Rozsmakowałam się w życiu na nowo. Ty też możesz

Tango potrafi obudzić w człowieku lawinę emocji Fot. Maciej Stanik
Kiedy ostatnio miałeś poczucie błogości? Takiego stanu szczęśliwości, który wypełnia cię od czubków palców u stóp do koniuszków włosów. Radości nie wiadomo skąd, która powoduje, że śpiewasz w samochodzie i masz gdzieś, że dla kierowców obok wyglądasz jak kompletny kretyn.

Niech zgadnę, to było dzisiaj rano, kiedy pomyślałeś – nareszcie piątek! Ale w sumie trudno to nazwać radością. Raczej ulgą, że w końcu przyszedł koniec tygodnia i czekają cię dwa dni świętego spokoju. Czekaj, czekaj, z drugiej strony, gdy się nad tym zastanowisz, w sobotę trzeba zrobić zakupy, pranie, posprzątać i załatwić wszystkie te sprawy, na które nie miałeś czasu przez cały tydzień. Ach i jeszcze dzieci…więcej niż pewne, że się nie wyśpisz. Może więc w sobotę wieczorem spędzicie uroczy wieczór we dwoje, na kanapie, myśląc o tym, że już jutro niedziela.



Myślenie o własnej przyjemności jest często tak odległe jak wygrana w totolotka. Chociaż wizja tej ostatniej należy do jednej z nielicznych radości, która powoduje natychmiastowy wyrzut endorfin, całkiem jak po łapczywym zjedzeniu batonika Twix.
Poczucie szczęścia jest zawsze subiektywne, a na satysfakcję jaką odczuwamy ‘tu i teraz’ wpływają wydarzenia z zaledwie trzech ostatnich miesięcy naszego życia. Oznacza to, że jeśli wygrałeś w cholernego totka, to będzie ci to dawać szczęście zaledwie przez najbliższy kwartał. Później oswoisz się z tym, przyjmiesz za oczywistość i dojdziesz do wniosku, że pieniądze może dają wolność, ale niekoniecznie szczęście. Okazuje się bowiem, że to zależy nie od intensywności, ale od częstotliwości z jaką go doświadczamy. Inaczej mówiąc znacznie większą satysfakcję dałoby ci wiele mniejszych wygranych w roku, niż jedna wielka. Bo szczęścia nie da się nagromadzić na zapas. Podobnie jak nie da się na zapas najeść czy zgromadzić tyle miłości, żeby wystarczyło na resztę życia.
Innymi słowy mówiąc znaczenie ma dzienny bilans szczęśliwości, jakiej doświadczamy każdego pojedynczego dnia. A o tę właśnie najtrudniej, bo przytłoczeni pracą i obowiązkami myślimy o tym, jak życie przecieka nam przez palce, zamiast o tym jak to zmienić.

#NauczSięWMiesiąc to nasze redakcyjne przedsięwzięcie, które wymyśliliśmy po to, by przekonać samych siebie na ile spełnianie niewielkich marzeń czy pasji zmieni nasze codzienne poczucie szczęśliwości. Chodzi zwłaszcza o te niewielkie, w zasięgu ręki, które na ogół odkładamy na bliżej nieokreśloną przyszłość, tłumacząc się brakiem czasu, obowiązkami, a czasem też brakiem pieniędzy.
Dziesięcioro dziennikarzy w miesiąc nauczy się różnych umiejętności, o których zawsze marzyli, ale podobnie jak wy, nasi czytelnicy, nie mieli czasu na ich realizację. Będziemy się między innymi uczyć jeździć konno, grać w tenisa, tańczyć tango argentyńskie, jeździć na rolkach, migać, być sommelierem, a nawet stolarzem.

Wszystko po to, by pokazać, że w miesiąc można nie tylko całkiem sporo się nauczyć, ale przede wszystkim mieć z tego radość i poczucie, że ma się fajne życie. Co tydzień, w każdy weekend w BLISS nowy odcinek, a premiera już jutro. Zapraszam!

Katarzyna Sołtysik
Redaktor Naczelna

Napisz do autorki: katarzyna.soltysik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...