„Ciemność, widzę ciemność”. Czy Polsce grozi kryzys energetyczny?

Zdaniem niektórych ekspertów za 10 lat Polska może zmagać się z dotkliwym deficytem energetycznym
Zdaniem niektórych ekspertów za 10 lat Polska może zmagać się z dotkliwym deficytem energetycznym YouTube / Drone X Vision
Czy Polska będzie wyglądała z kosmosu jak czarna plama niczym Korea Północna, która na zdjęciach satelitarnych dosłownie tonie w ciemnościach? Może to wyolbrzymiony obraz, lecz faktem jest, że część ekspertów bije na alarm, ostrzegając, że za kilkanaście lat może nam grozić poważny kryzys energetyczny.

Deficyt?
Polska staje w obliczu niedoborów energetycznych. W ciągu najbliższych 10 lat szacowane są one na poziomie 10 GW. Według danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych zaspokojenie tych potrzeb wymaga inwestycji rzędu 150 mld zł! Gołym okiem widać, że to gigantyczna suma, której budżet może nie być w stanie udźwignąć.



Rozwiązania? Z jednej strony można poszukiwać zagranicznych inwestorów do rozwoju sektora energetycznego. Z drugiej – potrzebne są nowe rynki zbytu dla polskiego węgla. A tu pojawia się kolejna przeszkoda, bo świat powoli rezygnuje z czarnej energii, zwłaszcza Europa.

Jak twierdzi analityk jednego z międzynarodowych banków inwestycyjnych: – Azjaci, szczególnie Chińczycy, są jedynymi inwestorami na świecie dysponującymi wystarczającymi środkami finansowymi na inwestycje w elektrownie węglowe.

Inwestor
Chiny są znane z tego, że nie żałują pieniędzy na projekty energetyczne. Z analizy Boston University’s Global Economic Governance Initiative i Chinese Academy of Social Sciences wynika, że 2 chińskie banki wyłożyły kwotę zbliżoną do 6 międzynarodowych instytucji razem wziętych. Mowa tu o wydatkach rzędu 684 mld dolarów rozłożonych na lata 2006-2014.

– Obecnie Chiny mają nadwyżkę energetyczną na poziomie 900 000 MW tylko z energii węglowej. To ilość, którą można wyprodukować w 1300 blokach opalanych węglem. Dodatkowo Chiny rozwinęły technologię Ultra Super Critical, która gwarantuje wydajność pracy pieców na poziomie 43-46 proc. – zaznacza ekspert sektora energetycznego w EnergyDesk Greenpeace.

Według agencji Climate Policy Initiative z San Francisco, Chiny (tylko w latach 2010-2014) zainwestowały w elektrownie zasilane węglem 38 mld dolarów, tj. 253 mld juanów. Teraz chcą zainwestować 72 mld dolarów w nowe inwestycje poza granicami swojego kraju. Nic więc dziwnego, że myślą o Polsce i wydobywanym tu węglu.
Elektrownia Połaniec
Zainteresowanie Państwa Środka polskim rynkiem, gdzie 80 proc. energii elektrycznej pochodzi z zakładów opalanych węglem, widać na przykładzie elektrowni Połaniec. Chińczycy gotowi są nie tylko wyłożyć gotówkę na jej zakup, ale też chcą sporo zainwestować w jej modernizację. O kupnie tej elektrowni myślą także polska Enea, czeska EPH i firma doradcza Sunningwell.

Co ważne – większość międzynarodowych banków i instytucji jak ognia zaczyna unikać finansowania „projektów czarnej energii”. Rosnąca niechęć do węgla sprawia zaś, że na Chiny wywierana jest międzynarodowa presja w celu ograniczenia emisji spalin.

W czyje ręce trafi zakład energetyczny niedaleko Połańca? Więcej dowiemy się na początku listopada, gdy koncern Engie, właściciel wystawionej na sprzedaż elektrowni, wskaże dwa z czterech zainteresowanych podmiotów, które zostaną dopuszczone do dalszych negocjacji w sprawie kupna zakładu.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...