę frazesami o bohaterstwie, należnym miejscu w historii, czci i chwale dla tych, którzy walczyli o wolną Polskę. Problem w tym, że ci, którzy o tę Polskę walczyli, czasem mogą nie wiedzieć nawet, że rząd ich czci i szanuje. Nie mają na chleb, nie mają na lekarstwa, a pomoc ze strony państwa, tego państwa, za które krew przelewali, jest tak symboliczna, że aż śmieszna.



W kraju nad Wisłą łatwiej jest wykopać czyjeś zwłoki i z wielką pompą je ponownie pochować. Uroczystości żałobne w kościele z udziałem głowy państwa i najważniejszych polityków świetnie wyglądają w telewizji, szczególnie w telewizji publicznej, gdzie przecież złego słowa na rządy PiS się nie powie. Doraźna pomoc dla wciąż żyjących żołnierzy AK i Powstańców już tak medialna nie jest.
Czy okazywanie szacunku żołnierzom, którzy nie zgadzają się, by apel smoleński odczytywano w ramach obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego mieści w głowach polityków PiS? Trudno powiedzieć, przewodniczącemu Związków Żołnierzy Armii Krajowej odmówiono awansu. Pomocy finansowej dla weteranów też jakoś nie widać. Kierownictwo Związku Powstańców Warszawy musi na swojej stronie internetowej apelować o pomoc finansową. Pieniądze są niezbędne, by zapewnić minimum opieki najbardziej potrzebującym.

Zrzutka na pogrzeb kolegi
Wielu Powstańców żyje w biedzie. Nie stać ich było na to, żeby wynająć taksówkę i przyjechać nią na Cmentarz Powązkowski 1 sierpnia, by kolejny raz pochylić się nad grobami koleżanek i kolegów poległych w Warszawie w 1944 roku. Co roku tych pochylających się nad grobami przyjaciół jest coraz mniej. Tylko w ostatnich miesiącach przed rocznicą zmarło, krótko po sobie, dwóch żołnierzy z harcerskiego batalionu "Zośka”. Na pogrzeb jednego z nich koledzy musieli się zrzucić, żeby miał godny pochówek i nie leżał gdzieś pod płotem.

Nie wszyscy przyjeżdżają na cmentarz. To dla nich wyprawa, zatłoczone autobusy są dziś dla weteranów trudniejszym wyzwaniem niż atak na Gęsiówkę czy przejście kanałami ze Starówki do Śródmieścia. Niejako wychodząc naprzeciw, w tym roku Klaudia Stawyska zainicjowała akcję „Odwieź Powstańca do domu”. Sama jest prawnuczką powstańca z batalionu „Zośka”. Na jej apel odpowiedziało kilka, może kilkanaście osób i rzeczywiście w tym roku kilku Powstańcom ktoś pomógł tego dnia. Na ogół muszą sobie jednak radzić sami.

Często są samotni, nie żyją już nawet ich małżonkowie i dzieci. Czasem pomagają wnuki, czasem sąsiedzi. Jak w przypadku pani Sabiny, której ciężką sytuację opisywaliśmy w naTemat. Choć nie walczyła z bronią w ręku, pomagała powstańcom gotując dla nich posiłki i pomagając jak potrafiła najlepiej. W wolnej Polsce nie stać jej było na to, żeby zapłacić rachunki na prąd, i gdyby nie sąsiad kto wie, jakby się skończyła historia zaległości wobec RWE.

Rząd PIS, ale żeby sprawa była jasna – właściwie żaden rząd - nigdy nie przyjął jakiegoś systemowego rozwiązania pomocy dla żołnierzy AK pozostających w złej sytuacji materialnej. Zawsze brakowało pieniędzy. A w ostatnich tygodniach wychodzi jeszcze na światło dzienne małostkowość ludzi pozostających dziś u władzy.

W połowie lipca kombatanci złożyli propozycję uhonorowania majora Leszka Żukowskiego. "Jest wybitnym działaczem społecznym, dla którego patriotyzm i troska o losy ojczyzny nie są pustymi słowami" – pisali w uzasadnieniu cytowanym przez TVN. Prosili o awans na stopień podpułkownika. Odpowiedź była odmowna. W przypadku 62 innych próśb, klamka jeszcze nie zapadła. Skąd ta odmowa?

Macierewicz nie zapomina
Szef MON, Antoni Macierewicz, na każdym kroku i gdzie się tylko da próbuje wstawiać apel smoleński. Rocznica wydarzeń poznańskich? Apel. Rocznica Bitwy Warszawskiej? Apel. Rocznica Powstania Warszawskiego? Tu też miał być apel, ale trafiła kosa na kamień. Ci, którzy nie bali się iść z butelką benzyny na niemieckie czołgi nie przestraszyli się także ministra Macierewicza. Skończyło się kompromisem, odczytano nazwiska kilku osób, które zginęły w Smoleńsku, w tym Lecha Kaczyńskiego i na tym poprzestano. Apelu smoleńskiego jako takiego nie było, Macierewicz tę rundę przegrał. Ale o swoich przeciwnikach nie zapomniał, gdy tylko nadarzyła się okazja do upokorzenia jednego z nich skorzystał z niej…
Awans to nie byle jaka rzecz, choć w przypadku Leszka Żukowskiego, Prezesa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, można mówić o tym, że ma charakter bardziej tytularny, honorowy. Rząd PiS ma jednak wiele do zrobienia dla tych, którzy nie stoją na świeczniku, żyją bardzo skromnie ledwo wiążąc koniec z końcem. Apel o pomoc można przeczytać na stronach Związku Powstańców Warszawy.
Związek opiera się na przychodach ze składek członkowskich, wynoszących 12 zł rocznie. Wiele osób przelewa na konto związku także 1 proc. od dochodu, zdarzają się wpłaty tytułem darowizny. Nie są to jednak duże kwoty, wystarcza zaledwie na to, żeby najbardziej potrzebującym, często schorowanych członkom związku doraźnie, raz w roku, przelać kwotę … 500 zł. W zeszłym roku takiej pomocy zdołano udzielić zaledwie dwudziestu osobom.

Nie trzeba chyba dodawać, że te 500 zł to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Wystarcza na dofinansowanie leków, zabiegów rehabilitacyjnych, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Ci ludzie często wymagają stałej opieki pielęgniarki, zapomoga wypłacana z kasy ZPW nie wystarczyłaby na opłacenie przez miesiąc wykwalifikowanej opieki pielęgnacyjnej choćby nawet przez jeden miesiąc. A rok ma 12 miesięcy.

Potrzebna pomoc. W każdej formie.
Władze ZPW prowadzą w tej chwili rozmowy z PCK, zmierzające do tego, żeby objąć jak największą liczbę potrzebujących pomocą w ramach programu "OKO”, czyli Ochotniczego Korpusu Opiekuńczego. Najbliższe tygodnie, może miesiące pokażą, co z tych rozmów wyjdzie.
- Po pierwszych dniach obchodów 72. Rocznicy Powstania Warszawskiego otrzymaliśmy mnóstwo telefonów i listów od osób, które bardzo chcą pomóc powstańcom – mówi Zbigniew Galperyn, wiceprezes ZPW. Mieszkańcy Warszawy chcą pomagać ludziom, którzy kiedyś walczyli o to miasto. Chcą robić zakupy, zawieźć do lekarza, towarzyszyć na spacerze. Nawet zwykła rozmowa może być ciekawą odmianą dla ludzi często skazanych na samotność. – Jesteśmy tym ludziom bardzo wdzięczni – zapewnia Galperyn.

Tymczasem taką pomoc powinni zapewnić rządzący. PiS wydaje lekką ręką dziesiątki tysięcy złotych na uroczyste pogrzeby Żołnierzy Wyklętych. Politycy Prawa i Sprawiedliwości oburzali się na Radosława Sikorskiego, który mówił publicznie o tym, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Dziś, będąc u władzy i mając klucz do skarbca, mają niepowtarzalną szansę na to, żeby udowodnić, iż słowa o chwale bohaterstwa i szacunku dla historii Polski nie są tylko pustą gadaniną. Na razie jednak usłyszeliśmy jedynie o małostkowości Antoniego Macierewicza.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...