Bądź grzeczny za kółkiem. Zaczynamy akcję “Be Good”

Fot. 123rf.com / Iulia Iun
„Bądź ostrożny” - to zwrot, który zaczyna nam towarzyszyć praktycznie zaraz po tym, gdy samodzielnie postawimy pierwszy krok. Towarzyszy nam wtedy, gdy wyjeżdżamy na podwórko trójkołowym rowerkiem, pojawia się, gdy wsiadamy do samochodu i jedziemy na wakacje. Jego forma czasem tylko lekko się zmienia, ale rodzicielski niepokój pozostaje. I nie jest ważne, jaką kierownicę dzierżymy w dłoniach. Można się tym irytować, można temat bagatelizować, ale patrząc na statystyki trudno się dziwić. Właśnie dlatego portal na:Temat i Goodyear rozpoczynają akcję “Be Good” poświęconą bezpieczeństwu drogowemu.

6 993, 601, 8743 – utyskiwania na nadopiekuńczość można łatwo zakończyć przytaczając liczby symbolizujące odpowiednio: wypadki na polskich drogach, ofiary śmiertelne i rannych. Przedział czasowy? Zaledwie trzy wakacyjne miesiące…

Pierwsze motoryzacyjne kroki zaczynają się najczęściej na kolanach taty, który pozwala nam przez chwilę poczuć się jak prawdziwy kierowca i przejeżdża w ten sposób kilka metrów. Kilka lat później zaciskając zęby po raz pięćdziesiąty tłumaczy nam zasadę działania sprzęgła i wyjaśnia, co zrobić, by auto nie „żabkowało” nam podczas ruszania, by po zdaniu egzaminu na prawo jazdy z westchnieniem pożyczyć kluczyki do swojego samochodu. Pomimo pełnego wsparcia rodzice nigdy nie przepuszczą okazji, aby wymóc na dziecku obietnicę bezpiecznej jazdy. Dzięki materiałom, jakie pojawią się pod szyldem: “Be Good” taka obietnica będzie miała pokrycie.
Myślisz, że umiesz jeździć?
Zdany egzamin na prawo jazdy świadczy o tym, że… zdało się egzamin na prawo jazdy bo umówmy się: trzydzieści wyjeżdżonych po mieści godzin i plus-minus trzy godzinne podejścia egzaminacyjne nie zrobią z nas Hołowczyca. Po otrzymaniu upragnionego dokumentu doszkalamy się więc na własną rękę – często samodzielnie lub z pomocą innych, mniej lub bardziej doświadczonych kierowców. Przez kilkanaście miesięcy jeździmy hiper ostrożnie , przestrzegamy wszystkich możliwych przepisów, trzymamy się wyznaczonych linii. Przekleństwa pod adresem innych użytkowników drogi wymykają nam się relatywnie rzadko, bo wierzymy, że inni będą tak samo wyrozumiali, kiedy to nam zdarzy się wjechać nie na ten pas, albo nie zasygnalizować skrętu.

Paradoksalnie więc, to właśnie świeżo upieczeni kierowcy są najbezpieczniejsi. Problemy zaczynają się w momencie, gdy jeździmy już na tyle dynamicznie, że już właściwie nikt na nas nie trąbi, potrafimy wyjechać praktycznie z każdego miejsca, a podjazdy pod mniejsze i większe górki nie kończą się karambolem. Zaczynamy wierzyć, że jesteśmy świetnymi kierowcami. Co ciekawe, taką laurkę wystawia sobie większość z nas.

Badania prowadzone przez psychologów z Elizabethtown College i New York University wykazały, że ogół posiadaczy prawa jazdy jest bardziej skłonny swoje umiejętności zawyżyć niż zaniżyć. Mówiąc konkretnie, oceniając się na 10-stopniowej skali, damy sobie raczej 7, a nie 5 punktów. Co ciekawe, zdajemy sobie również sprawę, że klasyfikacja umiejętności jest kwestią arbitralną. Uczestnicy badania w większości twierdzili, że inni uczestnicy ruchu prawdopodobnie oceniliby ich umiejętności niżej niż oni sami. Nie zmieniało to jednak faktu, że nadal uważali się za świetnych kierowców.

Czyżby przerośnięte ego było więc schorzeniem, które nabywa się wraz z wyjeżdżeniem określonej liczby kilometrów? Na pewno nie w każdym przypadku, ale kogoś, kto z czystym sumieniem da mamie słowo, że za kółkiem nigdy nie „chojraczył”, chwilę trzeba by szukać. Czas więc zatrzasnąć dumę w schowku, realnie ocenić własne umiejętności i zacząć jazdy doszkalające. W ramach kolejnych publikacji z cyklu “Be Good” będziemy prezentować skuteczne #drivehacks, dzięki którym do auta bez obaw wsiądzie z wami nawet wasza babcia. A może nawet zabierze ze sobą kota.


Artykuł powstał w ramach akcji BeGood

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...