Val d’Ega: Raj dla narciarskich perfekcjonistów

W dążeniu do perfekcji człowiek jest skazany na porażkę - tej sprawdzonej życiowej prawdy nikt najwidoczniej nie przekazał mieszkańcom Doliny Val d’Ega/Eggental, którzy niestrudzenie gonią króliczka po idealnie utrzymanych stokach. A że regeneracja po długim pościgu jest również wskazana, to właśnie w tej części Południowego Tyrolu znajdziemy najlepsze bary typu apres-ski i restauracje, których lokalizacja została dobrana o tyle perfekcyjnie, co zaskakująco.

Potrzeba matką… śnieżnej perfekcji
Wypada zaznaczyć, że tradycja utrzymywania narciarskich tras w nienagannym porządku wzięła się z… konieczności. – Dolina Val d’Ega/Eggental leży po południowej stronie Alp, a zatem panuje tu bardziej umiarkowany klimat niż na ich północnej ścianie, co przekłada się na mniejsze opady śniegu i większe nasłonecznienie – tłumaczy Georg Eisath – założyciel firmy TechnoAlpin, jednego z największych producentów armatek śnieżnych. Fakt, że jego firma rozwinęła się właśnie w Val d‘Ega jest więc w pełni uzasadniony.
Pomysł na biznes to jednak nie wszystko – samo ustawienie armatek śnieżnych nic by nie dało, gdyby nie cały system naczyń połączonych, których równoważnymi ogniwami są zarówno “śniegowe” know-how, jak i pasja odpowiedzialnych za stan tras pracowników. – Aby przygotować stok do zjazdów potrzeba nie tylko samych armatek, ale całego systemu – pomp, sprężarek. Do tego dochodzi automatyzacja systemu kontroli, a także dobranie odpowiedniej pojemności zbiornika z wodą. Jeśli wszystkie te parametry zostaną odpowiednio skoordynowane, stok może być gotowy do jazdy w ciągu 80 godzin od rozpoczęcia naśnieżania – zapewnia Eisath.
Jeśli chcecie sprawdzić, jak w akcji radzą sobie specjaliści z TechnoAlpin najlepiej wybrać się w okolice Obereggen, bo to właśnie tam w latach 80. powstał armatkowy gigant. Tamtejsze trasy o łącznej długości 48 km z pewnością sprostają wymaganiom najbardziej wymagających narciarzy. Jeśli będzie wam mało, przenieście się do pobliskiej Carezzy - ośrodka, którego właścicielem jest Georg Eisath. Łączna długość tamtejszych nartostrad to 41 km. Carezza nie ustępuje więc Obereggen ani długością tras zjazdowych, ani ich przygotowaniem. Jest tu jednak wyraźnie spokojniej, co przekłada się na zdecydowanie krótszy czas oczekiwania w kolejkach do wyciągów. Jeśli jednak należycie do tej grupy, dla której kategoria “białego szaleństwa” obejmuje stok z restauracyjno-barowymi przyległościami, wybierzcie Obereggen. Powody są dwa i nazywają się Tipi i Berghütte Oberholz.


Cheese, wine and design
Takim hasłem reklamuje się Berghütte Oberholz. Jeśli w tym momencie wyobrażacie sobie krytą strzechą chatę, w której tyrolska “gaździna” poczęstuje was pajdą chleba z serem, a gazda uzupełni szklanicę trochę mniej ognistą, bo czerwonawą, wodą - prawdopodobnie w ogóle nie znacie południowych Tyrolczyków. Z resztą spójrzcie, jak Berghütte Oberholz wygląda:
Autorów wizytówki regionu jest dwóch: Peter Pichler and Pavol Mikolajcak. Zgodnie z ich wizją, budynek, mimo że niezwykle nowoczesny, ma tworzyć związek z otaczającym krajobrazem swoją strukturą nawiązując do powalonego drzewa. Spoglądając przez szklaną fasadę jednej z trzech “gałęzi” można podziwiać odpowiadający jej górski szczyt: Mendel, Schwarzhorn lub Weisshorn. W Berghütte Oberholz mieści się bar i restauracja, w której, wracając do tytułowego nawiązania, od stycznia do kwietnia odbywają się degustacje tyrolskich serów i miejscowych win.
Wina napijemy się również w osławionym Tipi - jednej z najbardziej popularnych miejscówek apres ski. W indiańskim namiocie każdego wieczoru szaleją ci, których kilka godzin na stoku nie było w stanie pozbawić wszystkich sił, oraz ci, którzy chcą w typowy dla miejscowych sposób zakończyć dzień - perfekcyjnie.

Artykuł powstał we współpracy z IDM Südtirol.


POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...