Janusz Onyszkiewicz: To był twardy człowiek, komandos. Ale ludzie się zmieniają

Zdążyłem już jednak usłyszeć wiele mało sensownych spekulacji. Na przykład, że generał Petelicki zginał, bo za dużo wiedział. Przecież on od dawna nie był już związany z żadnymi operacjami specjalnymi, ani z GROM-em - komentuje dla naTemat śmierć gen. Sławomira Petelickiego były minister obrony narodowej Janusz Onyszkiewicz.

- Prawdę mówiąc, nie wiem, co powiedzieć. Jestem tak samo zaskoczony, ja chyba wszyscy. To był bowiem człowiek dość twardy, komandos. Wobec tego, jeżeli to jest samobójstwo - a wiele na to wskazuje - to jest to dziwne i zaskakujące. Jednak różne dziwne rzeczy tego rodzaju miały już w historii miejsce. W związku z tym myślę, że nie ma co od razu rzucać się tutaj na różne spekulacje i szukać w tym wydarzeniu jakiegoś podtekstu, czy uciekać się do teorii spiskowych - ocenia Janusz Onyszkiewicz.



- Muszę przyznać jednak samobójcza śmierć generała z powodów rodzinnych wydaje mi się mało prawdopodobna. Ludzie się jednak zmieniają. Skala takich dramatów bywa czasem trudna do dostrzeżenia i może własnie tego rodzaju była to sytuacja - mówi pytany o to, jak zapamiętał generała z czasów, gdy współpracowali na co dzień.

- Zdążyłem już jednak usłyszeć wiele mało sensownych spekulacji. Na przykład, że generał Petelicki zginał, bo za dużo wiedział. Przecież on od dawna nie był już związany z żadnymi operacjami specjalnymi, ani z GROM-em. W związku z tym niczego specjalnie nowego nie mógł się dowiedzieć. Natomiast to, co wiedział mógłby wyjawić już bardzo dawno. Nie sądzę, że to jest sprawa będąca tak wybuchowym materiałem, jak niektóre spekulacje zdają się wskazywać - stwierdza były szef MON.

- Z takimi teoriami spiskowymi osobiście bym poczekał i był wobec nich bardzo wstrzemięźliwy - podsumowuje.
Trwa ładowanie komentarzy...