Można, a nawet trzeba ich krytykować, bo chcą być najlepsi. Seniorzy (na poważnie) testują Senior Apartments w Wiązownie

Seniorom bardzo podobają się tarasy w apartamentach
Seniorom bardzo podobają się tarasy w apartamentach Materiały prasowe
Ławeczki, alejki, wieczorem jest bardzo urokliwie. Tu sobie ktoś siądzie na ławeczce, tam ktoś spaceruje. Pani concierge jest wesoła, stara się rozbawiać towarzystwo. Myślę, że ze swoim podejściem do życia, radością, poradzi sobie nawet z największym ponurakiem. Znaleźli bardzo dobrą osobę – opowiada mi pani Wiesława, która zdecydowała się na próbę zamieszkać w Senior Apartments w Wiązownie.

W Wiązownie senior może mieć do dyspozycji komfortowo i nowocześnie urządzony 70-metrowy, parterowy apartament. Bez barier architektonicznych, z udogodnieniami i nowoczesnymi, eleganckimi rozwiązaniami technicznymi.

Czytaj więcej:Domy starców odejdą do lamusa, jeśli powstanie więcej takich osiedli. W Senior Apartments zamieszkają pierwsi seniorzy

Na próbę
Jednak twórcy senioralnych apartamentów są perfekcjonistami, postanowili, że poddadzą próbie swoje osiedle. Na Facebooku zorganizowali akcję i zaprosili seniorów do zamieszkania u nich na próbę. To nie żart, wielu seniorów świetnie porusza się po mediach społecznościowych.

Inwestorzy chcą, żeby mieszkańcy zgłaszali wszystko, co ich zdaniem, należy poprawić czy zmienić. I nie chodzi tylko o same budynki i ich wyposażenie. Próbę przechodzi też obsługa osiedla, a nawet dostawca posiłków. Wszystko oczywiście jest na serio – mieszkańcy, pracownicy. Każdy może zgłaszać uwagi i krytykować. Dość odważne i niespotykane. Jednak dla inwestora bardzo cenne – jego dziecko, czyli Senior Apartments, ma być spełnieniem marzenia o wprowadzeniu assisted living w Polsce.
Jestem bardzo ciekawa, co myślą starsi ludzie, którzy zamieszkali na tym osiedlu. Co im przeszkadza, a co się podoba. Znowu odwiedzam osiedle w Wiązownie. Niestety muszę poczekać, bo seniorzy są na zajęciach śmiechoterapii. Czekam więc przy urokliwej fontannie. Oczywiście teren osiedla wręcz zachęca, żeby usiąść, odpocząć i wykorzystać piękne wrześniowe słońce.

Niebawem zajęcia się kończą. Na rozmowę ze mną decyduje się małżeństwo – pan Marian i pani Wiesława – oraz pani Ewa, która przyjechała tu sama. Cała trójka w świetnych humorach, w końcu po zajęciach śmiechoterapii. Pytam, czy im się tu podoba i czy będą chcieli tu zamieszkać.

Ciasto jak u babci
– Ławeczki, alejki, wieczorem jest bardzo urokliwie. Tu sobie ktoś siądzie na ławeczce, tam ktoś spaceruje. Pani concierge jest wesoła, stara się rozbawiać towarzystwo. Myślę, że ze swoim podejściem do życia, radością, poradzi sobie nawet z największym ponurakiem. Znaleźli bardzo dobrą osobę – opowiada mi pani Wiesława, która zdecydowała się na próbę zamieszkać w Senior Apartments w Wiązownie.

– Poszłam spać o 1 w nocy, bo ciekawe filmy były w telewizji, a następnego dnia o 9 chciałam wziąć udział w zajęciach. Miałam ubrać się elegancko i przyjść. Pytam, czy wesele jakieś będzie, czy może inna impreza, a oni mówią, że mamy sie śmiać. Tak od rana, myślę sobie, przecież dopiero wstałam. No ale dobrze, ubrałam się i przyszłam – opowiada pani Ewa.

– A ja dla odmiany wstałam dzisiaj o 4 rano. Obudziłam się i już byłam wyspana, a wcale nie poszłam jakoś wcześnie spać, bo o 23 – mówi pani Wiesława, której zajęcia bardzo się podobały.

Pan Marian z kolei przechodzi do konkretów, mówi mi, że podoba mu się w Senior Apartments. Jest pod wrażeniem nowoczesnych rozwiązań, które zastosowano w domach.

– Fajnie tu jest, szkoda, że kiedyś takich wczasów nie było. Tutaj jest bardzo dużo elektroniki, na początku trzeba się z tym zapoznać. Samo otwieranie drzwi – jeśli starszy człowiek się nie orientuje, że trzeba tam docisnąć, to nie wejdzie. Ale generalnie i sedes podgrzewany, i podłoga. Super. Pierwszy raz spotykamy się z takimi nowoczesnymi i eleganckimi rozwiązaniami. Teraz już nie bywam tak często w eleganckich hotelach, może dlatego wydaje mi się to takie niezwykłe. W domu mamy tu kuchnię, pralkę. Mają dobre jedzenie. Wczoraj na obiad była zupa, drugie danie, różne sałatki. Były też owoce i ciasto. Drożdżowe, takie jak babcia piekła – wylicza pan Marian.

Pani Ewa nie jest jednak do końca przekonana do wszystkiego, co zobaczyła. I tu trzeba przypomnieć, że Senior Apartments sąsiaduje z prywatną kliniką rehabilitacyjną. To nie do końca podoba się pani Ewie, choć jest na pewno atutem, jeśli chodzi o zapewnienie opieki mieszkańcom senioralnego osiedla. To bardzo dobry przykład projektowania osiedla we współpracy z seniorami – inwestorzy po zebraniu opinii mieszkańców podjęli już decyzję o oddzieleniu ogrodzeniem osiedla od kliniki.

Pan Marian jednak zaraz dodaje: – Mnie akurat to nie przeszkadza, ale to zależy od charakteru. Jednym przeszkadza, innym nie.

Pani Wiesława zauważa, że być może jeszcze nie wszyscy z kliniki wiedzą, że osiedle już funkcjonuje.

– Pewnego ranka spotkałam na tarasie panią z kliniki czytającą książkę. No cóż, trudno się dziwić, że jej się tu podoba. Trzeba przyznać, że tu jest bardzo ładnie. Wieczorem, jak świecą się te wszystkie lampy, to jest tak fajnie pochodzić, pospacerować. Bardzo mi się podoba, można naprawdę się wyciszyć.

Zakupy przyjadą
Pani Wiesława i pan Marian na razie jeszcze nie podejmują decyzji o przeniesieniu się do Wiązownej. Przyjechali, bo bardzo poważnie myśli o tym siostra pani Wiesławy. Małżeństwo głównie dla niej przyjechało sprawdzić, jak mieszka się na tym osiedlu.

– Mam siostrę, która mieszka w Wiedniu, i chce na emeryturę przenieść się do Polski. Chcieliśmy szczególnie dla niej sprawdzić, jak tu jest. My jeszcze się zastanawiamy. Musimy policzyć, czy będzie nas stać na to.

O ile kwestia braku ogrodzenia pomiędzy prywatną kliniką a osiedlem była dla mieszkańców sprawą dyskusyjną, to wszyscy zgadzają się, że nie bardzo jest tu gdzie pójść na zakupy. Oczywiście nie chodzi o brak galerii handlowej, ale raczej o to, że nie ma w pobliżu sklepu spożywczego.

Pytam więc o wyżywienie, które jest zapewniane przez Senior Apartments. Wszyscy są zadowoleni. Chodzi więc bardziej o rozrywkę niż o potrzebę zakupów spożywczych. Wiem już, że ten problem został rozwiązany. Na teren osiedla będzie przyjeżdżać mobilny sklep spożywczy.

Co do wyżywienia pani Wiesława zapewnia, że jedzenia jest pod dostatkiem.

– Nawet jest za dużo i jest naprawdę bardzo dobre. Martwiliśmy się z mężem, że może nie będzie możliwości dokupienia sobie jedzenia, więc zrobiliśmy w Warszawie zakupy spożywcze na pobyt tutaj, ale zdaję się, że zabierzemy wszystko do domu. Zwykle na wyjazdach, w sanatoriach, czy szpitalach, chudnę, bo nie mogę jeść. Tu może nie przytyję, ale zjadam z apetytem to, co nam podają – opowiada.

Karaoke czy drzemka?
Wszyscy zgadzają się, że podwarszawska lokalizacja sprawia, iż bardzo ważna jest organizacja czasu seniorów przez personel osiedla.

– Wczoraj mieliśmy karaoke, ubawiliśmy się setnie – mówi pani Wiesława. – No może ubawiłyśmy się, bo mąż akurat poszedł na drzemkę – dodaje, patrząc z lekkim wyrzutem na pana Mariana.

– Ja tak chodzę drzemać od młodych lat, zawsze – usprawiedliwia się pan Marian.

Wyliczają, że dzisiaj oprócz śmiechoterapii będą mieli jeszcze wycieczkę do Celestynowa.

Wiewiórki i jeden paw
Brak sklepu rekompensuje mieszkańcom przyroda. Pośród starych drzew i nowych nasadzeń, o które zadbał inwestor, świetnie czują się ptaki i małe, leśne zwierzęta.

– Mamy dwa razy dziennie wiewiórkę na parkanie. Przychodzi zawsze o tej samej porze. Wczoraj co najmniej przez pół godziny obserwowaliśmy przepięknie ubarwionego dzięcioła. Tu jest fajnie, w sumie jedyne, czego brakuje, to tego wyjścia na zakupy – mówi pani Wiesława.

Pan Marian widzi jeszcze jeden mankament. – Brakuje tutaj mężczyzn. Wszędzie jestem jedyny.

Sąsiadka z prywatnej kliniki, która przechodzi obok nas alejką, nie pozostawia tego bez komentarza.
– Teraz takie szczęście pan ma, ale nie będzie trwało długo. Pan się tak nie pyszni. Na ogół mężczyźni od razu jak te pawie się puszą.

– Ale paw to piękny ptak – próbuje ripostować pan Marian.

Praca dla najlepszych
O dobrą atmosferę dba nie tylko pan Marian, który jest teraz „rodzynkiem” na osiedlu. Tu pierwsze skrzypce należą do pani Ewy, która jest conciergem w Senior Apartments. Moi rozmówcy uważają, że świetnie daje sobie radę nie tylko rozbawianiem towarzystwa, ale też z rozwiązywaniem wszelkich problemów.

– Pani concierge jest wesoła, stara się rozbawiać towarzystwo. Myślę, że ze swoim podejściem do życia, radością, poradzi sobie nawet z największym ponurakiem. Znaleźli bardzo dobrą osobę – podkreśla pani Wiesława.

I dodaje: – Wczoraj była u nas też pani doktor. Przeurocza osoba. Zresztą pani pielęgniarka również jest fantastyczną osobą. Mówi się, że w miejscach dla starszych osób różnie bywa z pracownikami, a ja tu czuję się jak na wczasach. Naprawdę bardzo fajna obsługa osiedla. Wystarczy prośba, komunikat, że coś jest nie tak, natychmiast jest pani concierge i pomaga rozwiązać problem.

Musi być zasłonka
Co do samych mieszkań wszyscy zgodnie mówią, że są bardzo wygodne. – Nawet za duże jak na jedną osobę. Łazienka jest ogromna, pewnie dla osób na wózkach, no ale nie wszyscy się tak poruszają – mówi pani Ewa.

– Mnie odpowiada, mam luz, nie muszę się martwić, że się potknę i przewrócę. Brakuje mi tylko zasłony prysznicowej. Po myciu podłoga jest zalana, no i jesteśmy w takim wieku, że nie musimy non stop oglądać się nago – zauważa pani Wiesława.

Seniorzy testujący osiedle w Wiązownie swoje uwagi zgłaszają nie tylko do mnie. We wszelkie skargi i wnioski wsłuchuje się Rafał Kunicki, prezes Senior Apartments.

– Dzięki mieszkańcom możemy poprawić to, co jest niedoskonałe. Przykładowo sprawa zasłony prysznicowej. Spędziliśmy wiele godzin na rozmowach z architektami o zagrożeniach, jakie wiążą się z zastosowaniem zasłony prysznicowej. To ona jest najczęściej przyczyną wypadków w łazience, bo można się w nią zaplątać. Jednak jej brak przeszkadza seniorom. Projektujemy więc nowe rozwiązanie – zapewnia prezes Kunicki.

Sen z powiek spędza prezesowi też kwestia personelu osiedla. Musi być najlepszy, dlatego firma poświęca dużo sił i środków na szkolenia pracowników i stworzenie własnej, unikalnej kultury. Planuje także zatrudnić więcej mężczyzn. Pewnie z powodu uwag pana Mariana. Mieszkańcy są jednak zachwyceni pracownikami osiedla. Zresztą nawet ja prawie dałam się namówić na zmierzenie ciśnienia, a z wyjazdu do Celestynowa zrezygnowałam z dużym żalem, ale cóż ja jeszcze na emeryturę muszę trochę poczekać.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU