20 lat temu nie wiedziałeś, co to jest. Dzisiaj nie przetrwałbyś bez niej kilku godzin

Fot. 123rf.com / Martha Gallegos
Jedziesz pociągiem. A właściwie jechałeś jeszcze chwilę temu, bo od pół godziny krajobraz za oknami przestał się zmieniać. Z głośników odzywa się głos konduktora, który grzecznie oświadcza, że w związku z “problemami” na trasie szanownych podróżnych czeka opóźnienie. Duże? Tego na razie nie wiadomo. Po dwóch godzinach komunikat się nie zmienia, ale atmosfera w wagonach - owszem. Zirytowani podróżni biegają od wagonu do wagonu, co ciekawe, wcale nie po to, żeby wyładować swoją frustrację na pierwszym lepszym pracowniku kolei. Większym problemem są zanikające kreski baterii na wyświetlaczach telefonu i fakt, że w każdym wagonie działa średnio jedna wtyczka.

Śmieszne? Pewnie tak, jeśli byłeś tym szczęśliwcem, który przed wyjazdem załadował baterię na full. Jeśli nie, rezerwując kolejkę do wtyczki pewnie zacząłbyś wspominać podróże z ery przed-komórkowej i przed-interntetowej. Oczywiście pod warunkiem, że taką pamiętasz. Refleksja jest jak najbardziej na miejscu, bo od momentu pojawienia się w Polsce pierwszych telekomów takich jak Plus, minęło już 20 lat. W skali makro dwie dekady to niewiele, a w skali codziennego życia? Sam zdecyduj - poniżej kilka sytuacji, których dzisiaj w żadnym wypadku nie określiłbyś jako problematyczne. Co innego paręnaście lat temu.

Stoisz w korku. Za pięć minut masz ważne spotkanie

Łapiesz komórkę i dzwonisz. Wróć. Nic nie łapiesz - jak każdy przykładny kierowca korzystasz z zestawu głośnomówiącego. Informujesz, że się spóźnisz, gość grzecznie czeka, ewentualnie jest odrobinę poirytowany twoim brakiem organizacji. Spotkanie się odbywa, wszyscy są zadowoleni. A teraz pomyśl, ile takich spotkań nie doszłoby do skutku w świecie bez komórek? Całkiem sporo. Plus obliczył, że gdyby jego klientom przedstawić kolektywny billing z ostatnich 20 lat łączna liczba wygadanych przez nich minut wyniosłaby 210,5 miliarda, czyli ponad 400 286 lat..

Musisz szybko zrobić przelew

Termin: “szybko” w przypadku usług bankowych miał kiedyś zupełnie inny wydźwięk i z reguły obejmował okres kilkudniowy. Przelewy się zlecało pani w okienku, co samo w sobie brzmi, jak operacja wymagająca zachodu. Pieniądze można było też przesłać przekazem pocztowym. Chodzą słuchy, że wypełnianie takiego blankietu będzie jednym z zadań na przyszłorocznej maturze. Żarty żartami, ale kiedy ostatnio płaciłeś za prąd i gaz na poczcie?

Planujesz urlop i zastanawiasz się, ile gotówki wziąć ze sobą

Zaraz, zaraz - jakiej gotówki? Pozostając w temacie finansów, kiedyś zagraniczne wyjazdy nieuchronnie wiązały się z wymianą pieniędzy i upychaniem ich w kilku różnych przegródkach bagażu - tak na wszelki wypadek. Dodatkowo, estymacje co do kosztów musiały być dość precyzyjne, bo finansowych braków nie można było rozwiązywać szybkim przelewem ratunkowym z kraju.

Chcesz się pochwalić, że urlop spędziłeś pod egzotycznymi palmami

Jeśli nie byłeś szczęśliwym posiadaczem polaroida, falę zazdrości wśród kolegów z pracy mogłeś wzbudzić co najwyżej obnosząc się z hebanową opalenizną. Wywołanie zdjęć zajmowało chwilę, a te ustawione w ramkach na biurku dość łatwo było zignorować. Nie to co selfie wpadające na facebookowaego walla.
I chociaż nie wiadomo, czy pierwsze zdjęcie wysłane z komórki w Plusie przedstawiało właśnie plażowicza z sarkastycznym uśmieszkiem, to pewnym jest, że to między innymi użytkownicy tej sieci zmobilizowali nadmorskich sprzedawców do zmiany asortymentu z pocztówek na muszelkowe paciorki. Od 2002 roku przez łącza Plusa przeszło bowiem ponad miliard MMSów.

Masz urodziny. Czekasz na życzenia

Dzisiaj, kiedy nadchodzi ten radosny dla nastolatków i co najmniej, nostalgiczny dla reszty roczników dzień, zalewa cię fala smsów. I tu akurat nie ma co ukrywać, że postęp technologiczny jest komukolwiek na rękę. Jak nakazuje obyczaj, solenizantowi za życzenia nie wypada nie podziękować. Zamiast jednak zdmuchiwać świeczki i wcinać tort - odpisujesz na dziesiątki “najlepszości”. O tym, że nawyk smsowania z okazji (i bez niej też) wszedł nam w krew świadczą statystyki Plusa. Od 1997 roku jego klienci wysłali 184,9 miliarda krótkich wiadomości tekstowych.

Rano nie kupiłeś gazety

Bardzo prawdopodobne, że wracając wieczorem nakład byłby wyczerpany, więc o tym, co ważne dowiedziałbyś się dopiero z telewizyjnego dziennika. Dzisiaj kioski istnieją nadal - fakt. Gazety nadal są drukowane - też fakt. Ale kto je tak naprawdę czyta? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, bo większość z nas dzisiaj przerzuciła się na “przeglądanie” w internecie i korzystanie z serwisów typu plusoczytelnia. Oprócz formy nie mniej radykalnej przemianie uległa treść. Wiadomości z kraju i ze świata to jedno, ale chyba nikt w latach 80 nie przypuszczał, że znaczną część “szpalty” opanują galerie zdjęć celebrytów. I kotów.

Zgubiłeś się

To jedna z rzeczy, która zdradza twój wiek - pytasz przechodniów o drogę. Albo, co gorsza, w momencie desperacji - wyciągasz mapę. Okej, tego nie zrobisz, jeśli nie masz na karku 80-tki. Tak naprawdę, żeby dzisiaj gdziekolwiek się zgubić, trzeba się bardzo postarać i wyłączyć wcześniej telefon. Szybki mobilny internet dociera dzisiaj nawet do najbardziej zawiłych uliczek najmniejszych miast. W sieci Plus za zasięg odpowiada aż 7817 nadajników BTS. Biorąc pod uwagę, że znajdują się one w nawet w miejscach, które oględnie można określić jako “trudno dostępne” (patrz: Kasprowy Wierch i kopalnia w Wieliczce), nic dziwnego, że twoja nawigacja skutecznie wyprowadzi cię z każdego ciemnego zaułka.

Nie pamiętasz, ile mąki było w przepisie na szarlotkę

Kiedyś - dzwonisz do mamy, która dzwoni do babci, która oddzwoni za godzinę, bo musi znaleźć kajet, w którym recepturę sobie zapisała. Dzisiaj - wpisujesz w Google “szarlotka”, komórkę z przepisem ustawiasz pomiędzy słoikiem z mąką, a maselniczką i pieczesz. I zastanawiasz się, kiedy twój smartfon w standardzie będzie miał nasadkę ugniatającą ciasto.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Plus.

POLUB NAS NA FACEBOOKU