Zadbane, komfortowe i bezpieczne zacisze. 10 rzeczy, o których powinien wiedzieć zaradny gospodarz domu

W domu zawsze można coś zmienić i poprawić, aby wszystkim lokatorom żyło się w nim wygodnie, bezpiecznie i miło • [url=https://oknoplast.com.pl/]Oknoplast[/url]
W domu zawsze można coś zmienić i poprawić, aby wszystkim lokatorom żyło się w nim wygodnie, bezpiecznie i miło • Oknoplast
Życie składa się z detali. To porzekadło powinien w pierwszej kolejności wziąć sobie głęboko do serca pan (albo pani) domu. Zwłaszcza jeśli całą duszą zabiega o to, by rodzinna kwatera – willa, mieszkanie w bloku czy inne zapewniające dach nad głową lokum – stała się enklawą z prawdziwego zdarzenia, w której żyje się łatwo, lekko i przyjemnie. Ale nie trzeba od razu zaczynać od rewolucji. Można małymi kroczkami nanosić „korekty” to tu, to tam, i drobiazgami umilać wszystkim życie.

Trików na poprawę image'u, komfortu i bezpieczeństwa czterech kątów jest bez liku i pewnie można by na ten temat pisać w nieskończoność. Tzw. „lifehacki” znajdują się na wyciągnięcie ręki i nie wymagają ani wielkiego zachodu, ani nadmiernego uszczuplania budżetu domowego. Grunt, że korzystający z nich gospodarz domu dokłada cegiełkę do stworzenia przytulnego gniazdka, którego lokatorzy smacznie śpią, sprzęty i kwiaty dłużej cieszą się życiem, a ochrony można pozazdrościć

Bez porannego bólu

Obolała szyja? Problemy z wysypianiem się? Nie należy od razu pędzić do ortopedy z podejrzeniem choroby kręgosłupa. Być może wina leży po stronie... poduszki, która zamiast koić do snu utrudnia oddanie się w objęcia Morfeusza. Bo warto pamiętać, że żywot poduszki kończy się gdzieś po 3 latach. A jasiek, któremu minęła już data ważności, śpiącemu raczej już tylko szkodzi – wywołuje ból karku, a jako siedlisko brudu i zarazków jest zmorą dla jego zdrowia.

A co począć, zanim wybije godzina odesłania poduszki do lamusa? Czy w międzyczasie w jakiś prosty sposób można coś zrobić, aby przywrócić jej lepszą objętość i sprężystość, aby znów była „balsamem” dla głowy i szyi? Bywa, że wystawienie jej na słońce na jakieś 30 minut przyniosło pożądany efekt. Życiodajne ciepło pozbawia ją bowiem wilgoci, „czyści” z mikrobów i sprawia, że stanie się pulchniejsza.

Bez napięcia

Ratuje, gdy w domu zaczyna brakować gniazdek, pozwala na wygodne wpięcie kabli i jest niezastąpiona przy komputerze, który na ogół cieszy się licznym towarzystwem innych spokrewnionych z nim urządzeń. Listwa zasilająca to stały lokator niejednego gospodarstwa, w którym królują sprzęty elektroniczne. Tylko cały szkopuł w tym, że „stały” dosłownie.

Dla dobra naszych telewizorów, dekoderów, komputerów i innych cudów elektroniki co jakiś czas trzeba „wyeksmitować” wspomnianego lokatora, a na jego miejsca przyjąć nowego. Średnio co 2 lata. A to dlatego, że każda listwa ma swoją maksymalną zdolność i z czasem przestaje faktycznie chronić przed skokami napięcia. Trzymanie jej dłużej może tylko sprowadzić jakieś nieszczęście na zestaw kina domowego czy sprzętu komputerowego.

Na błysk

Głośne „strzelanie” – odgłos jakże znajomy każdemu użytkownikowi mikrofalówki, nieodłącznej towarzyszki głodnego jak wilk człowieka, który wrócił z pracy. Niekiedy przywołujący bardzo bolesne wspomnienia jak wtedy, gdy ulubiony posiłek eksplodował, zostawiając delikwenta z pustym brzuchem i totalnym sajgonem w kuchence mikrofalowej. Na szczęście zaschnięty tłuszcz czy inne pozostałości po jedzeniu da się szybko usunąć i to bez mozolnego szorowania.

Wybawienie dla posiadaczy mikrofali, przez którą przeszło tornado, stanowi czyszcząca mikstura i wcale nie trzeba być chemikiem, by ją sporządzić. Do niewielkiej, szklanej miseczki wystarczy nalać wodę i sok z cytryny lub dwie łyżki octu. Potem miseczkę trzeba wstawić do środka urządzenia i zagotować, co zajmie góra 3-5 minut. Po wyłączeniu mikrofalówki miseczka powinna pozostać w środku z 15 minut. Zanieczyszczenia same odpadną, pozostanie tylko wytarcie kuchenki do sucha.

Strażak pod ręką

Zdecydowana większość mieszkańców kraju nad Wisłą nie ma jej w domu. Za granicą cieszy się większym wzięciem. O czym mowa? O uniwersalnej gaśnicy, czyli sprzęcie, który niejeden pożar zdusił w zarodku i niejeden dom ocalił przed zamianą w zgliszcza. Nada się idealnie podczas prozaicznego zapłonu oleju na patelni, gdy poduszka zapali się od grzejnika elektrycznego lub papieros niechcący spadnie na papiery i zaprószy ogień.

Żeby jednak była jasność. Nawet pierwszorzędna domowa gaśnica nie zastąpi zastępów straży pożarnej. Kiedy pożar rzeczywiście wymknie się spod kontroli, a dym zacznie podchodzić pod sam sufit, nie ma co zgrywać herosa i walczyć z żywiołem samotnie. Lepiej wówczas zapomnieć o domowych środkach na gaszenie pożaru, tylko czym prędzej chwycić za telefon, wykręcić numer 998 i uciekać, gdzie pieprz rośnie.

Kwiatki na rauszu

Podarowany przez ukochaną osobę piękny bukiet kwiatów jako dekoracja wnętrza nie ma sobie równych (w końcu to ozdoba sprezentowana z miłości). Niestety, mija raptem kilka dni i z ich blasku nic nie zostaje – zamiast tego z wazonu wystaje pęk szpetnych badyli, na których widok aż żal ściska serce. Czy można coś poradzić na to, by ulubione rośliny tak szybko nie odchodziły w niebyt?

Metod na przedłużenie żywotności kwiatów jest mnóstwo. Jedna z nich powinna przypaść do gustu szczególnie tym, którzy nie lubią (i słusznie) pić w samotności. Okazuje się, że niektóre gatunki kwiatów wręcz przepadają za... czystą wódką. Za kieliszek mocnego alkoholu wlany do wazonu podziękują miłośnikom flory przede wszystkim tulipany i róże, którym „konserwacja” gorzałką nad wyraz dobrze służy!

Na złość włamywaczowi

Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim złodziejom drogę do domu zagrodził. To prawda, że profesjonalni włamywacze mają swoje niezawodne sposoby na sforsowanie takich czy innych zabezpieczeń. Ale mimo tego nie należy składać broni, trzeba próbować pokrzyżować im szyki. Jak można obrócić w gruzy ich marzenia o łatwym i obfitym łupie? Chociażby stawiając na ich drodze okna o najwyższej klasie odporności.

Na co zwracać baczną uwagę przy doborze antywłamaniowych okien? Klamka z kluczykiem, okucia wyposażone w zaczepy antywyważeniowe i utrudniające wyważenie czopy oraz specjalne szyby wzmocnione warstwami folii antywłamaniowej. Taki „kombajn” ochronnych atrybutów sprawi, że sforsowanie okien będzie wymagało od złodziejaszka naprawdę nie lada wysiłku. Jeśli kupione okna mogą pochwalić się wytrzymałością jak te z poniższego filmu, to wybór był trafny.

Jak twierdza

Skoro dom ma już być azylem, do którego wstępu nie będą mieli intruzi ostrzący sobie zęby na cudzą własność, również, a może nawet przede wszystkim, drzwi muszą być z najwyższej półki. W końcu to one są pierwszą przeszkodą dla potencjalnego włamywacza przed dostaniem się do wnętrza domu i splądrowaniem zgromadzonego tam dobytku.

Jakie drzwi zasługują na miano „porządnego zabezpieczenia”? Dobrze, żeby miały przynajmniej trzy zawiasy, a profile ich ościeżnic, progu i skrzydła były wykonane z metalu. W zamku obowiązkowo powinna znaleźć się odporna na przewiercenie wkładka bębenkowa. I jeszcze rygle – najlepszej jakości drzwi antywłamaniowe mają ich nie kilka, a kilkanaście, tak jak np. w drzwiach Aluhaus.

Sieć na medal

Komfortowy dom bez dostępu do internetu? Nie do wyobrażenia. Dzisiaj każdy trzymający rękę na pulsie człowiek musi być online, żeby wiedzieć, co w trawie piszczy, i po prostu zdrowo funkcjonować w przeżywającym cyfrową rewolucję społeczeństwie. Poza tym oczywiście własne cztery kąty są tym miejscem, w którym z zasobów światowej sieci powinno korzystać się wygodnie i bezproblemowo, bo poza domem przecież różnie z tym bywa.

W dobie smartfonów i innych przenośnych gadżetów w mieszkaniach zadomowiły się routery zapewniające bezprzewodowy dostęp do cyfrowego „świata”. A nie ma większego dramatu dla internauty niż słaby zasięg sieci Wi-Fi w mieszkaniu. Prostymi trikami można go poprawić. Kupno zewnętrznej anteny, położenie routera w centrum i wyżej od innych sprzętów czy też zmiana pasma z 2,4 GHz na 5 GHz (prosta operacja wykonywana zdalnie na większości tego typu urządzeń).

Ciepło domowego ogniska

Nadaje klasę pomieszczeniu, tworzy przytulne miejsce spotkań i relaksu, skłania do refleksji nad życiem i znakomicie integruje całą rodzinę. A w chłodne, deszczowe dni jest po prostu nieoceniony. Taka oto magia drzemie w domowych kominkach, które przy dźwięku trzaskających polan ofiarują ciepło (dosłownie i w przenośni) całemu otoczeniu. Dobrym gospodarzom musi więc zależeć na tym, by to „serce” domu przekazywało tego ciepła jak najwięcej.

Stary kominek można usprawnić bez kosztownej wymiany paleniska i zabawy w gruntowny remont. Wystarczy doposażyć domowe palenisko w tzw. wymiennik ciepła. Optymalnym rozwiązaniem, jeśli chodzi o ilość wyprodukowanego ciepła i długość okresu grzewczego, jest akumulacyjny wymiennik ciepła. Można też rozejrzeć się za nieco droższymi, ale skuteczniejszymi rozwiązaniami w rodzaju wodnego wymiennika.

Na pohybel kłakom

Patent dla domowników żyjących pod jednym dachem z ukochanym psem, kotem czy innym pociesznym futrzakiem. Z przyjemności, jaką daje głaskanie domowego zwierzaka, wielu opiekunów pewnie nie zrezygnowałoby za żadne skarby świata. Tylko ta sierść... Jest jak kurz – wszędzie jej pełno, fruwa po całym domu i ma uciążliwy nawyk kurczowego trzymania się dywanów czy mebli.

Pomysł na pozbycie się tego gąszczu włosków i kłaczków? Odkurzacz w dłoń i do boju! Zwycięstwo nie zawsze jednak będzie miażdżące. Bez dwóch zdań domowy pogromca kurzu usunie sporo sierści, ale prawdopodobnie pozostaną „niedobitki”, które okopią się pomiędzy włóknami dywanu. Jako broni do walki z nimi można wykorzystać „wspomagacze”, np. gumową ściągaczkę do mycia okien. Kilka ruchów i po sierści z dywanów czy tapicerki nie będzie już śladu.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Oknoplast.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...