Nie będę wróżył z kart, ale nie jest do dla mnie zaskoczeniem. W ubiegłym roku sam Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad przyznał, że na co piątym kilometrze budowanych dróg stwierdzono wady w ich wykonaniu, głównie przy tym, w jaki sposób asfalt jest położony, w budowie nasypów i w obiektach inżynieryjnych. Dopóki to jest na etapie budowy i po stronie wykonawców, to pół biedy, bo w ramach wartości kontraktu wykonawca, jeśli to jego wina, musi pokryć naprawy z własnych kosztów. Na szczęście pogotowie w postaci laboratoriów kontrolujących jakość dróg jest wszędzie tam, gdzie powinno być obecne.
Jest zagrożenie, że z powodu tych pęknięć A2 nie będzie przejezdna?
Takiego zagrożenia nie ma. Tym bardziej, że tylko tydzień ma trwać naprawianie defektów. Z drugiej strony sama ustawa o przejezdności jest według mnie błędem. Są obawy, że napięte terminy, praca 24 godzinę na dobę, pośpiech, będą powodować masę błędów.
Czyli być może nie ostatni raz przed Euro 2012 dowiadujemy się o błędach na kluczowych odcinkach autostrady?
Ponieważ jest to projekt podwyższonego ryzyka, kontrole są częste i dokładne. Nikt z wykonawców nie będzie próbował pójść na skróty, a wizerunkowo dla tych firm to też nie byłoby najlepsze, gdyby po Euro co dwa dni w mediach wałkowano temat, że kolejny odcinek autostrady się rozpada. Gorzej jeżeli po otwarciu autostrady wyjdą takie problemy.
Czy w związku z doniesieniami o błędach na A2 powinniśmy się przyjrzeć, czy podobnych wad nie ma na innych budowanych odcinkach dróg?
To nie jest tak, że tylko na A2 wszyscy patrzą, bo na zakup przenośnych laboratoriów wydano kilkaset milionów złotych i kontrole są dosyć częste. Nie zmienia to faktu, że błędów jest dużo. Czytam raporty Generalnej Dyrekcji i tam pojawiają się informacje o nierównościach wylewanego betonu na S8. W sumie 20 proc. odcinków ma wady.
