Coraz bliżej wyjaśnienia sprawy wody Żywiec Zdrój, która poparzyła przełyk 31-latka. Już wiemy, co było w butelce

Coraz bliżej wyjaśnienia sprawy wody Żywiec Zdrój, która poparzyła przełyk 31-latka. Już wiemy, co było w butelce
Coraz bliżej wyjaśnienia sprawy wody Żywiec Zdrój, która poparzyła przełyk 31-latka. Już wiemy, co było w butelce Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
O sprawie mężczyzny z Bolesławca mówiło się przed miesiącem w całej Polsce, na wiele osób padł blady strach. 31-latek trafił do szpitala z poważnymi poparzeniami gardła, po tym jak zrobił łyk wody gazowanej "Żywioł". Dziś śledczy już wiedzą, co spowodowało poparzenia.

To była substancja wykorzystywana do utwardzania żywic, Butanox M50 – informuje "Gazeta Wrocławska". Wyniki ekspertyzy biełych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie dotarły właśnie do prokuratorów. Potwierdzają one to, o czym zapewniał producent, czyli firma Żywiec: Butanox nie został wlany do butelki w fabryce.



Jak zatem żrąca substancja znalazła się w butelce z wodą mineralną? Ta kwestia pozostaje tajemnicą. Jak pisaliśmy, poszkodowany mężczyzna zapewniał, że butelka, z której pił wodę, była fabrycznie zakręcona i znajdowała się w jednej zgrzewce z innymi butelkami. Już wcześniej ustalono, że data produkcji tej wody była inna, niż data na pozostałych butelkach. Jednak ze względów bezpieczeństwa całą partię wody wycofano wówczas ze sklepów.

I choć prokuratorskie śledztwo nie dało jeszcze odpowiedzi na wiele pytań, to po ustaleniach ekspertów klienci chyba mogą odetchnąć spokojniej. Przynajmniej jasne stało się, że substancja nie trafiła do butelki w rozlewni wody mineralnej.

źródło: "Gazeta Wrocławska"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...