Krótka historia widelca, czyli jak Francuzi mieli uczyć się od Polaków używać "narzędzia diabła"

Czy Polacy pomagali Francuzom posługiwać się widelcem?
Czy Polacy pomagali Francuzom posługiwać się widelcem? Fot. Wikioedia/CC BY-SA 3.0 us
Pomińmy dyplomację i fakt, że chyba nikt nigdy nie spodziewałby się takich słów z ust ministra. Skupmy się na historii samego widelca, który dzięki Bartoszowi Kownackiemu, nieoczekiwanie został wyrwany do tablicy i nabrał innego wymiaru. Niech się broni, jak było. Czy faktycznie od Polaków Francuzi uczyli się, jak nim jeść? Bo eksperci mają wątpliwości.

Przypomnijmy słowa wiceszefa MON o Francji: "To są ludzie, którzy uczyli się jeść od nas widelcem parę wieków temu. Więc być może w taki sposób się teraz zachowują".

Czy tak mogło być? Że to Polacy uczyli Francuzów? – Nie ma źródeł potwierdzających takie przekonanie – mówi nam wprost Joanna Paprocka-Gajek, kierownik Działu Sztuki w Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie i znawca historii sztućców, którą tutaj dość szczegółowo opisuje.

Gdzie tam Wersal, u nas były łazienki
Minister z pewnością miał na myśli Henryka Walezego, który w 1574 roku uciekł z Polski do Francji, gdzie został królem jako Henryk III. W różnych polskich źródłach pojawia się krótka informacja o tym, że to właśnie on przywiózł z Polski do Francji taki wynalazek jak widelec.

Polska, pod wieloma względami, wydawała się wtedy bardziej rozwinięta niż Francja, kwitły polskie dwory magnackie, kultura w ogóle była inna niż we Francji. Henryk Walezy miał być pod dużym wrażeniem.

– W tamtym czasie, gdy Henryk Walezy przybył do Polski, Francja była cywilizacyjnie za nami, a pod względem higienicznym na 100 procent. U nas były normalne toalety, a Wersal, który był budowany kilkadziesiąt lat później, nie miał czegoś takiego. Na Zamku Królewskim w Warszawie były łazienki z bieżącą wodą, a we Francji zaczęto się myć w celach higienicznych dopiero pod koniec XVIII wieku. Pierwszy traktat o higienie wojskowej został podpisany w Polsce w drugiej połowie XVI wieku, a drugi europejski pojawił się dopiero dwa wieki później – mówi historyk dr Radosław Sikora.


Przyznaje, że kwestii widelca jednak nie zna. Po chwili jednak oddzwania. Temat go zafascynował, przejrzał dwa tomy "Historii kultury materialnej w Polsce w zarysie" z 1978 roku i znalazł ciekawe informacje. Wynika z nich, że od XVI do połowy XVII wieku widelec w Polsce właściwie nie był znany i tylko wyjątkowo pojawiał się w wyposażeniu domów mieszczańskich. "Pod nazwą widełki lub grabki znane są jedynie przy opisach stołów magnackich i królewskich" – napisano.
W kolejnych tomie – od połowy XVII do XVIII wieku – napisano, że łyżki przestają być najczęstszym rodzajem sztućców posiadanych w domach. Wkraczają widelce, które jednak – w drugiej połowie XVIII wieku – nie są jeszcze zbyt często stosowane.
Cytowany w powyższym fragmencie Pan de Hauteviille to szlachcic francuski, który przebywał w Polsce za panowania Jana Kazimierza, czyli nieco później, w XVII wieku. W jego relacji opisanej w książce Jana Gintela pt. "Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie", pojawia się też taki fragment:
Do nas dotarły dzięki Bonie
Czy to jednak dowód, że Francuzi uczyli się od nas? Zagraniczne źródła zupełnie nie skupiają się na zasługach Henryka Walezego. Tu główny splendor spada na Katarzynę Medycejską, jego matkę. To ona, jako pierwsza, miała do Francji sprowadzić widelce z Włoch. Podkreślmy to wyraźnie – to Włochy, głównie Wenecja, były krajem skąd widelec rozprzestrzenił się na Europę. Stamtąd zresztą, w 1518 roku, dotarł do Polski, prawdopodobnie dzięki królowej Bonie. Stamtąd docierał niemal wszędzie.

– To są niuanse historyczne. Raczej uważamy, że widelec dotarł do Francji z Włoch. Sądzę, że źródło tkwi zdecydowanie we Włoszech – mówi Joanna Paprocka-Gajek.
Katarzyna Medycejska była pierwsza
Zagraniczne źródła podają, że Katarzyna Medycejska przywiozła kilka tuzinów widelców do Francji w 1533 roku, gdy przyjechała z Florencji, by poślubić Henryka II. Jej syn, polski Henryk Walezy, a potem Henryk III, urodził się prawie 20 lat później, a na francuskim tronie zasiadł w 1574 roku.

– Zakładamy, że on mógł zetknąć się z widelcem w domu i nawet przywieźć go ze sobą do Polski – przyznaje Joanna Paprocka-Gajek.

O wynalazku przywiezionym na francuski dwór przez Katarzynę Medycejską pisano np: "Dworzanom zajęło sporo czasów, by używać widelców bez rozsypywania – jedzenie zawsze im spadało. Ale ponieważ Włochy były ówczesną, światową stolicą stylu, widelce z czasem zaczęły zyskiwać akceptację, choć ich używanie wciąż uważano za pretensjonalne".
Ekskluzywna nowinka technologiczna
To zyskiwanie akceptacji trwało jednak do XVII wieku. Francuski dwór długo nie mógł się do nich przekonać, mówiono, że widelce są dziwaczne i wręcz niebezpieczne. Jeszcze długo po śmierci Henryka III.

Zresztą tak było w całej Europie, choć widelec był tu już od XI wieku. Miała go przywieść bizantyjska księżniczka Maria Argyropoulina, która poślubiła weneckiego dożę.
keraunos.blog

Wenecjanie wielce się na to oburzyli bo jeść palcami przywykli i takie novum ekscentryczne im się zdało. Zamiast jak ludzie porządni palcami jeść używać machiny dziwacznej, szpikulcami dwoma zakończonej toż szaleństwo niesłychane a i obyczajów zdziczenie mówili. Byli nawet ludzie, którzy przedwczesny zgon Marii z powodu zarazy w roku 1006 temuż obyczajowi przypisywali, bo zwyczaj ten Boga samego obrażał. Przecież gdyby Bóg chciał aby ludzie widelcem jadali, toby go zamiast palców człowiekowi stworzył. A tak Maria Boga zwyczajem swym wstrętnym wielce obrażając tak też i przez niego pokarana została. Czytaj więcej

– Do powszechnego użytku widelec wszedł dopiero w XVIII-XIX wieku. Wcześniej był ekskluzywnym przedmiotem używanym przy stole – mówi Joanna Paprocka-Gajek.

Herezja i narzędzie diabła
Używano go tylko na dworach królewskich i magnackich. – Widelce wymieniane są w inwentarzach bardzo zamożnych domów. Często stanowiły element ozdobny stołu. Wykonane były z drogich materiałów, misternie zdobione. Podawano je na dekoracyjnych podstawach, zwanych kadenatami. Kładzione były tylko przed królem, czy najważniejszą osobą przy stole – słyszę.
Przez całe lata bano się widelca jak diabeł święconej wody, zresztą nazywano go nawet narzędziem diabła, uznawano za herezję, a Kościół katolicki bronił się przed nim rękami i nogami. Bóg przecież dał ręce, pięć palców, by nimi operować...

Po co komu widelec, skoro można jeść ręką? Tak myślano przez wieki. W wielu klasztorach nawet do XVIII wieku.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...